NOWY TARG. To chyba pierwszy przypadek w historii nowotarskiego samorządu, kiedy jednego dnia odbyły się… dwie sesje Rady. Powód był formalny – nie można na tej samej wybierać przewodniczących Rady i zaprzysięgać burmistrza. Po zakończeniu drugiej połowy pierwszej sesji tej kadencji, przewodniczący Janusz Tarnowski zwołał więc – w półgodzinnym odstępie – kolejną.
Mieszkańcy znów dopisali, wypełniając salę obrad do ostatnich miejsc. Czy ich obecność na sesjach to już stały element – okaże się w dniach powszednich pracy samorządu.
Czwartkowa odsłona zaczęła się od wyboru wiceprzewodniczących Rady. Kandydaturę Jacentego Rajskiego zgłosił Gabriel Samolej, a Grzegorza Luberdy – Marek Mozdyniewicz. Jacenty Rajski został wybrany stosunkiem głosów 13 „za” i 5 „przeciw” przy 2 wstrzymujących się. Za Grzegorzem Luberdą głosowało 12 kolegów radnych, przeciw było 4, wstrzymujących się też 4. Tym sposobem Janusza Tarnowskiego oskrzydliły doświadczenie i młodość. Innym wytłumaczeniem doboru wiceprzewodniczących jest klucz: blokowe osiedla – Stare Miasto – Niwa.
Klub Podhalańska Wspólnota Samorządowa i PiS swoich kandydatów nie zgłosiły, ale wynik tajnego głosowania świadczy, że liderów „Naszego Miasta” jednak nie popierają.
Mimo chłodnej jeszcze atmosfery w nowej Radzie, obie sesje sprostały wysokim standardom samorządowej kultury. Dla ustępującego burmistrza Marka Fryźlewicza były podziękowania, kwiaty, uściski rąk, brawa. Z jego strony natomiast – wyrazy wdzięczności dla swoich współpracowników i urzędników, gratulacje i życzenia dla nowej ekipy. By uścisnąć rękę nowemu przewodniczącemu, pospieszył i były przewodniczący, teraz radny, Paweł Liszka.
– Odchodzę z podniesioną głową – mówił 18-letni włodarz Nowego Targu, zaznaczając, że zostawia miasto przygotowane do dalszego rozwoju. – Moim następcom życzę, żeby spełnili rozbudzone nadzieje, a nowemu burmistrzowi – żeby był samodzielny w decyzjach i działaniu. Nie będę się uchylał od wspierania dobrych działań dla pomyślności mieszkańców i z całego serca życzę „Szczęść Boże!”.
Ta ostatnia deklaracja jest tym cenniejsza, że zapewne nieraz – zwłaszcza przy pozyskiwaniu środków zewnętrznych – mogą się przydać jego kontakty i przetarte ścieżki.
Wręczenie nominacji nowemu burmistrzowi – Grzegorzowi Watysze – zakończyło gromkie „Sto lat!” na stojąco.
Po złożeniu przysięgi, w niedługim exposé, rzekł on m.in.:
– Ten mandat zobowiązuje mnie do ciężkiej pracy. Podejmuję się jej z całą odpowiedzialnością, aby program był zrealizowany – krok po kroku, w myśl hasła „konsekwentnie i z wizją”. Kampania była okresem intensywnej pracy, spotkań z mieszkańcami i wielu wniosków. Te wnioski notowałem, będę się starał je realizować.
Dziękując wyborcom i swojemu sztabowi, żonie, która musiała w tym gorącym czasie dźwigać więcej obowiązków, przypomniał, że wywodzi się z ruchu obywatelskiego (czyli ze Stowarzyszenia „Fala”), a takie ruchy są elementarną wartością, która w całej Polsce dała o sobie znać podczas wyborów samorządowych.
– Chciałbym wesprzeć wszelkie inicjatywy, które umacniają aktywność obywatelską – deklarował w związku z tym.
Dziękując także ustępującemu burmistrzowi za wieloletnie pełnienie funkcji, powiedział:
– Myślę, że kampania była prowadzona w sposób kulturalny i że nadal będziemy się spierać tylko merytorycznie. Zasługi mojego poprzednika są zauważalne, natomiast wynik wyborów wskazuje, że mieszkańcy oczekują zmian. Chciałbym, aby nasze miasto – ze świeżym oddechem – nadal się rozwijało, aby rozwój był dynamiczny. Program będzie zweryfikowany za cztery lata. Jak mówił burmistrz – czas szybko biegnie – dlatego niezwłocznie przystąpię do pracy.
W imieniu Światowego Związku Żołnierzy AK gratulacje i życzenia na piśmie złożył nowemu burmistrzowi i przewodniczącemu Rady Maciej Downar Zapolski (tekst na zdjęciach w galerii).
Wciąż jeszcze nie wiadomo, kogo i kiedy nowy burmistrz powoła na wiceburmistrza ani kiedy zostanie obsadzony zwolniony przez niego mandat w Radzie.
Fot. Anna Szopińska