NOWY TARG. Artyści Opery Lwowskiej wrócili na nowotarską scenę. Ich poprzedni występ, w jesieni, spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem publiczności. Teraz zaprezentowali nowy program.
Cykl koncertów Opery Lwowskiej w różnych miastach Polski jest częścią projektu integracji Ukrainy z Unią Europejską. Rangi dodaje mu patronat honorowy Ambasadora Ukrainy w Polsce Andrija Bohdanowycza Deszczycia. Koncertowa trasa przynosi widowniom kolejnych miasta nie tylko bogactwo artystycznych wrażeń, bo ma też charytatywny cel: zysk jest przekazywany przekazany na dofinansowanie leczenia i rehabilitacji ukraińskich żołnierzy.
„Vivat Operetta” to najpiękniejsze duety i arie operetkowe świata, komponowane w natchnieniu przez mistrzów tego gatunku: Johanna Straussa, Imre Kalmana, Franza Lehara, Fredericka Loewe czy Jacques’a Offenbacha. Na perfekcyjnie zaaranżowany i dopracowany program składają się partie instrumentalne w wykonaniu orkiestry pod dyrekcją Myrona Yusypovycha, popisy solistów i duetów, przeplatane tańcem w wykonaniu artystów baletu. W połączeniu z olśniewającymi strojami tworzy to wyjątkowo urokliwy i efektowny muzyczny spektakl.
Miejsce, skąd przybyli artyści, jest dla Polaków symboliczne i budzi żywe sentymenty. To duma polskiego wtedy miasta – wspaniały gmach Lwowskiego Teatru Opery i Baletu, projektowany przez dyrektora lwowskiej Szkoły Przemysłowej, prof. Zygmunta Gorgolewskiego, wzniesiony końcem XIX wieku na zasklepionym korycie rzeki Pełtwi. Zdobią go dekoracje malarskie i rzeźbiarskie nawiązujące do sztuki teatralnej, stworzone przez najwybitniejszych artystów Lwowa. Na uroczystym otwarciu teatru, w październiku 1990 roku gośćmi honorowymi byli m.in. Henryk Sienkiewicz, Ignacy Paderewski, Henryk Siemiradzki.
Wrażenie, jakie na nowotarskiej publiczności zrobili lwowscy artyści, potęgowały śpiewny akcent i miękka wymowa, jakie brzmiały w polskich librettach światowej klasy dzieł. Po owacjach, jakie kończył każdy punkt programu, można wnosić, że na kolejny operetkowy spektakl w ich wykonaniu stolica Podhala nie będzie długo czekać.
Fot. Anna Szopińska