W sali gotyckiej – kolorowe czary (z galerią zdjęć)

haniadNIEDZICA – ZAMEK. Kamienne ściany sali gotyckiej niedzickiego zamczyska ożyły kolorami. Światło budzi na nich refleksy barwnego szkła. Sprawiają to prace Ani Dziubas – szefowej nowotarskiej Galerii BWA „Jatki”. Jest ich dwadzieścia, bo więcej nie zmieściłoby się w średniowiecznej komnacie.

Gdyby przed rokiem pani Ewa Jaworowska-Mazur, dyrektorka Muzeum Zespołu Zamkowego w Niedzicy, z właściwym sobie temperamentem i wdziękiem nie wpadła do „Jatek”, zapraszając Anię z jej dziełami do warowni – sprawdziłoby się przysłowie „szewc bez butów chodzi”. Tak dawno bowiem ta, która urządza wystawy wielu innych artystom, nie miała własnej, autorskiej, w galerii na Podhalu… Musiał się o nią upomnieć Spisz.

A trudno o skuteczniejszą mobilizację do stworzenia i pokazania nowszych dzieł niż takie zaproszenie. Okazało się przy tym, jak różnorodna, wielowątkowa, ba – nawet dowcipna – potrafi być sztuka absolwentki krakowskiej Akademii, którą znamy przede wszystkim z kolorystycznego zmysłu, sentymentu do impresjonizmu, fantastycznych kolaży wykonywanych w technice własnej, z użyciem farb akrylowych, zamszowych papierów i nasyconej gamy barw.

W marcu 2012 r., na ścianach nowotarskiej restauracji „Ruczaj”, zawisły poetyckie obrazy i delikatne pastele Ani, też zmobilizowanej – wtedy przez Fundację im. Adama Worwy – do udziału w nurcie sztuki z charytatywną myślą.

Ale minęły dwa lata. I powstały kolejne prace – już nie tylko kolaże i obrazy, bo osobowość i twórczość Ani są dynamiczne. Na ścianach sali gotyckiej niedzickiego zamku błyszczą szklane mozaiki – tę technikę, jak i witraż Tiffany’ego – też opanowała nowotarska artystka. Co ciekawsze – w części prac odchodzi od emocjonalnego i abstrakcyjnego przetworzenia pejzażu lub urokliwego widoku ku większemu realizmowi. Nie umniejsza to wyjątkowych walorów kolorystycznych prac ani ładunku pozytywnej energii w nich zamkniętej. Bo te dzieła rzeczywiście mają jakąś zdolność emanacji ciepłem i słonecznością. Smutku w nich nie ma – smutek może być życiu, lecz te przedstawienia to dar dla innych. A dawać się godzi radość i piękno.

Co więcej – niektóre prace nabrały wyraźnie żartobliwego charakteru. Dziwostwory o trochę zwierzęcych twarzach, okazy z „ptasiego” cyklu, postaci lekko zdeformowane, jak w sennym marzeniu czy krzywym zwierciadle – mogą wprawić w zadumę, ale i wywołać uśmiech. Jakby chciały potwierdzić, że „dziwny jest ten świat”…

Przy okazji wystawy artystka zabiegająca przede wszystkim o sprawy innych artystów, przekonała się też, ilu ma przyjaciół, bo w strugach deszczu na niedzicki zamek jednak dotarli – z uczuciami sympatii, uznania ciastem, winem, kwiatkiem i ciepłym słowem. Ta rzesza w rzeczywistości jest jeszcze większa, bo życzliwość okazana zawsze jakoś do człowieka wraca. Prócz krewnych i znajomych z Nowego Targu; z Zakopanego przyjechali państwo Anna i Arkadiusz Walochowie, z Rabki – Piotr Bies. Gospodyni zamku i jego galerii nie szczędziła komplementów dla całej działalności Ani Dziubas. Sala gotycka z jednym, małym oknem na jezioro przytulna może nie jest, ale tego dnia zrobiło się w niej nadzwyczaj ciepło.

Na zamku – prace Ani Dziubas

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *