NOWY TARG. – A teraz podkład muzyczny! – zaordynował burmistrz Marek Fryźlewicz i z głośników rozległa się kultowa piosenka Golców: „Ściernisko”. Na otwarcie Strefy Aktywności Gospodarczej u wschodnich granic miasta prócz władz przybyli radni, służby inwestycyjne, projektant, komendant powiatowy PSP mł. bryg. Mariusz Łaciak, prezes Kongregacji Kupieckiej Jerzy Smoszna, ks. dziekan Stanisław Strojek i… protestujący z rejonu Ibisora.
Teren za oczyszczalnią ścieków i Ibisor to dwa obszary miasta dość od siebie odległe, ale protestujący z godną uznania determinacją (i taką samą kulturą jak przy oddaniu ul. Kolejowej i nowego ronda) towarzyszą teraz każdemu otwarciu, chcąc zwrócić uwagę na intencję swojego protestu wyrażaną już wcześniej w liście otwartym do burmistrza: żeby zakłady produkcyjne lokowały się tam, gdzie ich miejsce, czyli w Strefie Aktywności Gospodarczej, a nie czyniły taką Strefą sąsiedztwa ich domów (włączając w to ciężki transport, w sposób niedopuszczalny korzystający z drogi osiedlowej). Gdyby nie protestujący i nie piosenka, to na otwarciu byłoby sztampowo.
Z głośników tymczasem rozbrzmiewało:
Pole, pole, łyse pole, ale mam już plan.
Pomalutku, bez pośpiechu wszystko zrobię sam.
Nad makietą się męczyłem ładnych parę lat,
Ale za to zwiedzać cudo będzie cały świat.
Tu na razie jest ściernisko,
Ale będzie San Francisco,
A tam, gdzie to kretowisko,
Będzie stał mój bank.
Do roboty mam smykałkę, krzepę mam, jak wół.
Sam pociągnę wóz pustaków, choćby był bez kół.
Już wyciąłem wszystkie krzaki, teraz zwożę żwir.
Mam to w nosie, że sąsiedzi mówią o mnie „świr”.
Ja nie jestem w ciemię bity, budowlankę znam
I samemu burmistrzowi wstęgę przeciąć dam.
Tu na razie jest ściernisko…
Z otwarciem SAG – drugiej na południe od Krakowa po Kluszkowcach, gdzie Strefa powstała dla potrzeb jednego zakładu – miasto wiąże duże nadzieje na rozwój, nowe miejsca pracy i poprawienie lokalnej koniunktury. Rada uchwaliła system ulg, który miałby do tego zachęcić również innych właścicieli zakładów przemysłowych, usługowych, produkcyjnych. Wysokość ulg dla każdego przedsiębiorcy jest uzależniona od ilości stworzonych przez niego miejsc pracy.
O wyposażeniu rozległego 11,5-hektarowego terenu za oczyszczalnią ścieków w infrastrukturę niezbędną do lokowania i przenoszenia tam zakładów (nawet uciążliwych dla środowiska, jak np. branża garbarska) mówiono w samorządzie od kilku lat. Przygotowanie inwestycji było dość długie, ale sama realizacja w trybie „zaprojektuj i wybuduj” – szybka. Roboty rozpoczęte w kwietniu trwały zaledwie cztery miesiące.
Ich zakres obejmował budowę drogi dojazdowej z jednostronnym chodnikiem, modernizację dojazdu od ul. Waksmundzkiej w stronę oczyszczalni, kanalizację, wodociąg, oświetlenie i odwodnienie terenu. Kosztowało to wszystko ok. 2 miliony 840 tys. zł.
Niezależnie od Strefy przy oczyszczalni, burmistrz w lipcu, po konsultacji z Urzędem Marszałkowskim, poinformował Radę, że miasto jest w stanie złożyć wniosek o kolejną Strefę Aktywności Gospodarczej, w ramach środków przewidzianych na lata 2014 – 2020. Tym razem chodzi o rozległy teren byłego kombinatu obuwniczego, na którym działa teraz kilkadziesiąt mniejszych i większych firm i spółek. Miasto posiada tam – w iluś kawałkach – kilka hektarów gruntu. Istnieje tam już sieć gazowa i kanalizacyjna, a pozyskanie środków dla Strefy pozwoli poprawić infrastrukturę. Druga w mieście SAG miałaby charakter bardziej parku technologicznego. Rada Miasta zaakceptowała ten pomysł, podejmując uchwałę w sprawie przystąpienia do zmiany planu miejscowego w tym terenie.
Zainteresowanie Strefą wykazało do tej pory kilkunastu przedsiębiorców. Podjęto również działania mające na celu objęcie nowotarskiej SAG krakowską specjalną strefą ekonomiczną. Wniosek złożony przez burmistrza czeka na rozstrzygnięcie, co nastąpi w formie rozporządzenia Rady Ministrów.
Wkrótce po otwarciu już jednak odezwały się głosy krytyki tej inwestycji ze strony niektórych radnych: że wielkie pieniądze na trenie za oczyszczalnią miasto wyrzuciło w błoto, bo nie ma zjazdów z drogi, są za to krawężnik i chodnik, które każdorazowo trzeba będzie rozbierać, chcąc wybudować zjazd; że kanalizacja idzie tylko po jednej stronie drogi, a jeśli jakiś zakład zechce się ulokować po drugiej stronie, to też będzie musiał rozkopywać drogę i w ogóle że dla ciężkiego transportu przydałaby się nawierzchnia z żelbetonu.
Wszystko to prawda, aliści nie kto inny, tylko właśnie radni tej kadencji mieli możliwość uchwalania środków, doglądania i opiniowani inwestycji już etapu pomysłu i koncepcji… No i nie wiadomo, gdzie robić zjazdy, dopóki przedsiębiorcy nie zadeklarują lokalizacji oraz potrzebnej im powierzchni.
Ks. Stanisław Strojek natomiast nie miał wątpliwości czy poświęcić Strefę – wszak ma ona służyć dobru i dostatkowi ludzi, dawać pracę i środki na utrzymanie. A człowiek i jego dzieła – wiadomo – doskonałymi nie są…
Fot. Anna Szopińska