W jednej książce – świat lat dziecięcych

Autorka Fot. Robert MakowskiPODHALE. Takiej publikacji jeszcze w regionie nie było. Z Wydawnictwa „Zachylina” dr Anny Mlekodaj wyszła drukiem książka autorstwa pani Stanisławy Szewczykowej z Łopusznej „Wiersze i zabawy dla dzieci”. Ale tytuł nie wyczerpuje zawartości, która jest znacznie bogatsza. Największy walor tego tworzonego latami dzieła to funkcja „podręcznika” dla regionalistów, prowadzących zespoły, nauczycieli wiodących uczniów „ścieżką regionalną”.

Namowa i prowadzenie - Stanisława Trebunia-Staszel Fot. Robert Makowski– Takich Muzyka Łopuśnian Fot. Robert MakowskimateriałówSprawczynie promocji Fot. Robert Makowski nigdzie nie ma –Zawartość - bogata i cenna Fot. Robert Makowski przyznaje Okładka - obiecująca Fot. Robert Makowskiautorka, Goście promocji - z całego Podhala Fot. Robert Makowskizałożycielka i nieoceniona wieloletnia szefowa zespołu „Łopuśnianie” im. Ludwika Łojasa. – Bardzo mi zależało, żeby je zebrać, bo pracowałam z dziećmi w zespole i wiem, jaka jest potrzeba. Wypytywałam więc ludzi w różnych miejscowościach – Dursztynie, Szlembarku, Kluszkowcach, Odrowążu, Pieniążkowicach. W zasadzie dzieci bawiły się wszędzie jednakowo, z niewielkimi tylko różnicami w poszczególnych rejonach. Opisałam tych zabaw ponad trzydzieści.

Można więc przypomnieć sobie z kart książki zabawy nawet dla niemowląt: „kosiany”, „sroczka kaszkę warzyła”, potem: „koło młyńskie”, „konopki”, „jawor, jawor – jaworowi ludzie”, „ciuciubabkę”, „wilk i gąski”, „leci ptosek”, „w świnie”, w kukiełki”, w „strazoka”, w „warzenie soli”, w „igła kajsi migła”, w „chłopka i diabła”.
Są wyliczanki – jak do berka, jest „Ojciec Wirgiliusz” i „zgaduj-zgadula”.

Co więcej – są dwa jasełkowe scenariusze, bardzo pomocne w pracy z dziecięcymi zespołami. Jasełkowych scenariuszy ma autorka w swoim archiwum znacznie więcej i tylko określona objętość książki nie pozwoliła zmieścić reszty.

A wszystko ubogacone wierszykami dla dzieci – z morałem lub bez; wierszami na Gody lub Wielkanoc, bo dziecięcy świat na wsi bardziej niż w mieście był poddany rytmowi pór roku i świąt. Jak święta, to oczywiście i kolędy, które pięknie się wkomponowały w bogatą zawartość.

Tata orze skiby,
Jasiek mu poganio,
My grulki sadzimy
Od samego rania

– to tylko jedna wdzięczna strofka z wierszyków o gospodarce. Niektóre utwory pani Stanisławy pisane były dla malutkich wnuków, które mają dziś po dwadzieścia lat… Jest wśród tych dziełek „Jaś Muzykant”, jest „Biedronecka”, czyli „…chrobocek, co ma w kropki kubracek” i wiele innych równie urokliwych.

Do wydania tej książki mocno zachęcała autorkę i zbieraczkę Stanisława Trebunia-Staszel, prowadząca teraz – bo któż mógłby ładniej – promocję w łopuszniańskim GOK-u. Literacko dopieściła teksty dr Anna Mlekodaj.
Jest wszakże i inna bardzo cenna część tej książki – opisanie przez panią Stanisławę dawnego dzieciństwa na wsi. Obraz utkany z przeżyć i wspomnień, świat widziany z perspektywy metra nad podłogą – wzrusza i budzi tęsknotę za tą biedną, ale szczęśliwą krainą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *