POWIAT NOWOTARSKI. Nie byłoby nic emocjonującego w wypełnionej „formalnymi” uchwałami czwartkowej sesji Rady Powiatu, gdyby nie przybycie nowej pani prezes MMKS Podhale i jej prośba o wsparcie dla hokeja.
W tej kadencji Rady Powiatu nie zdarzyło się jeszcze, by najwyższa klubowa władza przyszła na sesję i zabrała głos. Pani prezes Agata Michalska była pierwsza. Zaczekawszy grzecznie na możliwość wystąpienia w punkcie „wolne wnioski”, wspomniała na trudności, jakie przeżywa Klub, zaznaczyła, jak bardzo leży jej na sercu ciągle podnoszenie poziomu szkolenia dzieci i młodzieży, wyszczególniła, że MMKS to siedem sekcji hokejowych „w naborze”, rozpiętość wieku hokeistów to 5 do 30 lat, a w przyszłym roku zasłużone dla miasta i regionu stowarzyszenie będzie świętować swoje 80-lecie. Te informacje poprzedzały prośbę wsparcie dla sztandarowej nowotarskiej dyscypliny.
Tu przypomnijmy, że do tej pory powiat – w ramach pomocy dla MMKS – dzierżawił Klubowi plac przy Bursie Szkolnictwa Ponadgimnazjalnego. Była to przysłowiowa „wędka zamiast ryby”, a Klub poddzierżawiał plac ośrodkowi szkolenia kierowców oraz właścicielom 9 stoisk handlowych czynnych w jarmarkowe czwartki i soboty. Umowa jednak wygasła z końcem czerwca. MMKS co prawda złożył wniosek o przedłużenie umowy, ale nie został on przez Zarząd Powiatu rozpatrzony pozytywnie, ponieważ trwa termomodernizacja Bursy połączona z wymianą dachu. Zarząd zdecydował się na razie sam kontynuować te umowy, które zawarł MMKS, tym bardziej, że trudno przewidzieć, jaka część placu będzie zajęta przez wykonawcę robót.
– Powinniśmy się nawzajem wspierać – sugerowała w tej sytuacji pani prezes, licząc przynajmniej na wsparcie rekompensujące utracone zyski z placu przy Bursie.
A jej wystąpienie poprzedzone było interpelacją radnego Adama Jurka, który sugerował, by powiat wyasygnował jakieś środki dla MMKS-u w zamian za „reklamę” (czyli zapewne promowanie powiatu przez drużyny).
Te prośby i sugestie sprowokowały wicestarostę Macieja Jachymiaka do ostrego wystąpienia.
– Faktycznie, w ostatnich latach wspomagaliśmy Klub, co nie uchroniło hokeja przez poważnym kryzysem – mówił wicestarosta. – Nie zgadzam się z panią prezes w ocenie stanu rzeczy. Kryzys jest głęboki. Po raz pierwszy od kilkunastu lat pierwsza drużyna wypadła z ekstraligi. Żeby wyjść z tej zapaści, potrzeba ok. 2 milionów zł w sezonie. Ale nie ma widoków, by takie pieniądze do Klubu spłynęły. Pomoc, której jesteśmy w stanie udzielić, to kropla w morzu potrzeb. Zresztą wspieraliśmy i nic nie pomogło… Do sprawy trzeba podejść poważnie. Dotyczy to zwłaszcza obiektu. W ostatnich latach wydawało się, że nie sposób nie zdobyć pieniędzy na lodowisko, a jednak… Krzyżyk na tym obiekcie przez władze miasta został już dawno postawiony. Miasto składa wniosek o pieniądze na przebudowę stadionu piłkarskiego, gdzie tradycje piłkarskie były mizerne, a na lód nie pozyskuje żadnych środków i nic nie robi. To dla mnie sytuacja niewyobrażalna… Za poważne podejście uważam natomiast utworzenie odpowiednio wyposażonej sportowej spółki akcyjnej z udziałem miasta, MMKS-u i prywatnych udziałowców. Ale na razie z jednej strony brakuje pieniędzy na hokej, a z drugiej – jeśli ktoś chce wynająć halę, to nie może… W całej tej patologii ja uczestniczyć nie chcę. Jeżeli Zarząd Miasta podejdzie do sprawy poważnie, to się przyłączymy.
– Jestem bardzo daleka od polityki, która, jak słyszę, tu się wkrada – oświadczyła pani prezes Michalska. – Najważniejsze są te dzieci, ta młodzież, która przychodzi na zajęcia i chce uprawiać hokej. Tym młodym sport może pomóc wyrosnąć na silne, odporne na stres jednostki, które lepiej sobie radzą w życiu, chcą walczyć i sięgać po zwycięstwa. Wartością klubu sportowego są cele wyższe niż niesnaski, które często się pojawiają. Nowy Targ wciąż będzie kojarzył się z hokejem, jest jeszcze młodzież, które chce hokej uprawiać i proszę, byście państwo tak spojrzeli na sprawę.
– To już przerabialiśmy i nic z tego nie wyszło… – studził optymizm pani prezes wicestarosta sposób finansowania hokeja nie przyniósł rezultatów. – To jest skandal, że władze miasta nie dają żadnej propozycji dla hokeja z wyjątkiem przerzucenia ciężaru na pani barki. Nie zgromadzi pani takiego budżetu. Klub jest oparty głównie na rodzicach i kibicach. A kiedy Wojas się wycofał, MMKS wcale nie chciał się zabrać za pierwszą drużynę. Albo więc narzuci się strukturę, która będzie generowała jakieś zyski dla hokeja, albo cały czas będzie to dopraszanie się o środki, których nie ma. Nie zgadzam się z panią, że hokej kształtuje charaktery, bo znam kilku hokeistów, którzy sobie w życiu nie radzą i kilku, którzy są podatni na korupcję.
W bardziej koncyliacyjnym tonie odezwali się dwaj inni radni.
– Trzeba ratować hokej – mówił Kazimierz Bielak. – Pierwszy raz jest tutaj ktoś z Klubu i próbuje zainteresować radnych problemem, choć zgłębienie sprawy na sesji nie jest możliwe.
– Hokej w Nowym Targu praktycznie nie istnieje – uznał z kolei Jan Kuczkowicz. – Najwyższy czas, żeby usiąść, dogadać się, jaka będzie jego przyszłość.
Swoje desinteressment dla problemów Klubu wyraził natomiast przewodniczący Rady, dr Jan Krzak, oświadczając:
– Nie jestem fanem hokeja, jako urazogennej i dość brutalnej dyscypliny sportu. Zdecydowanie wolę taniec towarzyski, który uprawiają moje wnuczki.
Pani prezes Michalska, która przyszła do powiatowego samorządu z konkretną prośbą i od początku swojego prezesowania wykazuje duże zaangażowanie w poprawę stanu Hali Lodowej (już podjęła przebudowę szatni z pomocą firm, które zaoferowały pomoc) – mogła się poczuć nieswojo, będąc świadkiem osądu nad miastem i polemiki z jej poglądem na efekty wychowania przez hokej.
Co do jednego zabierający głos byli wszakże zgodni – że czas najwyższy postanowić coś w sprawie hokeja i ewentualnie odzyskania jego ekstraligowej rangi. A ponieważ epoka sponsorów generalnych raczej nie wróci, samorządy obu szczebli, władze klubowe, krąg instytucji i środowisk wspierających hokej – są skazani na dogadanie się.