NOWY TARG. Dziś miasto opustoszało. Powód dla wszystkich jasny: część osób wolała zostać w domu, a część po prostu nie dojechała. Śnieg utrudnił życie wszystkim mieszkańcom Podhala.
„W marcu jak w garncu” – o tym polskim przysłowiu część osób zdążyła zapomnieć, kiedy to w połowie marca zima o sobie przypomniała. Niektórzy pospieszyli się nawet z decyzją o zmianie opon zimowych na letnie. Efekty można było zaobserwować na drogach już wczoraj. Wieczorem na nowotarskim rynku kierowcy przy pomocy hamulca ręcznego wchodzili ślizgiem w zakręty. Na szczęście niemądra zabawa dla nikogo nie skończyła się źle. Dziś 15 marca dla tego typu popisów nie było miejsca. Wszyscy kierowcy mieli problemy z poruszaniem się po Podhalu i starali się dostosować prędkość do panujących warunków. Równie wielki kłopot sprawiło parkowanie. Z powrotem przy ulicach i chodnikach pojawiły się śnieżne zaspy, które zabierają tak cenne miejsce. Jak twierdzą nowotarżanie: Jeszcze tyle śniegu tej zimy nie nasypało. Wszystkiemu winien jest śnieżny puch, który choć lekki, to zajmuje spory obszar.
Piesi też nie mieli lekko. Chodniki niejednokrotnie zostały odśnieżone tylko fragmentami przez właścicieli posesji. Bardzo niebezpiecznym miejscem stała się ulica Kokoszków, gdzie młodzież z Zespołu Szkół Rolniczych im. Augustyna Suskiego oraz studenci z Państwowej Podhalańskiej Wyższej Szkoły Zawodowej zajmowali niejednokrotnie całą szerokość jezdni. Samochody jadące pod górę musiały się rozpędzić, aby przypadkiem nie zatrzymać się na drodze. Tym bardziej, że w połowie usytuowany jest próg zwalniający. Stwarzało to ewidentne zagrożenie dla pieszych, którzy zamiast iść chodnikiem gęsiego, woleli korzystać z pasa ruchu.
Drogi w centrum choć białe, nie są zakorkowane. Co chwila można zobaczyć przejeżdżający pług. Gorzej było rano w miejscach oddalonych od rynku, gdzie odśnieżarka dotarła dopiero po 9 rano. Sami nowotarżanie mieli problem z dotarciem do pracy, a co dopiero osoby z sąsiednich miejscowości. Busy zjawiały się z opóźnieniem, jednak nikogo to nie dziwiło. Patrząc za okno, nie chce się wierzyć, że już za parę dni zniknie zimowa sceneria. Jednak słuchając prognoz pogody należy pamiętać o jeszcze jednym polskim przysłowiu: „Choć już w kwietniu słonko grzeje, nieraz pole śnieg zawieje”.
Zdjęcia Anna Giżycka