NOWY TARG. W poniedziałek Jolanta Bakalarz – Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny, wyśle monit do Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP S.A. w Krakowie. Odpowiedź na interwencję w sprawie skandalicznego i katastrofalnego stanu (zamkniętych zresztą) szaletów na dworcu PKP nadal bowiem nie przyszła… A radny Jan Łapsa w przedwiosennej aurze chyba naprawdę weźmie się za sadzenie krzaków między torami…
Przyczyną
kierowania
przez
Sanepid
alarmujących
pism do
PKP była interpelacja radnego Jana Łapsy, złożona podczas niedawnej sesji Rady:
(…) Czemu Sanepid, który kontroluje wszystkie instytucje i firmy, czeka bezczynnie i reaguje na to, co się na dworcu dzieje? Dlaczego Sanepid patrzy i nie interweniuje w tej sytuacji, gdy jest to jego kompetencja?
Jeśli nic się nie da zrobić, to stawiam wniosek, żeby na wiosnę między peronami zasadzić szybko rosnące krzaki, tak, aby było się gdzie w razie potrzeby załatwić.
W swoim imieniu deklaruję społeczny udział w tym sadzeniu odpowiednich krzewów.
Część świadków składania powyższej interpelacji nie wstrzymywała śmiechu, ale stan budynku proaustriackiego dworca i szalety zamknięte od kilku lat skłaniają raczej do płaczu…
Po tak dramatycznym głosie ludu Sanepid wszakże zaraz ruszył z kontrolą na stację, ale… pocałował klamkę. Poza tym trudno się sanitarnym służbom kajać z powodu bezczynności, jeśli postępowanie dotyczące stanu całego obiektu dworca PKP (nie tylko szaletów, bo też ścian, podłóg, poczekalni) prowadziły w 2011 roku i zakończyło się ono w lipcu tegoż roku, decyzją administracyjną nakazującą doprowadzenie budynku do przyzwoitego stanu. Cóż, kiedy w międzyczasie zmienił się właściciel i nie było od kogo egzekwować wykonania decyzji…
Teraz też wznowione interweniowanie zaczęło przypominać chodzenie od Annasza do Kaifasza.
Do zamkniętego od dawna budynku dostać się nie można, nie sposób więc także sprawdzić szaletów. Kontrolerom pozostało sporządzić dokumentację zdjęciową stanu dworca z zewnątrz.
– Dokumentacja z odpowiednim wystąpieniem (na jednym ze zdjęć – przyp. red.) poszła do Południowej DOKP w Krakowie – mówi Jolanta Bakalarz. – Kraków odesłał to do Nowego Sącza, Sącz znowuż odbił piłeczkę, kierując nas do Oddziału Gospodarki Nieruchomościami PKP w Krakowie, przy Rondzie Mogilskim. Dzieje się tak mimo, iż pierwszy adresat musiał wiedzieć, kto zarządza budynkiem. Korespondencja trwa, a my – żeby skutecznie zadziałać – musimy ustalić, kto jest gestorem budynku i na kogo trzeba wydać decyzję. Musimy też mieć możliwość wejścia do obiektu. Brałam już pod uwagę wejście z eskortą policji, jednak robi się to w sytuacjach zagrożenia czyjegoś życia i zdrowia, poza tym włamywanie się chyba nie ma sensu. Na razie odbijamy się od zamkniętych drzwi, ale zapewniam, że tej sprawy nie odpuścimy.
Fakt, że Sanepid próbował coś zdziałać w tej sprawie dopóki dworzec był jeszcze czynny. Teraz – trudno wykluczyć, że katastrofalny i skandaliczny stan historycznego dworca może się przeciągnąć do czasu skomunalizowania, o które już wcześniej, śladem Zakopanego, wystąpiły nowotarskie władze miasta i wciąż oczekują decyzji.
Fot. Anna Szopińska