POWIAT NOWOTARSKI. 65-latek wyłudził w ciągu zaledwie jednego dnia ponad 31 tysięcy złotych, co ciekawe w całkiem poważnych bankach i sklepach, posługując się przy tym nie dość, że cudzym dowodem osobistym, to i równie „trefnym” zaświadczeniem o emeryturze.
– Ja osobiście sugeruję, aby ci, którzy udzielają pożyczek i kredytów reagowali widząc jakiś „dziwny dowód” – mówi prokurator Zbigniew Gabryś, zastępca Prokuratora Rejonowego w Nowym Targu. Dodaje, że zatrzymany 65-latek posługiwał się dowodem skradziony na terenie województwa dolnośląskiego, skąd przyjechał na gościnne występy na Podhale. Krzepki starszy pan na swym sumieniu ma już bowiem niejedne przestępstwo, a za analogiczne, jak w Nowym Targu, popełnione na Śląsku, odsiaduje właśnie 2 lata w więzieniu. – Teraz za oszustwo grozi mu 8 lat pozbawienia wolności – mówi Prokurator.
Jak doszło do tak znacznych wyłudzeń? Widocznie starszy pan wzbudził na tyle zaufania sprzedawców sklepowych i pracowników dwóch nowotarskich banków, że ci nie sprawdzili dokładnie, ani jego dowodu, ani pozostałych zaświadczeń… Dwa sklepy z elektroniką sprzedały mu na kredyt sprzęt elektroniczny, podobnie postąpiono w dużym markecie budowlanym, dając mu w ciemno towar na kredyt. Najciekawsze było jednak to, że i w bankach nie wyznano się na oszuście… Nie wiadomo, czy było to przeoczenie, czy po prostu bankowcy stojąc pod presją swych planów i nadchodzącego końca roku stracili czujność, martwiąc się tylko o to byleby zrealizować swój plan.
Niestety przyjdzie im za to słono zapłacić. – Tych pieniędzy nikt nie odzyska, bo ich nie ma, tak jak i towaru, który oszust zdążył już spieniężyć – wyjaśnia prokurator Zbigniew Gabryś.