TATRY. To już siedemnasta ofiara Tatr w tym roku. Jan Krzysztof, naczelnik TOPR w rozmowie z gazetą internetową PODHALE REGION zauważa, że coraz więcej osób nieobytych w górach wędruje w wyższe partie gór.
Rozmowa z Janem Krzysztofem, naczelnikiem Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Według statystyk prowadzonych przez TPN średnio w roku zdarza się w Tatrach około 7 wypadków śmiertelnych. W tym roku to już kilkanaście. Czy w Tatrach zrobiło się niebezpiecznie? Czy może turyści są mniej odpowiedzialni niż kiedyś? Co mogło sprawić, że coraz więcej ludzi ginie na szlakach?
Nie znam takich danych. Być może to średnia z ostatnich 100 lat? W ostatnich 3 latach średnia liczba wypadków śmiertelnych po Polskiej stronie Tatr to 15 ofiar. W ostatnich dziesięcioleciach liczba ta waha się pomiędzy 3 a 29 wypadkami (zachorowaniami) ze skutkiem śmiertelnym. Na liczbę wypadków ma wpływ natężenie ruchu turystycznego w połączeniu z aktualnie panującymi warunkami pogodowymi. Im dłuższa zima (jak w tym roku) im więcej załamań pogody – tym wypadków więcej. Nie odnotowujemy jednak jakiegoś drastycznego wzrostu liczby wypadków mimo rosnącego jednak ruchu w samych Tatrach ocenianego na podstawie sprzedanych biletów wstępu. Z pewnością ciągłym problemem jest duża ilość turystów, a może lepiej spacerowiczów – których wiedza daleko odbiega od naszych oczekiwań -pojawiających się w wysokich partiach Tatr dzięki – co może się wydać paradoksalne – bardzo dobremu (za dobremu?) przygotowaniu wygodnych ścieżek i nagromadzeniu sztucznych ułatwień. Jeżeli ci „przypadkowi” turyści natrafią na resztki wiosennego śniegu, lub zastanie ich załamanie pogody, to o wypadek bardzo łatwo.
W te wakacje niemal codziennie w Zakopanem można usłyszeć startujący śmigłowiec. Czy ratownicy mają więcej pracy niż zazwyczaj?
Ponieważ pogoda na to pozwala to bardzo często akcje prowadzone są z użyciem śmigłowca. Liczba interwencji utrzymuje się jednak na przewidywanym poziomie z lekką tendencja wzrostową….