NOWY TARG. Wczoraj śmigłowce startujące z nowotarskiego lotniska odleciały do baz. Eskadra, która czyniła nam tyle ruchu w powietrzu to komponent lotniczy 1. Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych. Teren Podhala wykorzystuje ona do ćwiczeń od trzech lat.
Na naszym najpiękniej w Polsce położonym lotnisku stacjonowało dziewięć maszyn. W ćwiczeniach uczestniczyli piloci i personel zabezpieczający z dwóch baz lotniczych: 56. w Inowrocławiu i 49. W Pruszczu Gdańskim. Obie te bazy wchodzą w skład 1. Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych.
Loty szkoleniowe i treningowe w terenie górzystym odbywały się w dwóch tygodniowych turach, w odstępie trzytygodniowym. Były dwuzmianowe. Większość z nich wojska lotnicze wykonywały w dzień, ale odbywały się też loty nocne – od godz. 22.00 do 3.00 nad ranem, z wykorzystaniem urządzeń noktowizyjnych.
– Czynimy oczywiście trochę hałasu w nocy – mówi płk Grzegorz Matejuk, zastępca dowódcy 56. Bazy w Inowrocławiu. – Takie loty, dzięki uprzejmości dyrekcji Aeroklubu Nowy Targ, trenujemy tutaj od roku 2012. Mają nas one wyszkolić przede wszystkim do zadań, jakie realizujemy w terenach górzystych. Misja w Afganistanie dla nas już się skończyła, ale musimy być gotowi do takich działań. Ćwiczenia to poważne przedsięwzięcie logistyczne – oprócz śmigłowców mamy 30 pojazdów zabezpieczających, począwszy od przewoźnego stanowiska dowodzenia, przez karetkę, pojazd meteorologiczny, straż pożarną, urządzenia rozruchowe na Starach. Obsługuje to wszystko ok. 150 żołnierzy, w tej liczbie personel latający – piloci, technicy pokładowi, także personel zabezpieczający, inżynierowie, technicy naziemni, strażacy, ratownicy, meteorolodzy.
Maszyn, jak się rzekło, było dziewięć – cztery Mi-24, ciężkie śmigłowce bojowe, zwane latającymi czołgami polskiej armii i pięć śmigłowców Mi-2 – z obu wspomnianych wyżej baz. Śmigłowiec Mi-2to konstrukcja już trochę leciwa, lecz wciąż bardzo dobra maszyna do szkolenia. Szkolenie początkowe rozpoczyna się właśnie na nich. Gdy piloci wylatają ok. 200-250 godzin, wtedy przesiadają się na Mi-24, śmigłowce bojowe, opancerzone, mocno uzbrojone, dość szybkie i zwrotne, służące do wsparcia oddziałów wojsk lądowych na współczesnym polu walki.
O tym, że loty treningowe odbywają się właśnie u nas, przesądziły – prócz waloru podstawowego, jakim jest ukształtowanie terenu – dobre stosunki z Aeroklubem, który stworzył dogodne warunki dla odbywania ćwiczeń z taką ilością ludzi i sprzętu. Wojsko lotnicze nie musi tracić czasu na doloty w teren górzysty, na miejscu jest wszystko, co potrzebne do efektywnego szkolenia.
Uczestnicy ćwiczeń kwaterowali w trzech miejscach. Ich główną bazą był Wojskowy Ośrodek Szkoleniowo-Kondycyjny na Groniku w Zakopanem. Rozłożone na obrzeżu lotniska namioty służyły jedynie za stołówkę, do której dowożono posiłki.
Ciekawostką jest fakt, że za sterami Mi-2 zasiadały również dwie panie w stopniach wojskowych, z licencjami pilota.
– Planujemy jeszcze jedną wizytę w Nowym Targu, 14-15 sierpnia, kiedy Aeroklub ma swoje święto i zapraszam wszystkich serdecznie już teraz – dodaje płk Matejuk. – Będziemy się szkolić w górach i uświetnimy Piknik Lotniczy pokazem dynamicznym pary śmigłowców Mi-24.
Fot. Anna Szopińska