U jednych optymizm, u drugich niepokój

PIŁKA NOŻNA. W Nowym Targu doszło do sparingu dwóch najwyżej obecnie notowanych podhalańskich zespołów. Gospodarze drużyna NKP Podhala podejmowała Porońca Poronin. Dla obu tych zespołów był to jeden z najważniejszych i ostatnich sprawdzianów przed startem rozgrywek ligowych. Zdecydowanie lepiej wypadli w nim nowotarżanie, którzy zwyciężyli 3:1.

Nowotarżanie wygrali przede wszystkim tym, że byli zabójczo skuteczni. W pierwszej połowie oddali jeden celny strzał na bramkę Patryka Królczyka, z którego zdobyli gola. Sytuacja miała miejsce tuż przed przerwą. Sebastian Świerzbiński z prawej strony boiska na wysokości 30 metra dośrodkował z rzutu wolnego w pole karne, tam najwyżej do futbolówki wyskoczył Sebastian Gąsiorek i głową posłał ją do bramki. A Poroniec? Przeważał, prowadził grę i próbował głównie akcji oskrzydlających. Szwankowało jednak ostatnie podanie, które zazwyczaj nie trafiało do adresata. Najlepszą sytuację miał Patryk Zielonka, który po dograniu Janusza Wolańskiego skiksował tuż przed bramką.

W drugiej połowie obraz gry wyglądał podobnie. To Poroniec częściej był przy piłce, tyle że nic sensownego z tego nie wynikało. Raziła w ich poczynaniach niedokładność. Brakowało elementu zaskoczenia. Akcje ofensywne były czytelne i przewidywalne. Za to Podhale spokojnie i cierpliwie czyhało na swoją szanse i już pierwszą z nich zamieniło na gola. W 56 min gospodarze prawą stroną wyprowadzili kontratak. Paweł Janasik niemal z linii końcowej dograł na „piąty metr” przed bramkę, gdzie świetnym technicznym strzałem piętą popisał się Świerzbiński. W kolejnych kilku minutach dwukrotnie przed okazją na zdobycie pierwszej bramki dla Porońca, stawał Maciej Żurawski. W obu przypadkach jego strzały bronił jednak Grzegorz Antolak. W 85 min bramkarz Podhala sprokurował rzut karny, powalając w polu karnym Rafała Gadzinę. „Jedenastkę” wykorzystał Dawid Bartos. Ostatnie słowo w meczu należało jednak do nowotarżan, a konkretnie do Roberta Mroszczaka, który w 90 min wykorzystując bierną postawę defensywy z Poronina, sfinalizował dośrodkowanie z prawej strony Krystiana Dudka, rehabilitując się tym samym za zmarnowaną kilka chwil wcześniej niewykorzystaną sytuację sam na sam z bramkarzem Porońca.

MAŁA GALERIA Z MECZU

– Jesteśmy już na finiszu przygotowań i wyniki tych otatnich spotkań sparingowych są już bardzo istotne. Uczulałem na to zespół. Była okazja zmierzyć się z mocnym, wymagającym przeciwnikiem i muszę przyznać, że na jego tle wypadliśmy bardzo korzystnie. To cieszy. Oczywiście było w tym meczu dużo momentów, kiedy to Poroniec przeważał, ale my potrafiliśmy tę przewagę zniwelować i wykorzystać okazje jakie się nadarzyły. Taki mecz i takie zwycięstwo na pewno wlewa w nasze serca optymizm – ocenił trener Podhala, Marek Żołądź.

– Nie zgodzę się, że zagraliśmy słabo. Mieliśmy zdecydowanie więcej okazji bramkowych niż przeciwnika, ale w przeciwieństwie do niego nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Szwankowało wykończenie. Brakuje nam zimnej krwi pod bramką. Za to sami traciliśmy gole bardzo łatwo, a trzecia bramka to wręcz kuriozum. Na pewno skuteczność jest naszą dużą bolączką i powoduje pewien niepokój przed inauguracją rundy wiosennej – przyznał szkoleniowiec Porońca, Marcin Manelski.

NKP Podhale Nowy Targ – Poroniec Poronin 3:1 (1:0)
Bramki: 1:0 Gąsiorek 45, 2:0 Świerzbiński 56, 2:1 Bartos 85 z karnego, 3:1 Mroszczak 90. Sędziowali Marcin Niewiarowsk oraz Łukasz Królczyk, Andrzej Opacian. 
Podhale: Truty (60 G. Antolak) – Anioł (46 Janasik), Gąsiorek (80 Stanczak), Urbański (60 Krzystyniak), Bobak (46 Augustyn) – Misiura (60 Lichacz), Świerzbiński, Hałgas, Komorek (46 K. Dudek) – Czubin (70 Hajnos), Gogola (60 Mroszczak).
Poroniec: Królczyk (60 Jękot) – Senderski (60 Stopka), Bartos, Piszczek, Kępa (46 Mikołajczyk) – Zielonka (60 Dudzik), Nowak, Łybyk (46 Leszczak), Łyduch, Wolański (46 Gadzina) – Żurawski (75 Basisty).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *