HOKEJ. W Sanoku rozegrano turniej finałowy Mistrzostw Polski w kategorii juniorów młodszych. Broniący mistrzostwa sprzed roku hokeiści MMKS Podhala Nowy Targ tym razem sięgnęli po srebrne medale. W decydującym o „złocie” pojedynku zespół trenera Ryszarda Kaczmarczyka przegrał z gospodarzami 2:6 (0:3, 1:1, 1:2).
– Sanok był zdecydowanym faworytem. Zbudował zespół w oparciu o najlepszych zawodników kraju z danego rocznika. Próbowaliśmy się im przeciwstawić. Widzieliśmy, że atakują od pierwszej minuty. Plan był taki aby przetrwać ich napór w pierwszej tercji. Nie udało się. Straciliśmy trzy bramki i było praktycznie po meczu. Mogliśmy wrócić do gry na początku drugiej tercji. Nie wykorzystaliśmy jednak kilku okazji a potem problematyczna kara nałożona na nas przez sędziego w konsekwencji, której straciliśmy czwartego gola, definitywnie przekreśliła nasze szanse – stwierdził trener „Szarotek”.
Srebrny medal młodych nowotarżan to jednak olbrzymi sukces, biorąc pod uwagę okoliczności i perturbację z jakimi w sezonie musieli się zmagać.
– Jestem dumny z moich chłopaków. Dokonali rzeczy, która kilka tygodni temu wydawała się wręcz niemożliwa. Walczyliśmy z wieloma przeciwnościami losu. Był moment, że chciano w klubie zlikwidować kategorię juniora młodszego. Ostatecznie oszczędzono nas, kosztem Centralnej Ligi Juniorów. W całym sezonie borykaliśmy się z dużymi problemami kadrowymi. Praktycznie mieliśmy trzy niepełne formację zbudowane z trzech roczników 96, 97 a nawet 98. To przekładało się na wyniki. W sezonie zasadniczym zajęliśmy trzecie miejsce i aby awansować do finałów musieliśmy grać w barażach. Te zaczęliśmy od przegranej z Zagłębiem Sosnowiec. W dodatku straciliśmy Przemka Michalskiego, który złapał kontuzję. Chłopcy potrafili się jednak po raz kolejny podnieść z kolan. Pokonali Sokoła Toruń i Stoczniowca Gdańsk. To zapewniło nam przepustkę do Sanoka. Tam pokonaliśmy Unię Oświęcim i Zagłębie, któremu zrewanżowaliśmy się za barażową porażkę. Sanok był już jednak poza naszym zasięgiem – podkreślił Kaczmarczyk.
Szkoleniowiec młodych „Szarotek” był mocno zniesmaczony przebiegiem uroczystości zakończenia mistrzostw.
– Już sam fakt, że każde z trzech indywidualnych wyróżnień trafiło do rąk gospodarzy i komunikat spikera, że była to decyzja 45 tysięcy mieszkańców Sanoka, najlepiej dowodzi jakim argumentami się kierowano. Nam w pierwszym momencie nie przyznano żadnego wyróżnienia. Dopiero już po oficjalnej części gdzieś tam sobie przypomniano o Patryku Wronce, który wygrał klasyfikację na najskuteczniejszego zawodnika turnieju finałowego. Dostał na odczepnego jakiś zegarek. Nie było to godne organizatora mistrzostw Polski – mówi Kaczmarczyk.
Po tytuł wicemistrza Polski sięgnęli: Błażej Kapica, Karol Buczek, Przemysław Dębowski, Damian Sulka, Oskar Jaśkiewicz, Patryk Wsół, Wojciech Pyszkowski, Jakub Szuba, Maciej Kmiecik, Patryk Wronka, Denis Kuraś, Jan Panczakiewicz, Łukasz Siuty, Samuel Jachimczyk, Przemysław Michalski, Rafał Podlipni, Maciej Pyszkowski, Michał Kudasik.
Turniej finałowy
MMKS Podhale – Unia Oświęcim 5:3 (2:3, 2:0, 1:0)
Bramki dla Podhala: Wronka 2, Kmiecik 2, Dembowski.
MMKS Podhale – Zagłębie Sosnowiec 4:2 (2:0, 0:2, 2:0)
Bramki dla Podhala: Wronka 2, Sulka, Panczakiewicz.
MMKS Podhale – KH Sanok 2:6 (0:3, 1:1, 1:2)
Bramki dla Podhala: Dębowski, Sulka.
Fot. Tomasz Sowa/hokej.net