NOWY TARG. Stolica Podhala kiedyś słynęła nie tylko z Nowotarskich Zakładów Przemysłu Skórzanego, czyli NZPS Podhale, ale i rzemiosła, a szczególnie z kuśnierzy. To tu do dziś działa zresztą Cech Rzemiosł Różnych, przy którym jest szkoła kształcąca w różnych praktycznych zawodach. Niestety, młodzi jednak wolą iść dziś na studia po których niekoniecznie znajdują zatrudnienie. Czy to jest dobra droga dla nich i dla miasta? Pytanie to pojawia się szczególnie teraz, gdy brakuje tak naprawdę dobrych rzemieślników, a szkół zawodowych już prawie nie ma.
Kuśnierzy w Nowym Targu jest już niewielu. Skończył się czas, gdy kożuchy schodziły na pniu, szybko i w dobrych cenach, także za granicę. Niewielu w mieście jest szewców, ale to z pewnością też wina taniego obuwia, wykonanego na jeden sezon. Brakuje i wielu innych typowych rzemieślniczych zawodów: np. stolarzy, szklarzy, czy tapicerów. Jak się okazuje i u naszych południowych sąsiadów trudno znaleźć rzemieślnika. Słowacy korzystają więc chętnie z usług tych z Stolicy Podhala, którą odwiedzają często, choćby ze względu na jarmarki, czy wielość sklepów.
Na konkretny zawód już wiele lat temu postawił Adam Jędrol z Nowego Targu. Już jako nastolatka do takiej decyzji przekonał go śp. jego tata. – Zawsze chciałem być stolarzem, tata mnie przekonał, aby został krawcem. Mówił do mnie: „kupisz sobie maszynę i będziesz szył w domu w kącie, abyś został stolarzem potrzebujesz dużo maszyn i miejsce na zakład”. Przekonał mnie rozpocząłem praktykę u krawca pana Wiesława Nycza. I tak to się zaczęło. Teraz łączę w swej pracy tak naprawdę, oba te zawody – mówi tapicer Adam Jędrol.
Pan Adam już jako młody chłopak zaczął szyć kożuchy, kurtki skórzane. Podczas swych praktyk zdobył zawód czeladnika krawiectwa lekkiego. Przez lata działał w swym zawodzie. Powoli jednak w branży pojawiał się kryzys. Jemu nie brakowało co prawda pracy, miał bowiem wyjątkowe zdolności manualne, a głowę pełną pomysłów. Co jakiś czas ktoś ze znajomych, z rodziny prosił go, aby uszył pokrowiec na kanapę, na krzesła, na siedzenia do auta. Wujek poprosił też kiedyś, aby zrobił nową tapicerkę na wersalkę, a znajoma o obicia na kanapy do kawiarni. – Moja przygoda z tapicerką zaczęła się właśnie od takich fuch – mówi.
Potem zaczęły się zlecenia związane przede wszystkim z tapicerką, coraz mniej był o tych związanych z szyciem kożuchów. – W 2012 roku założyłem własną firmę tapicerską, skorzystałem z możliwości pomocy z Urzędu Pracy. Nie żałuję swej decyzji. Wiele sam się nauczyłem, podejrzałem w Internecie. Powiem też, że dużo robi doświadczenie. To z czasem samo przychodzi – mówi. Teraz jego zawód stał się niejako jego pasją. – Nawet, jak byliśmy na Wawelu podglądał jak zrobiona jest tapicerka na zabytkowych krzesłach. Tak był tym zajęty, że co jakiś czas słyszał, aby nie wchodzić poza ogrodzone miejsca – mówi z uśmiechem jego żona Katarzyna.
Adam ma wiele ciekawych zleceń. – Robiłem wiele antyków ze Słowacji, tak brakuje wszelkich zawodów rzemieślniczych, miałem zlecenia z szpitali z Nowego Targu i Zakopanego, z Urzędu Skarbowego, kościołów. Obicia foteli robiłem w kościele nowotarskim na Kowańcu, czy u Świętej Katarzyny na konsekrację ołtarza. To jego dziełem są krzesła w kaplicy Matki Bożej Ludźmierskiej w Centrum Jana Pawła II w Łagiewnikach w Krakowie. To także on miał robić nowe obicia na krzesła na uroczystości kanonizacyjne Jana Pawła II w Watykanie. – Zrobiłem próbki, trudno mi było znaleźć właściwy materiał, odpowiednio zdobiony, udało mi się jednak, wykonanie zleceniodawcom bardzo się podobało. Ostatecznie jednak, zrezygnowali z wymiany obić na nowe ze względu na finanse.
Pan Adam ma na swym koncie także już nagrody. Z dumą prezentuje swe puchary, jeden zdobył w 2014 roku za najlepsze wykonanie środka w skani V8 dla Pakos Transport na TRUCK ARENA 2014, a drugi za II miejsce za wykonanie środka w skani V8 dla Pakos Transport na POWER TRUCK SHOW 8.-9.8.2014 Härmä Finlandia. Jest pełen optymizmu. Chce rozwijać swą firmę.
– To co robię ma przyszłość. Przyszłość mają zawody rzemieślnicze. Coraz więcej osób chce odnowić swoje meble, które mają bardzo indywidualne wymiary. Chce odnowić antyki, dorobić np. do łóżka wezgłowie. Tymczasem wiem, że na Słowacji nie ma rzemieślników, w Zakopanem jest z tego co wiem jeden tapicer i długie kolejki. Jeśli ktoś ma smykałkę w dłoniach powinien iść w kierunku nauki zawodu, brakuje np. stolarzy, ale nie takich od mebli, czy okien, ale od detali. Zachęcam do nauki konkretnego zawodu, to naprawdę cieszy.
Tutaj jest strona pana Adama – http://tapicerstwo-krawiectwo.pl/
A tutaj w zakładzie przy pracy