Upamiętnienie pod Kopcem Wolności. – Po wojnie byliśmy „synami bandytów”…

powwar16NOWY TARG. 72. Rocznica wybuchu powstania warszawskiego nie przyniosła zbliżenia grup organizujących uroczystości. Jedno upamiętnienie – pod oficjalnym patronatem burmistrza – odbyło się pod Kopcem Wolności. Drugie – przy Krzyżu Katyńskim – 140 metrów dalej.

Ta odległość – którą można przebyć w trzy minuty, przechodząc gimnazjalnym boiskiem – już kolejny rok wydaje się dystansem nie do pokonania… Przy Kopcu miejska władza firmuje swoim autorytetem inicjatywę synów powstańców warszawskich i rodzin AK 1 PSP, dbając o przygotowanie miejsca uroczystości. I tego roku stawiła się tam w komplecie, wraz z szefami miejskich jednostek.

Wcześniej delegacja miejskich władz złożyła kwiaty na grobach dwóch kobiet, które dziś spoczywają na nowotarskim cmentarzu, a brały udział w powstaniu warszawskim.

Reszta jest zasługą przede wszystkim Macieja Downar Zapolskiego – syna rotmistrza Zdzisława Nurkiewicza „Nocy”, „Nieczaja”, dowódcy 27. pułku ułanów im. Króla Stefana Batorego ze zgrupowania por. Adama Pilcha „Doliny”, Marka Zapały – bratanka dowódcy z IV Batalionu 1. Pułku Strzelców Podhalańskich AK, majora Juliana Zapały „Lamparta”, Tadeusza Morawy juniora, syna żołnierza 1 PSP AK ps. „44”, członka organizacji „Wolność i Niezawisłość”. Pamiątki, dokumenty, zdjęcia z ich rodzinnych archiwów służą przygotowaniu polowej wystawki pod Kopcem.

Na uroczystościach w rocznicę wybuchu powstania samorząd reprezentowali tam radni Bogusława Korwin i Gabriel Samolej.

Maciej Zapolski przypominał, jak potężne siły partyzanckie, w większości przybyłe z Kresów, tworzyły Rzeczpospolitą Kampinoską i były zapleczem walczącej Warszawy; przedzierały się do stolicy i walczyły razem z powstańcami, przemycały zrzuty, choć niewiele były w stanie pomóc krwawiącemu miastu.

– Po wojnie byliśmy „synami bandytów”… – mówił potomek dowódcy kresowych ułanów.

27. pułk ułanów był jedyną formacją, która brawurowo przedarła się do Warszawy i walczyła w powstaniu, m.in. niszcząc lotnisko w Bielanach. Inni żołnierze z Grupy „Kampinos” tak skutecznie wiązali siły niemieckie w pobliżu stolicy, że zasłużyli na status powstańców. W powstańczych walkach brali udział oboje rodzice Macieja Downar Zapolskiego, bo także matka – Urszula Koczarska, ułan „Ula”.

Syn dowódcy ułanów, potem żołnierza wyklętego, który ukrywał się także na Podhalu, w pobliżu Nowego Targu, sam przygotował krzyż z symbolem Polski Walczącej, pod którym są składane kwiaty.

Marek Zapała, mówiąc o akcji „Burza” – bo jej częścią było powstanie warszawskie – przypomniał, że dowódcy 1 PSP AK, Adam Stabrawa „Borowy i Julian Zapała „Lampart”, mimo wydanego przez dowództwo AK rozkazu nie ruszyli na odsiecz Warszawie, wiedząc już, że sowieckie wojska stojące na linii Wisły przechwytują polskich partyzantów, nie dopuszczając ich do stolicy. Józef Kuraś „Ogień” natomiast odmówił udziału w akcji „Burza”.

Burmistrz Grzegorz Watycha, oddając hołd powstańczej ofierze krwi i bezprzykładnemu bohaterstwu Warszawy, podkreślał wagę historycznej prawdy, osobistego świadectwa i dokumentu – w przeciwieństwie do uprawiania „polityki historycznej”.

O obu upamiętnieniach powiadamiały rozwieszone w mieście plakaty, w przypadku uroczystości przy kościele i w kościele św. Katarzyny – również ogłoszenia parafialne. W tym drugim miejscu obchodów o godzinie „W” samorząd reprezentowali, składając kwiaty, dwaj wiceprzewodniczący Rady Miasta – Jacenty Rajski i Grzegorz Luberda.

Tego roku czas obu uroczystości ani nie kolidował, ani nie był rozstrzelony – prosto spod Kopca można było dojść przed Krzyż Katyński.

Pod Kopcem Wolności

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *