W finale główną rolę odegra doświadczenie

HOKEJ. O szansach hokeistów MMKS Podhale w finale pierwszoligowych rozgrywek rozmawiamy z Markiem Batkiewiczem, świetnym przed laty bramkarzem „Szarotek”, dziś ekspertem hokejowym. 

Hokeiści Podhala bez większych problemów odprawili z kwitkiem w pierwszej rundzie play-off Legię Warszawa. Spodziewał się Pan takiego przebiegu rywalizacji tej parze?
– Podhale były zdecydowanym faworytem i to znalazło odzwierciedlenie na tafli. Sezon zasadniczy
i zdecydowana w nim dominacja „Szarotek” nie była dziełem przypadku, tylko ciężkiej pracy trenera Ziętary i zawodników. Teraz to widać w play-off. Zespół jest bardzo dobrze przygotowany pod względem fizycznym i taktycznym. Mecze z Legią to potwierdziły. Dwa zwycięstwa i w dodatku oba do zera nie pozostawiają złudzeń, której drużynie należał się awans do kolejnej rundy. Także zaskoczony nie jestem.

Wielu sądziło, że Legia zdecydowanie wyższej zawiesi poprzeczkę Podhalu. W końcu w sezonie zasadniczym raz udało się im wygrać z nowotarżanami…
– Ta porażka wtedy to był raczej wypadek przy pracy Podhala niż efekt jakiejś nadspodziewanej gry Legii. Oczywiście lekceważyć ich nie można było, bo zwłaszcza na swoim lodowisku to jest zespół, który potrafił napsuć krwi faworytom. Jednak play-off pokazał wyraźnie jak spora jest różnica w poziomie gry obu drużyn. Zwłaszcza rzuciła się ona w oczy w Nowym Targu, gdzie praktycznie w 80 procentach mecz toczył się w tercji warszawiaków. Gdyby nie świetna postawa w ich bramce Krzyśka Zborowskiego to rozmiary zwycięstw Podhala byłyby w obu meczach o wiele wyższe. Zresztą Krzysiek był najjaśniejszą postacią w drużynie Legii. Potwierdził, że nie zapomniał swojego fachu. Nie można jednak pomijać i dobrej gry Tomka Rajskiego. Co prawda za wiele pracy w obu meczach nie miał, ale w ważnych momentach popisywał się udanymi interwencjami. Zresztą bramkarzy rozlicza się z goli. Tych Tomek w obu meczach nie puścił, stąd jego występ trzeba ocenić na duży plus.

W drugiej półfinałowej parze gdzie Naprzód Janów gra z Polonią Bytom po dwóch meczach stan rywalizacji jest remisowy. Wszystko rozstrzygnie się dzisiaj. Kto Pana zdaniem będzie rywalem Podhala w finale?
– Postawiłbym na Polonię. Co prawda pierwszy mecz w Bytomiu przegrała po rzutach karnych, ale mocno „odkuła” się w Janowie. Wygrana 8:2 na lodowisku przeciwnika na pewno podbuduje ich morale i przewaga psychologiczna będzie zdecydowanie po ich stronie…

A z perspektywy Podhala i walki o awans do PLH, który z tych zespołów byłby lepszym rywalem?
– Takie kalkulację raczej nie mają sensu. Zresztą to są drużyny o zbliżonym poziomie i myślę, że przebiegu rywalizacji wyglądałby podobnie. Ze swojego doświadczenia wiem, że i w Bytomiu i w Janowie zawsze grało się bardzo ciężko. Tam są specyficzne lodowiska, które zawsze były atutem gospodarzy. Bez względu na wszystko uważam jednak, że Podhale dysponuje większym potencjałem niż oba te zespoły i będzie zdecydowanym faworytem finału.

Co będzie najważniejsze w tych finałowych meczach? Na co trener Ziętara musi zwrócić uwagę?
– Myślę, że trener Ziętara jest na tyle klasowym trenerem, że jakiekolwiek podpowiedzi są zbędne. Tak naprawdę wszystko co najważniejsze rozstrzygnie się w głowach zawodników. Na szczęście Podhale obok młodej grupy, utalentowanych graczy ma też hokeistów doświadczonych jak Sebastian Łabuz, Martin Voznik czy Tomek Rajski. To oni w tych najważniejszych momentach zapewne wezmą ciężar gry na swoje barki i odpowiedni zmotywują cały zespół już w szatni.

Wygląda na to, że w pierwszych meczach finałowej batalii w szeregach Podhala może zabraknąć ukaranych karą meczu w Warszawie Piotra Ziętary i Edgardsa Adamovicsa. To jest problem dla trenera Ziętary?
– Na pewno. Obaj to w końcu podstawowi zawodnicy. Adamovics świetnie wprowadził się do zespołu. Od razu stał się jego mocnym punktem. Ewentualny jego brak w składzie na pewno rzuci się w oczy. Podobnie i Piotrka Ziętary, który jak pokazały ostatnie mecze był w dobrej strzeleckiej dyspozycji. Skład jest jednak na tyle szeroki, że ich nieobecność nie będzie aż tak odczuwalna. Jestem optymistą co do końcowego rozstrzygnięcia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *