W Porońcu zadziałał efekt nowej „miotły”

PIŁKA NOŻNA. Przemysław Cecherz udanie zadebiutował na trenerskiej ławce trzecioligowego Porońca Poronin. Jego zespół pokonał 2:0 rezerwy ekstraklasowej Korony Kielce i to w dodatku w dniu 42 urodzin szkoleniowca.

– Nie ma lepszego prezentu dla trenera niż wygrana jego drużyny. Zwłaszcza w pierwszej połowie zespół zagrał doskonale pod względem taktycznym. W stu procentach realizował to co sobie przed rozpoczęciem meczu założyliśmy. Byliśmy zdyscyplinowani i zmotywowani. Rywal praktycznie nam nie zagrażał, a sami zdobyliśmy dwa gole, które jak się okazało miały decydujący wpływ na rezultat – podkreślił Cecherz, jednocześnie lekko ganiąc drużynę za postawę w drugiej połowie. – Prowadząc 2:0 i mając przewagę jednego zawodnika (od 33 min Korona grała w dziesiątkę po czerwonej kartce Mateusza Zawadzkiego – przyp. mz) zaczęliśmy grać za spokojnie. Nie było w naszych poczynaniach już takiej agresywności, zaciętości. Byliśmy też bardzo nieskuteczni. 3-4 okazje powinny zakończyć się golem – podkreślał.

Mimo, że mecze z Koroną poprzedziły jedynie trzy treningi pod wodzą nowego szkoleniowca to w wyjściowym składzie Porońca już było kilka niespodzianek. Zmiany po części wymusiły absencje kontuzjowanego Macieja Żurawskiego i pauzującego za kartki Pawła Nowaka. Cecherz zaskoczył nie tyle nowymi nazwiskami w wyjściowej „jedenastce” (tutaj jedyną nową twarzą był Jan Stopka, który na lewej stronie obrony zastąpił Przemysława Senderskiego) co zmianą pozycji niektórych z zawodników. M.in. ze środka obrony na pozycję defensywnego pomocnika przesunięty został Dawid Bartos i od razu wyrósł na pierwszoplanową postać w meczu. Nie tylko efektownym uderzeniem z rzutu wolnego „otworzył” wynik spotkania, ale też zaliczył wiele kluczowych odbiorów piłki.

– Taka jest rola zawodnika na tej pozycji i Dawid świetnie się z niej wywiązał. Ma ku temu odpowiednie warunki fizyczne, jest twardy, nieustępliwy. Doświadczenie też ma tutaj ogromne znaczenie. W dodatku dysponuje kapitalnym, dokładnym długimi podaniem co jest jego dużą zaletą i rozszerza nam repertuar zagrań w ofensywie – przekonuje Cecherz.

Na środku defensywy obok Daniela Mikołajczyka zagrał Marcin Pluta dla którego był to oficjalny debiut w barwach Porońca. Zawodnik pozyskany zimą z Garbarni Kraków, do tej pory zmagał się z kontuzją barku jakiej nabawił się w trakcie jednego ze spotkań kontrolnych. – Bardzo dobre spotkanie w wykonaniu Marcina. Widać, że to zawodnik o dużym spokoju, z dużym przeglądem sytuacji i potrafiący wygrywać pojedynki jeden na jednego. To ważne cechy dla środowego obrońcy – podkreśla Cecherz.

Niedzielne zwycięstwo pozwoliło Porońcowi awansować na czwarte miejsce w tabeli. A już we środę podopieczni Cecherza zmierzą się z liderem Wisłą Sandomierz i jeżeli wygra to zmniejszy dystans do tego zespołu do 7 punktów. Zgodnie z terminarzem rolę gospodarza pełnić miał Poroniec, ale już jesienią kluby doszły do porozumienia ze spotkanie rozegrane zostanie w Sandomierzu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *