Uśmiech Kiepury, czyli… czar lat dwudziestych

kiepura17NOWY TARG. Że podczas zaplanowanego na niedzielę koncertu „Uśmiechnij się z Kiepurą” deszcz nadal będzie padał – wróżyły wszystkie prognozy. Ale nie odstraszyło to tych, którzy szykowali się na spotkanie z obdarzonym fenomenalnym głosem „chłopakiem z Sosnowca” i czarem lat dwudziestych. Co przezorniejsi – zajęli sobie miejsca w gastronomicznych namiotach i pod brezentowym dachem kawiarenki.

Orkiestrowe preludium – w postaci marsza z opery „Carmen” Georgesa Bizeta – od razu podniosło temperaturę na zadeszczonym rynku i nadało koncertowi tempo.

Pomysłodawca, reżyser i prowadzący cykl koncertów plenerowych „Uśmiechnij się z Kiepurą” – Łukasz Lech, z Krynicy przez Słowację chciał przywieźć jarmarkowej publiczności choć cząstkę tego, co w lipcowych dniach tworzyło magię Krynicy, czyli 51. Festiwalu im. Jana Kiepury.

W perle polskich uzdrowisk mistrz Jan i jego śpiewająca żona, Martha Eggerth, codzienne podjeżdżali przed „Patrię” stylowym kabrioletem i wysiadali z niego, by śpiewać. W Nowym Targu jednak – z braku kabrioletu – ponoć przywiozła ich dorożka, a wyłaniali się z drzwi ratusza. Martha Eggerth z lekkim opóźnieniem, bo jej pojazd ugrzązł w korku na „zakopiance”…

I zabrzmiały na rynku arie, duety, szlagiery, które tak poruszały serca i wyciskały łzy przed stu laty: Ninon – uśmiechnij się; Bo w Barcelonie – kiedy serce miłością zapłonie…; Przetańczyć całą noc; Kto me usta całuje, ten śni…; Brunetki, blondynki… Jakże mam ci wytłumaczyć…; Pokochaj mnie i inne. W postaci Jana Kiepury i Marthy wcielili się znakomici śpiewacy: Katarzyna Laskowska i Łukasz Oczkowski. A Łukasz Lech anegdotami, które obrazowały charakter mistrza, zabawne epizody jego życia i krynickie historie – sypał jak z rękawa. Mistrz oczywiście ubrał się odpowiednio do aury – bo w swój kultowy jasnoszary prochowiec i kapelusz. Martha Eggerth z powodu zimna musiała efektowną czerwoną suknię i nagie ramiona przykryć białym włochatym wdziankiem.

Gdyby Jan Kiepura mógł jeszcze stanąć na balkonie którejś z przyrynkowych kamienic lub na dachu samochodu i zaśpiewać dla przechodniów – byłoby całkiem jak w międzywojniu…

Uśmiechnij się z Kiepurą

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *