NOWY TARG. Jeszcze w tym roku miasto wyemituje obligacje komunalne – w ilości 12 tysięcy, na kwotę 12 mln zł (czyli każda o wartości nominalnej tysiąca zł). Tak podczas wczorajszej sesji zdecydowali radni, ale bynajmniej nie jednogłośnie. 11 było „za” emisją, 2 (Michał Glonek i Gabriel Samolej) przeciw, 8 radnych natomiast wstrzymało się od głosu.
Projekt uchwały przedłożony przez burmistrza wzbudził wiele wątpliwości – mniej co do intencji, którą jest uniknięcie zaciągania kredytu na pokrycie „dziury” budżetowej i zachowanie środków własnych, które pozwolą brać udział w kolejnych unijnych projektach, a bardziej – co do sprawności Urzędu w przeprowadzeniu emisyjnej operacji. Jej koszty ma pokryć budżet miasta.
Przyczyna budżetowego deficytu, z którym trzeba się jakoś uporać, to realizowane w 2013 inwestycje oraz konieczność spłacania wcześniej zaciągniętych kredytów i pożyczek. Korzystając z doświadczeń innych samorządów i analizując ofertę banków, nowotarska władza doszła do wniosku, że obligacje będą tańsze, a okres karencji i ich wykupu – dłuższy. Emisja obligacji jeszcze w tym roku nie zwiększy zadłużenia miasta, a uchroni przed kolejnym kredytem bankowym, który miał być zaciągnięty w wysokości 20 mln zł.
Wypuszczając obligacje, samorząd otrzyma od ich nabywców gotówkę, on natomiast będzie zobowiązany do wypłacenia im odsetek i wykupu obligacji po określonym czasie. W przypadku Nowego Targu czas wykupu jest przewidziany od 2018 do 2024 roku. Przy odsetkach w wysokości 4 procent rocznie, koszt obsługi obligacji to dla miejskiego budżetu co roku wydatek blisko półmilionowy.
Emisja będzie niepubliczna, co znaczy, że oferta zakupu nie będzie kierowana do mieszkańców, ale do banków. Zaproszenie publiczne do konkursu na „agenta emisji obligacji” skierowane ma być do 150 instytucji bankowych, a spośród oferentów miasto wybierze 2-3 do negocjacji finalnych. Jak tłumaczył radnym skarbnik miasta, Łukasz Dłubacz, obligacje to korzystny instrument finansowy, ale skierowanie oferty nabycia obligacji do mieszkańców – czyli osób fizycznych – byłoby droższe i kosztowniejsze, bo związane z usługami domu maklerskiego. Poza tym trwałoby dłużej, a na przeprowadzenie tej operacji są zaledwie dwa miesiące.
Wersja projektu uchwały przedstawiona radnym na sesji zawierała już wypracowaną na komisjach autopoprawkę, określającą przeznaczenie tych 12 milionów. Jest ona czteropunktowa:
– rozbudowa i modernizacja obiektów sportowych – 3 mln zł
– kryta pływalnia – 2 mln 800 tys. zł
– generalny remont ul. Kolejowej – 1,3 mln
– spłata pożyczek i kredytów – 4,9 mln zł.
Nie bez przyczyny radny Janusz Kawka nazwał obligacje budżetową „zatkajdziurą”. I z miesiąc będzie musiał poczekać na informację o kosztach bankowej prowizji…
Wątpliwości było więcej. Na niekorzystną dla miasta kumulację dużych inwestycji pod koniec bieżącej kadencji zwracał uwagę radny Grzegorz Watycha, podnosząc też obawy o jakość pospiesznego wykonawstwa, widoczną już w postaci usterek na zmodernizowanych ulicach. Przy takim planowaniu i wykonawstwie – jego zdaniem – marne widoki na pozyskanie większych środków…
– Za kilka lat może znowu wystąpi taka kumulacja inwestycji jak teraz – ostrzegał. – Wtedy nie będzie widoków, by móc pozyskiwać środki. Ograniczymy się do drobnych inwestycji, a co roku będziemy płacić na odsetki od obligacji i na ich wykup od banków.
Radnego Janusza Tarnowskiego zirytował znowuż brak pełnej informacji o emisyjnym projekcie i jego kosztach, podczas, gdy oczekuje się od radnych podjęcia szybkiej decyzji. Mankamenty widział też w dostarczonej radnym wieloletniej prognozie finansowej, która nie wyklucza, że w przyszłym roku trzeba będzie zaciągnąć jeszcze 28 mln zł kredytu, a możliwe, że trzeba będzie zaciągnąć kiedyś kredyt również na wykup obligacji…
Wyliczony przez niego koszt obsługi emisji to 4 miliony 200 tys. zł. Ubolewał radny, że o stanie zadłużenia miasta, jego skutkach i zagrożeniach nie mówi się otwarcie, ale „wszystko w myśl zasady „ukryjmy jak najwięcej”. Przestrzegał, że w nowej perspektywie finansowania priorytet będą miały nie zadania komunalne, ale innowacyjne technologie w gospodarce.
Dla wiceprzewodniczącego rady, Lesława Mikołajskiego, czarny scenariusz, że „będziemy tylko administrować miastem, bez możliwości realizowania większych inwestycji” – był wystarczającym powodem, by oświadczyć, że będzie głosował za emisją. Zaniechawszy jej, można bowiem skarcić szanse na większe środki.
– Doskonale wiem, jakie będą priorytety – odpowiadał radnemu Tarnowskiemu – i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby innowacyjne technologie lokować w Strefie Aktywności Gospodarczej i starać się o środki np. na rozbudowę lotniska.
– Dziś panowie doznajecie olśnienia, że mamy dług i że trzeba go spłacać? – zdumiewał się przewodniczący Rady, Paweł Liszka. – Gdy proponujecie kolejne inwestycje, to nie zastanawiacie się, ile nas to będzie kosztować? Dzisiaj właśnie nie idziemy w inne kredyty.
– Kumulacja wydatków to decyzja Urzędu – ripostował przewodniczącemu radny Grzegorz Watycha. – Przez cztery lata – cisza. I teraz nagle robi się wielki problem, bo inwestycje są ogromne… A jak są te inwestycje robione? Chodzi o to, żeby inwestycje były właściwie planowane i rozłożone w czasie, a wykonane rzetelnie.