PIŁKA NOŻNA. Piłkarze Lubania są na dobrej drodze by po trzech latach powrócić do 3 ligi. Aktualnie po 20 kolejkach grupy wschodniej 4 ligi są liderem tabeli mając 1 punkt przewagi nad drugim w stawce zespołem z Bocheńskiego i zaległy mecz w zanadrzu.
– Spokojnie. Przed nami jeszcze 10 spotkań. To 30 punktów do zdobycia. Nie ma więc co popadać w huraoptymizm i samo zachwyt. Do samego końca trzeba zachować koncentrację. Teraz czeka nas seria spotkań z drużynami, z którymi jesienią przegraliśmy (Szaflary, Tymbark, Skalnik – przyp. mz). To będzie też w dużym stopniu weryfikacja naszych aktualnych możliwości. A droga do 3 ligi jest bardzo daleka. Pamiętajmy, że samo wygranie ligi nie daje awansu. Jego trzeba sobie wywalczyć w barażach. Dlatego nie wybiegajmy daleko w przyszłość – mówi trener Lubania Łukasz Biernacki, którego największym zmartwieniem jest wąska kadra: – To może być ważny czynnik w końcówce sezonu, kiedy nawarstwi się zmęczenie. Mam nadzieję, że praca którą wykonaliśmy w zimie, da efekty – podkreśla szkoleniowiec maniowian.
Pozostałe podhalańskie drużyny takich „problemów” jak maniowianie nie mają. O ile sytuacja Watry Białka Tatrzańska (aktualnie 6 miejsce) jest jeszcze, w kontekście walki o utrzymanie w miarę bezpieczna, to przyszłość drużyn z Szaflar i Zakopanego rysuje się w ciemnych barwach. Obie w dotychczasowych meczach rundy wiosennej wywalczyły po 1 (!) punkcie. Szczególnie rozczarowuje postawa szaflarzan, którzy bardzo solidnie przepracowali przerwę zimową, dokonując kilku korekt w składzie, mających na celu wzmocnienie kadry. Tymczasem podopieczni duetu trenerskiego Stanisław Budzyk – Grzegorz Szczepaniec, nie tylko nie zdobywają punktów, ale też mają problemy ze zdobywaniem bramek. Ta sztuka nie udała się im od trzech spotkań. – Sami nie potrafimy znaleźć powodów naszych fatalnych wyników. Na pewno są one gorsze niż nasza gra. W większości dotychczasowych meczów wcale nie odstawaliśmy jakoś znacząco od przeciwników. Brakuje nam odrobiny szczęścia, meczu na „przełamanie”. Sytuacja robi się nieciekawa, ale na pewno się nie podajemy – podkreśla Budzyk. Kolejną szansą na przerwanie złej serii będzie środowego, zaległe spotkanie z MLKS Żabno (początek mczu na stadionie w Nowym Targu o godzinie 17).