NOWY TARG. Wydawało się, że emocjonująca sprawa budowy ronda na „zakopiance” odsunie na razie w cień kwestię Straży Miejskiej. Ale władze miasta nie zapomniały o tym, że za likwidacją municypalnej policji opowiedziało się w konsultacjach społecznych ponad 70 procent wypełniających ankietę.
Już pod koniec majowej sesji Rady Miasta przewodniczący Janusz Tarnowski poinformował, iż w związku z tak wyraźnym wskazaniem lokalnej społeczności, postanowił opracować projekt uchwały w sprawie rozwiązania Straży. Ponieważ jednak likwidacyjna procedura musi być przeprowadzona zgodnie z obowiązującym prawem – nie można tego robić w pośpiechu. I nie da się uskutecznić z dnia na dzień. Ale być może projekt zostanie przedłożony na sesji już w czerwcu.
– Byłem zwolennikiem głębokiej reorganizacji Straży Miejskiej, ale w sytuacji, gdy wyniki konsultacji we wszystkich prawie obwodach głosowania wskazały na tak zdecydowane niezadowolenie z jej funkcjonowania i przekonanie nowotarżan do jej likwidacji, nie widzę innego wyjścia, jak poddać tę sprawę do ostatecznego rozstrzygnięcia Radzie Miasta – oświadczył przewodniczący.
Gdyby Rada zdecydowała o likwidacji, to – według jego przewidywań – potrzeba co najmniej trzech miesięcy na skrupulatne przeanalizowanie zadań wykonywanych przez strażników; przygotowanie propozycji i harmonogramu zmian koniecznych skutkiem tego w strukturze Urzędu; sporządzenia planu przejęcia wszystkich dotychczasowych zadań i obowiązków Straży Miejskiej. Pozostają jeszcze do spełnienia wszystkie wymogi określone przepisami Kodeksu Pracy.
O ile ta część wystąpienia przewodniczącego była logiczną konsekwencją wyniku konsultacji, tak dość niespodziewany w ich kontekście jest zamiar powołania Straży Miejskiej na nowo.
– Podtrzymuje stanowisko, że Straż Miejska w Nowym Targu jest potrzebna – mówił przewodniczący. – Trzeba się tylko zastanowić, jak powinna ona funkcjonować, jak powinna być zorganizowana. Ważne są zarówno kwestie personalne, jak i to, żeby strażnicy rzeczywiście posiadali właściwe umiejętności, predyspozycje, wiedzę w zakresie przepisów prawa. Dlatego, jeżeli zostanie podjęta uchwała o rozwiązaniu formacji, chciałbym, abyśmy – gdy burmistrz zgłosi taką inicjatywę -zmierzyli się z tematem i spróbowali ją ponownie powołać, w innym kształcie, zgodnie z nowymi oczekiwaniami samorządu, ale przede zgodnie z oczekiwaniami wszystkim mieszkańców. Nazywam to reorganizacją przez likwidację.
Przywołał też w swoim wystąpieniu fakt, który przyprawił go – jako radnego również poprzedniej kadencji – o moralnego kaca. Dyskomfort ten spowodowała nieświadomość, jak wyglądał raport z kontroli nowotarskiej Straży przeprowadzonej w latach 2010 – 2011, w ramach ogólnopolskiej kontroli funkcjonowania takich formacji przez Najwyższą Izbę Kontroli. Okazało się bowiem, że uwag i zapisów w raporcie NIK było wiele i to zaskakujących. Między innymi odnotowany został fakt nierozliczania się przez strażników w terminie z pobieranych mandatów.
– Nikt nie powiedział nam ani słowa ani o kontroli, ani o zgłaszanych przez NIK uwagach – stwierdza teraz. – Będąc radnym, nie miałem świadomości, że tak źle to wygląda.
Dla ekipy, która obiecała otwartość na obywatelskie inicjatywy i wsłuchiwanie się w głos społeczności – likwidacja Straży Miejskiej, bez względu na własne przekonania – jest sprawą honoru. O tym zresztą przypominali władzy młodzi inicjatorzy referendum ze Stowarzyszenia Wolnościowe Podhale. Ale ponieważ przewodniczący Rady zawsze był zwolennikiem analiz i prognozowania skutków finansowych różnych przedsięwzięć, występując z pomysłem „reorganizacji przez likwidację” nie uniknie zapewne pytań o koszty i ekonomiczny sens takiej operacji. Bo, realnie patrząc, trzeba byłoby strażnikom najpierw zapłacić odprawy (w większości po kilkunastu latach pracy), a potem zatrudniać municypalnych policjantów (nawet, jeśli nie tych samych) na nowo.
Fot. Anna Szopińska