POWIAT NOWOTARSKI. Nie są profesjonalistami i pewnie nigdy nimi nie będą. Ale – mimo wszystkich swoich niedomogów i ograniczeń – są wspaniałymi artystami, z wyobraźnią i wielką wrażliwością. Mowa o uczestnikach artystyczno-rehabilitacyjnych zajęć w nowotarskim Środowiskowym Domu Samopomocy „Promyk” z jego filią „Radość życia” w Rabce.
Podczas
zajęć terapeutycznych
w pracowniach:
plastyczno-artystycznej,
rękodzieła,
ceramicznej,
stolarsko-technicznej,
pod okiem
cierpliwych i
pełnych
poświęcenia instruktorów, powstały prace eksponowane teraz na piętrze nowotarskiego MOK-u. Są to dzieła malowane, tkane, wypalane w ceramicznym piecu, komponowane z kawałków szkła, metalu, skóry, wełny, drewna, ostatnio i wikliny. Każde zachwyca i wzrusza. Zachwyt budzą dziecięca wręcz szczerość autorów, ich kolorystyczna wrażliwość, zakodowana w tych ludziach tęsknota za piękniejszym, lepszym światem.
– Pryzmat – to słowa przyszło mi do głowy, gdy myślałam o sztuce naszych podopiecznych, uczestników zajęć – mówiła podczas wernisażu Agata Bryniarska, pani dyrektor obu domów samopomocy. – Sztuka jest jedna, ale przechodzi przez człowieka jak światło przez pryzmat i daje najróżniejsze kolory.
Pracownie obu domów są otwarte – nie tylko dla 30 podopiecznych w Nowym Targu i 35 w Rabce, ale i dla osób, które przyjdą, chcąc uczestniczyć w zajęciach, także dla obserwatorów. Ci ludzie tworzą swoje fantastyczne prace, bibeloty, artystyczne przedmioty z materiałów darowanych, niepotrzebnych, odpadowych. Pracując twórczo, rozwijają i kształcą swoje zdolności, znajdując radość w obmyślaniu i wytwarzaniu rzeczy cieszących oczy. Po części są to również dzieła łączące funkcję estetyczną z użytkową. Stoiska Domu z tym cudeńkami obecne są zawsze na Jarmarku Podhalańskim, na świątecznym kiermaszach, Dniach Wolontariusza i przy innych okazjach.
Zarówno nowotarski „Promyk”, jak i jego filia w Rabce funkcjonują dzięki środkom rządowym. Nie mogą przyjmować wsparcia finansowego, ale bardzo czekają na darowizny w postaci materiałów, nawet odpadowych, by tworzyć z nich kolejne zdumiewające prace. Kreatywność niepełnosprawnych jest godna uznania. Bo wyrasta też z potrzeby bycia użytecznym, darowania innym czegoś pięknego, niepowtarzalnego, stworzonego własnymi rękoma. W ten sposób niepełnosprawni artyści pokonują swoje ograniczenia, ale też opowiadają o marzeniach, emocjach, tęskonotach.
Na artystyczne zajęcia, które nierzadko pomagają im odzyskać psychiczną równowagę, przyjeżdżają nawet z najodleglejszych zakątków powiatu.