Tam są obawy, gdzie coś się robi…

Rozmowa z Markiem Fryźlewiczem, burmistrzem Nowego Targu, o ludziach i sprawach

– Ostatnio różne grupy mieszkańców artykułują swoje niezadowolenie lub obawy. Dołączyli do nich i właściciele punktów handlowych przy rynku, zaniepokojeni spadkiem obrotów z powodu rewitalizacji…

– Żadne pismo w tej sprawie do mnie nie dotarło. Owszem, kilku właścicieli z rejonu rynku zgłaszało się osobiście lub telefonicznie, na przełomie czerwca i lipca umówione było spotkanie, ale potem prosili o przesunięcie terminu, bo wielu teraz wyjechało. Generalnie chcą, żeby wspólnymi siłami zadbać o to, by po zakończeniu rewitalizacji w rynku coś się działo. A teraz – ja osobiście nie widzę zmniejszenia ruchu – pieszy jest taki, jaki był. Mniej intensywne zakupy trzeba raczej wiązać z tym, że klienci mają mniej pieniędzy.

– Narzekają też ludzie, że nie ma się gdzie w rynku zatrzymać.

– Były takie wnioski, żeby na czas rewitalizacji wydzielić parking poza ogrodzeniem albo wykonywać prace etapami. Ale roboty obejmują na powierzchnię 1,5 hektara. Ciężki sprzęt musi się mieć gdzie poruszać. Wymianę instalacji trzeba prowadzić liniowo, a nie po kawałku.

– Podczas spotkania z właścicielami posesji sąsiadujących z rondem planowanym na skrzyżowaniu ulic Królowej Jadwigi i Kilińskiego też dużo konkretnych obaw i uwag zostało sformułowanych. Da się je uwzględnić?

– Myślę, że spotkanie sporo wyjaśniło. Zagrożenie dla budowy dworca autobusowego i ronda rzeczywiście może wystąpić, bo inwestor ma otwartą linię kredytową, inwestycja jest duża. Rozmowy na pewno będą prowadzone. Gdzie coś się robi, tam są obawy… Ale nie mam bezpośredniego wpływu na inwestora.

– Nie tak dawno inna grupa – z kolei właścicieli posesji w rejonie targowicy – burzyła się z powodu opłat targowych i obaw, że odstraszą one handlujących…

– Odpowiedź została im wysłana. Myśmy opłaty nie podnosili, jest taka, jak była. Opłata targowa to dochód miasta i musimy jej pilnować. Właściciel posesji, jako inkasent, musi 70 procent tej kwoty miastu oddać. A wrzawa podniosła się wtedy, gdy stworzyliśmy w Urzędzie dwie trzyosobowe grupy, które chodzą i kontrolują. Bo przedtem część właścicieli posesji albo opłat nie zbierała, albo zbierała zaniżone.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *