Stolica Podhala żyła z handlu i rzemiosła, teraz wróci do korzeni?

Nowy Targ – Miasto Królewskie, Stolica Podhala – przez wieki żył z handlu. Mieszkańcy się bogacili. Po II wojnie światowej, początkiem lat 50-tych, zapadła decyzja o budowie zakładu przemysłowego. Zant jarmark stareczęli tu zjeżdżać ludzie za pracą. W Nowotarskich Zakładach Przemysłu Skórzanego w czasie największego rozkwitu pracowało 10 tysięcy osób! Po likwidacji kombinatu obuwniczego na rynku pracy pojawiła się luka. Młodzi zaczęli wyjeżdżać… Co zrobić, by zatrzymać ten exodus?

Nie ma wątpliwości. Znowu trzeba pomyśleć o stworzeniu nowych miejsc pracy. W Powiatowym Urzędzie Pracy w Nowym Targu na koniec czerwca były w sumie zarejestrowane 8464 osoby bezrobotne, z tego aż 2032 z samego miasta, a 1042 z nowotarskiej gminy.
To sporo. Tym bardziej, że powiat nowotarski liczy 180 tysięcy osób, a samo miasto, choć najliczniejsze na Podhalu, nieco ponad 35 tysięcy osób. Stopa procentowa bezrobocia na terenie powiatu jest bardzo wysoka, wynosi bowiem aż 13,4 procent. W kraju wynosi ona, co prawda 12,5 procenta, ale w Małopolsce jedynie 10,8 procent.

– Mamy sporo ofert pracy, mimo jesieni – uspokaja jednak Jolanta Rajska, kierownik Centrum Aktywizacji Zawodowej z PUP w Nowym Targu. – W połowie września, od początku roku mieliśmy 959 ofert. To wzrost, w tym samym czasie, w stosunku do roku ubiegłego o około 20 procent. To dobry znak – zapewnia. W 2011 roku przez cały rok było jedynie 1300 ofert pracy.

Nie jest jednak różowo. Oferty, co prawda są, ale najwięcej w gastronomii i budownictwie. Niestety, te prace często chodzi o prace sezonowe – zarówno te związane z obsługą hoteli i pensjonatów, jak i z budownictwem. Związane jest to ze specyfiką terenu. Podhale to region turystyczny. Takim typowym zawodem sezonowym, na terenie powiatu wykonywanym przez sporą liczbę osób, jest flisactwo. – Zawsze po sezonie flisacy przychodzą do urzędu – nie ukrywa Maria Sendrowicz, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy.

Dawniej Nowy Targ był miejscem, gdzie pracy było w bród. Gdy w 1953 roku zapadła w Radzie Ministrów decyzja o budowie w mieście wielkiego zakładu obuwniczego, od pierwszych dni zaczęli do stolicy Podhala napływać ludzie z całej Polski w nadziei na pracę. Wracali i nowotarżanie, którzy wyjechali w poszukiwaniu chleba… Ludzie budowali hale, uczyli się też zawodu obuwnika.

Zakład kwitł. Eksportował buty do 32 krajów. Pierwsza para butów za granicę została wysłana w 1959 roku. Był czas, że buty ze znakiem NSPZ „Podhale” były na wszystkich kontynentach świata. Najwięcej wysyłano ich do: ZSRR, USA, Kanady, a także do Francji, RFN i Finlandii. To w nich zdobyła Mount Everest wyprawa zimowa Polaków, w nich także chodzili polarnicy z jednej z wypraw na Antarktydę. Powstawały tu własne technologie, jak choćby tzw. gumokorek.

NZPS „Podhale” były zwany kombinatem – nie bez przyczyny. W ich skład wchodził bowiem nie tylko zakład produkcji obuwia, ale i produkcja wyrobów gumowych oraz części zamiennych i maszyn, z których korzystały inne zakłady w Polsce, a także zakłady garbarskie w Krakowie i szwalnia w Gorlicach. Nowy Targ miał wiele miejsc pracy. Aż 56 autobusów dziennie dowoziło do zakładu ludzi z miasta i okolic, nawet spod Myślenic! Żyło się tu znowu, jak dawniej, przed wojną – gdy kwitł handel i rzemiosło – wygodnie i bezpiecznie.

Pracowało w zakładzie wiele kobiet, to dlatego w ramach NZPS działały żłobek i przedszkole. Miał kombinat własną przychodnię lekarską zatrudniająca także specjalistów, takich jak ginekolog, czy stomatolog. Były nawet zakład rehabilitacyjny i pracownia rentgenowska. Zakład miał swe ośrodki wczasowe w Dźwirzynie nad Bałtykiem i w Żegiestowie w dolinie Popradu. Co ciekawe, udzielał też pożyczek na budowę domu, uzupełniał wkłady książeczek mieszkaniowych. Dbał o sport, mając w swej pieczy m. in. hokej. To także NSPS wybudował, jeszcze w latach 70-tych, pierwszy w mieście basen.

Kryzys nastąpił początkiem lat 90. Już 30 września 1992 roku ogłoszono upadłość zakładu. Powoli zaczęły powstawać spółki, które częściowo zatrudniały ludzi, część z nich odchodziła też na emerytury. Niektórzy zostali bez pracy. Proces ten zakończył się definitywnie w 2000 roku.

Nowy Targ znowu został bez większego zakładu pracy. Zaczął na nowo rodzić się prywatny handel, zgodnie z tradycją miasta. Jarmarki odbywają się teraz już 3 razy w tygodniu: w czwartek, sobotę, a w niedzielę – giełda, czyli inna forma jarmarku. Powstają coraz to nowe sklepy, a wśród nich jest ok. 50 z używaną odzieżą. Niestety, wiele z nich daje pracę tylko właścicielom, których nie stać z reguły na zatrudnienie pracownika ze wszystkimi świadczeniami. Rynek pracy jest ubogi.

Nadal sporo w rejestrach PUP jest szwaczek, z reguły pozostają one w kartotekach już od lat. To dlatego był czas, gdy PUP przygotował dla nich specjalny program. Dawniej całe rodziny pracowały w największym na południe od Krakowa zakładzie NZPS „Podhale”. Teraz pojawiła się inna tendencja – bezrobocie pokoleniowe. To największy dramat. To rodziny w których jest zarejestrowanych, jako bezrobotnych, po kilka osób. Są one w pieczy opieki społecznej.

– W PUP mamy zarejestrowanych 9 rodzin, w których jest powyżej 5 osób bezrobotnych, 59 rodzin, gdzie 4 osoby są bezrobotne, 223 rodziny, gdzie w naszym rejestrach figurują po 3 osoby, a najwięcej rodzin – 1190, w których dwie osoby są bez pracy – wyjaśnia dyrektor PUP. Dlaczego tak się dzieje? – Największą grupą wśród bezrobotnych 2665 osób są to ci wykształceniem gimnazjalnym lub bez niego. W rejestrach stanowią oni ok. 30 procent – wyjaśnia dyrektor. PUP dba o te osoby wysyłając je na szkolenia zawodowe.

Dramatycznie wygląda też w powiecie nowotarskim statystyka wiekowa bezrobotnych. 28 procent to osoby w wieku od 25 do 34 lat, 27 procent w wieku od 18 do 24 lat. Są to osoby młode, bez stażu i odpowiedniego wykształcenia. Część z nich otrzymuje pracę sezonową. Wiele z nich, gdy zostaną przeszkolone dzięki projektom i programom PUP mogłoby znaleźć pracę w większych powstających w mieście i na jego obrzeżach sklepach wielkopowierzchniowych. Są w nich bowiem potrzebni nie tylko sprzedawcy, ale i kierowcy, dostawcy, magazynierzy oraz przedstawiciele wielu innych pomocniczych zawodów. Jest szansa, że pracę znajdą tu i osoby z wyższym wykształceniem. Tych w rejestrach PUP w Nowym Targu jest aż blisko 800! Są to osoby często z licencjatami. – Nie mamy dla nich niestety ofert pracy – nie ukrywa dyrektor. – Oferty są, ale w gastronomii i budowlance, niestety sezonowe.

Teraz już od nowych władz miasta i mieszkańców zależy, w którym kierunku rozwijać się będzie stolica Podhala, czy wróci do swych opartych na handlu korzeni, czy wybierze jakąś inną drogę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *