Tragiczny upadek szybowca – zdarzeniem losowym…(aktualizacja)

1NOWY TARG. Umorzono śledztwo w sprawie tragicznego upadku szybowca szkoleniowego „Puchacz” w pobliżu nowotarskiego lotniska. To w jego wyniku zginęły dwie osoby Stanisław J. 60-letni instruktor, niezwykle doświadczony pilot i jego zaledwie 18-letni uczeń Kamil C.

– Nie znaleziono nic, co wskazywałoby na to, że ktoś przyczynił się do tego wypadku. To było zdarzenie losowe, spowodowane ruchem statku powietrznego – wyjaśnia prokurator Zbigniew Gabryś, zastępca Prokuratora Rejonowego w Nowym Targu. – Z opinii Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych wynika, że najprawdopodobniej mogło dojść do zaburzeń na tle chorobowym instruktora, a do tego doszły zmienne warunki atmosferyczne, występowały wtedy podmuchy wiatru. To dlatego miało dojść do niekontrolowanego upadku na ziemię i zniszczenia statku powietrznego. Nie stwierdzono jednak żadnych zaniedbań na żadnym etapie. Prokurator podkreśla, że obie ofiary, po pierwsze były trzeźwe, a po drugie miały ważne i aktualne wszelkie badania lekarskie. Sam zaś instruktor była bardzo doświadczonym pilotem, mającym na swym koncie bardzo dużo wylatanych godzin, a sam szybowiec o nr bocznym SZD – 50 -3 miał ważne przeglądy techniczne. – Ten lot miał na celu symulowanie sytuacji niebezpiecznej. Miał być wykonany zakręt o 180 stopni. Taką próbę musi zaliczyć każdy uczestnik kursu, jest ona warunkiem jego ukończenia – podkreśla prokurator.234Do wypadku doszło 11 lipca ubiegłego roku w samo południe, przy pięknej, nie zapowiadającej nieszczęścia pogodzie. Tragedia wydarzyła się w pobliżu nowotarskiego lotniska tuż obok kładki przez Dunajec. To tu nagle i na oczach wielu osób odpoczywających przy pięknej, choć wietrznej pogodzie, nad brzegiem Białego Dunajca, spadł uderzając o brzeg potoku szkoleniowy szybowiec „Puchacz” z nowotarskiego aeroklubu z uczniem i instruktorem na pokładzie. Jak relacjonowali wówczas naoczni świadkowie szybowiec nadleciał od strony lotniska i kierował się na Szaflary w górę rzeki. Leciał nisko około 20 – 30 metrów nad ziemią. Jak udało nam się wówczas dowiedzieć ma miejscu zderzania 18-letni uczeń kończył właśnie kurs i miał zacząć samodzielnie latać. Przy pięknej poniedziałkowej pogodzie ćwiczył ostatnie i jedne z najtrudniejszych manewrów, jak chociażby awaryjne lądowanie, polegającego na odpinaniu się szybowca od samolotu na małej wysokości.

Paweł Kos, prezes Aeroklubu Nowy Targ wyjaśniał nam kolejnego dnia, że akurat podczas tego lotu miało być ćwiczone przedwczesne wypinanie szybowca. Jest to jeden z kolejnych etapów szkoleniowych, który ma nauczyć przyszłego pilota reagowania w sytuacjach trudnych. Musi on wtedy zabezpieczyć prędkość i wykonać bezpieczny manewr w kierunku lotniska. Szybowiec ciągnięty przez samolot JAK 12, jeden najmocniejszych samolotów tzw. holówek został wypięty na wysokości 150 m. Zapewnił nas, że była to bezpieczna wysokość, aby dolecieć do lotniska. Dodał, że nie wiadomo, z jakich przyczyn szybowiec stracił jednak prędkość i wszedł w korkociąg. Prezes aeroklubu podkreślił, że zmarły tragicznie pilot był jednym z najbardziej doświadczonych instruktorów. Miał wylatane ponad 1500 godzin. Startował w zawodach, był akrobatą. Był on też fantastycznym człowiekiem i przyjacielem. Podkreślił, że zmarły pilot mówił, iż Kamil jest bardzo uzdolnionym uczniem, że ma talent. Kamil był w połowie kursu liczącego 42 loty, w tym 10 samodzielnych. W piątek, przed pechowym poniedziałkiem, wykonał pierwszy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *