PIŁKA NOŻNA. O specyfice derbowych meczów, rozmawiamy z Dawidem Bartosem, kapitanem Porońca Poronin, który we środę zmierzy się z Podhalem Nowy Targ.
Zwykło się mówić, że derby rządzą się swoimi prawami. Zgodzisz się z tym?
– Na pewno. Takie meczem wyzwalają w człowieku dodatkowe pokłady adrenaliny. Dochodzi prestiż, walka o prym w regionie. To wszystko wyróżnia te pojedynki spośród innych ligowych spotkań.
Są tacy, którzy bardzo sceptycznie podchodzą do określenia waszego meczu mianem derbów Podhala, z racji tego, że głównie w waszym składzie, ciężko doszukać się zawodników sentymentalnie związanych z regionem…
– Nie rozumiem takich opinii. My reprezentujemy klub. Każdy z nas jest profesjonalistą i zrobi wszystko aby mecz zakończył się zwycięstwem Porońca. Nasze zaangażowanie będzie na 120 procent. Osobiście nie mogę się już doczekać tego meczu.
W ilu derbach Ty miałeś okazję do tej pory uczestniczyć?
– Dokładnej liczby nie powiem, ale faktycznie trochę tych meczów było. W barwach Ruchu Chorzów grałem m.in. przeciwko innym śląskim zespołom jak Górnik Zabrze, GKS Katowice, Odra Wodzisław czy Ruch Radzionków. Jako zawodnik Hetmana Zamość mierzyłem się m.in. z Górnikiem Łęczna. Każde z tych spotkań bardzo fajnie wspominam. Z racji swojego charakteru lubię mecze w których dominuje twarda walka, w których nikt nie odpuszcza. A spotkania derbowe tym się właśnie charakteryzują.
Które z nich zapadło Tobie najbardziej w pamięć?
– Każde z nich ma swoją historię. Pamiętam 1998 rok i mecz Ruchu z Górnikiem Zabrze przerwany w przerwie z powodu zamieszek na trybunach. Pamiętam też 2000 rok i czerwone kartki dla Marcina Baszczyńskiego i Mariusza Śrutwy po przepychankach z arbitrem. Tych wspomnień jest dużo.
Kibice „ostrzą” sobie zęby na środowy pojedynek. Podołacie oczekiwaniom?
– Mam nadzieję. Są podstawy aby tak myśleć. W składach obu drużyn są bardzo dobrzy zawodnicy, którzy grali już na wyższym poziomie niż trzecia liga i dysponują na tyle umiejętnościami aby stworzyć ciekawe widowisko. Nie dziwię się więc kibicom, że oczekują dobrego meczu. My też chcielibyśmy aby o tym spotkaniu, ze względu na jego wysokim poziom, jeszcze długo po jego zakończeniu się rozmawiało.
Jaki przewidujesz przebieg spotkania? Padnie dużo bramek?
– Myślę, że goli nie zabraknie. Nie sądzę aby któryś z zespołów nastawił się na remis. Na pewno nie my. Musimy nadrobić stracone w pierwszych dwóch kolejkach punkty. Wątpię też żeby nowotarżanie wyszli na boisko z nastawieniem aby tylko „zamurować” bramkę. Zresztą w dotychczasowych naszych meczach z Podhalem, czy to sparingowych, czy tym pucharowym, goli zawsze padało sporo. Jeden i drugi zespół preferuje ofensywny styl gry i myślę, że teraz też tak będzie.
Doświadczenie jest po waszej stronie. Myślisz, że może ono odegrać kluczową rolę?
– Taka panuje opinia, ale życie już wielokrotnie weryfikowało to stwierdzenie. My sami przekonaliśmy się o tym już na własnej skórze parokrotnie. Raczej klucza dopatrywałbym się w czym innym. Moim zdaniem wygra ten zespół, któremu pierwszemu uda się zdobyć gola.
Mocną stroną obu drużyn są stałe fragmenty gry…
– Zgadza się. W dzisiejszym futbolu to bardzo ważny element, który często decyduje o losach spotkań. I tak też może być w naszym meczu. I u nas, i w Podhalu są zawodnicy, którzy świetnie czują się przy stałych fragmentach gry.
Kryzys formy z początku sezonu jest już za wami?
– Mam nadzieję. Dla nas samych był to szok. Dysponując takim składem nie wypada przegrywać w Bodzentynie 3:0, z całym szacunkiem dla gospodarzy. Trudno się usprawiedliwiać, bo zawiedliśmy samych siebie. Wydaje mi się, że podeszliśmy do tego meczu zbyt pewni siebie. Brakowało walki i zaangażowania. Na pewno też jakiś wpływ na naszą postawę miało zmęczenie okresem przygotowawczym. Większość z nas ma już swoje lata i z regeneracją sił jest już coraz trudniej. W drugiej kolejce z Sołą, pod tym względem było dużo lepiej. Ten mecz przegraliśmy bardzo pechowo. A już w Andrychowie nasza gra wyglądała coraz lepiej. Przypominaliśmy zespół z końca rundy wiosennej poprzedniego sezonu. Myślę, że to co najgorsze już za nami i potwierdzimy to w meczu z Podhalem.
Czego najbardziej obawiacie się ze strony Podhala? Na którego z jego zawodników, musicie zwrócić szczególną uwagę?
– Podhale ma sporo bardzo dobrych zawodników. Są w tej grupie m.in. Jarek Lizak, Rafał Waksmundzki czy Daniel Mikołajczyk, byli zawodnicy Porońca. Każdy z nich pewnie będzie się chciał pokazać w tym spotkaniu z jak najlepszej strony. Jest doświadczony też Dawid Basta, szybki Rafał Komorek czy Bartek Pająk, który zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie w meczu z Hutnikiem. Dlatego musimy podejść do Podhala z dużym szacunkiem, ale też i wiarą we własne umiejętności.
I na koniec. Jaki będzie wynik derbów?
– Marzy mi się wynik 3:0.