SPORTY SIŁOWE. Kolejny raz olbrzymie powody do radości ma Robert Cyrwus. „Kropek” w świetnym stylu wygrał zawody Pucharu Świata Strongmenów, które przed paroma dniami rozegrano w dalekim Uzbekistanie.
Cyrwus nie pozostawił złudzeń rywalom, zwyciężając we wszystkich konkurencjach. W końcowej klasyfikacji generalnej miał przewagę aż 12 punktów nad drugim w stawce Ukraińcem.
Łącznie w zawodach wystartowało 14 zawodników m.in. z Rosji, Uzbekistanu, USA, Bułgarii, Litwy, Irlandii, Finlandii, Kazachstanu, Ukrainy i Białorusi.
„Kropek” od samego początku sygnalizował wysoką dyspozycję.
Zaczęło się od wyciskania belki na barki. Startowano od ciężaru 150 kg. Każdy następny próg to plus 10 kg. Polak jako jedyny wycisnął belkę o wadze 190 kg.
Konkurencja numer dwa to tzw. martwy ciąg. Tutaj zaczęło się od 350 kg. Ostateczny wynik „Kropka” to 510 kg i rzecz jasna pierwsze miejsce.
„Platforma na barki” była konkurencją numer trzy. Tutaj zawodnicy mieli za zadanie jak najwięcej razy podrzucić nad głowę ciężar o wadze 160 kg. Polak dokonał tego aż 15 razy!
Zawody kończyła tzw. czasówka. W jak najkrótszym czasie trzeba było kolejno: wycisnąć sztangę o wadze 150 kg, następnie podnieść na barki ciężar 150 kg i wreszcie wycisnąć ważącą 100 kg hantle.
– Cieszę się bardzo, ale przyznam że dopiero powoli dociera do mnie co osiągnąłem i zaczynam się tym cieszyć – przyznaje Cyrwus – Tuż przed wylotem z Uzbekistanu dopadł mnie jakiś paskudny wirus. 14 godzin w samolocie to była istna gehenna, której nie życzę największemu wrogowi. Wirus siał spustoszenie w moim organizmie. W ciągu 2 dni spadłem z wagi aż 14 kilogramów! Byłem można powiedzieć wrakiem człowieka. Teraz powoli dochodzę do siebie, ale trochę czasu mini zanim odzyskam pełnie sił. Chcę podziękować wszystkim tym, którzy przyczynili się do mojego sukcesu w Uzbekistanie, rodzinie, przyjaciołom i sponsorom – mówi „Kropek”, który w marcu leci do USA, gdzie weźmie udział w zawodach z cyklu Arnold Amatuer Word Championship 2018.
Fot. archiwum organizatora