Szlagier dla Black Shadows

UNIHOKEJ. Zakończyła się kolejna, piąta już kolejka Podhalańskiej Ligi Unihokeja organizowanej przez TKKF Gorce-Nowy Targ wraz z Wizja Sportu-Arkadiusz Marczyk. Także i tym razem nie obyło się bez wielkich emocji.

Misz Masz – Black Shadows 6:7 (3:3): Bocheński 3, Lech, Ślusarek, Dziurdzik – Burkat 2, Daniel 2, Pala, Gąsienica Makowski, Gąsior.

Mecz kolejki, a może nawet i całej dotychczasowej rundy. Licznie zgromadzona na Hali Gorce widownia ostrzyła sobie zęby na ten pojedynek i ani na moment się nie zawiodła. Spotkanie już po 9 sekundach rozpoczęło się w iście Hitchcockowskim stylu od… bramki dla zespołu Misz Masz. Pierwszą akcję spotkania skutecznie wykończył Jarosław Lech. Ten gol podziałał na Black Shadows jak zimny prysznicy tym bardziej że po 6 minutach stracili drugą bramkę, a po kolejnych 8 minutach wynik na tablicy świetlnej brzmiał 3:0 dla Misz Masz. Jednakże Black Shadows to doświadczony zespół, który potrafi wychodzić z takich opresji obronną ręką. Wystarczyło im 3 minuty na wyrównanie stanu pojedynku do przerwy. Druga połowa przebiegała w równie dynamiczny sposób co pierwsza. Akcja za akcję, strzał za strzał, parady bramkarskie przerywały składne akcje zawodników z obu stron. Na czwartą bramkę dla Black Shadows rywale odpowiedzieli trafieniem Michała Dziurdzika. Wynik nadal był nierozstrzygnięty. Stopniowo optyczną przewagę w grze zdobywała ekipa Misz Masz a jej wyrazem były dwie bramki (w tym klasyczna bomba zza połowy Łukasza Ślusarka). Na 4 minuty przed końcem meczu Misz Masz prowadził 6:4 i wydawało się, że rywale już się nie podniosą. Nic bardziej mylnego – Black Shadows wzięli czas, a po 40 sekundach nawiązali kontakt bramkowy 6:5. Na parkiecie trwała zażarta walka z coraz większym naporem zdeterminowanych Black Shadows. Minutę przed końcem wyrównują oni w końcu na 6:6 za sprawą kapitana Artura Burkata. Ale to jeszcze nie koniec! Przy ogromnej wrzawie na 40 sekund przed zakończeniem meczu trafiają oni w poprzeczkę bramki rywali po czym ponownie Artur Burkat dobija bezpańską piłeczkę w światło bramki! Ogromna radość w obozie Black Shadows i chyba już rezygnacja w Misz Masz. Bo już ani wzięty przez nich czas ani wycofanie bramkarza nie przyniosły rezultatu. Spotkanie palce lizać!

Chupacabras – Wikar Podhale 11:0 (6:0): Borowicz 3, Pelczarski 3, J. Handzel 3, Augustyn, M. Handzel.

Jakby w trosce o zszargane nerwy widowni po pierwszym spotkaniu – obie ekipy postanowiły zadbać o zdrowie kibiców. Mecz miał więc jednostronny przebieg gdzie przewaga Chupacabras nie ulegała dyskusji ani na moment. Do przerwy gładkie 6:0 – rywale zostali klasycznie wypunktowani. Po przerwie obraz gry się nie zmienił i ani pokrzykiwania na bramkarza Wikar Podhale Jakuba Pawlika ani próba obudzenia się z letargu jego kolegów z zespołu nie przyniosły zamierzonego efektu. Przy 10:0 Chupacabras co prawda nie wykorzystuje rzutu karnego (za efektowny wykop nogą piłeczki nieuchronnie zmierzającej do bramki) ale w tej fazie gry wydawało by się jakby Wikar Podhale grał w ciągłym osłabieniu w porównaniu do rywali choć żadna kara nie została na nich nałożona. Ba! Co więcej – kiedy rzeczywiście Chupacabras gra w przewadze personalnej – zdobywa 11 bramkę a mecz kończy się dźwiękiem uderzenia ażurowej piłeczki w spojenie słupka z poprzeczką bramki Wikar Podhale.

Górale Amatorzy – Wataha 7:3 (4:1): Kos 2, M. Półtorak 2, Ciapała 2, Stypuła – Kostela, Smarduch, Wiśniewski.

Mecz, który nie trzymał w napięciu. W pierwszej połowie Górale Amatorzy zdobywali bramki i stopniowo odjeżdżali rywalom. Sytuację Watahy, która w zupełności nie przypominała walecznego zespołu sprzed tygodnia polepszył Przemysław Wiśniewski zdobywając jedynego w tej części gry gola dla swojego zespołu. Po przerwie obraz gry się nie zmienił, dojrzalsi w grze zespołowej Górale Amatorzy co rusz niepokoili bramkę Dariusza Koczura. Co prawda w 7 minucie Wataha zdobyła dwie szybkie bramki i wyciągnęła wynik na obiecujące 6:3, ale swoją grą nie potwierdziła chęci walki o remis. Co więcej straciła później 7 bramkę przez co mecz zakończył się nie zagrożonym ani przez chwilę zwycięstwem Górali Amatorów.

Tekst Arkadiusz Marczyk/wizjasportu.pl 

Fot. floorball24.pl 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *