Rzadkosz lepszy od Muraszkina

SPORTY WALKI. Pochodzący z Gliczarowa Górnego Mateusz Rzadkosz odniósł drugie zwycięstwo w swojej drugiej zawodowej walce. Zawodnik Tymex Boxing Promotion w trakcie białostockiej Gali Budweld Boxing Night w sześciorundowym pojedynku decyzją sędziów 2:1 pokonał Białorusina Iwana Muraszkina.

Zdaniem większości obserwatorów to był zdecydowanie najlepsza walka spośród wszystkich, które stoczono w trakcie gali. Pojedynek bardzo wyrównany i zacięty, a werdykt sędziowski do samego końca był dużą niewiadomą. Ostatecznie dwóch sędziów punktowało 58-57, 58-56 dla Rzadkosza, a jeden 59-55 dla Muraszkina. Werdykt wywołał mieszane odczucia w gronie ekspertów.

– Dla mnie liczą się opinie takich ludzi jak Andrzej Kostrya, Janusz Pindera czy mój trener Piotr Wilczewski. W ich oczach walkę wygrałem, więc sumienie mam spokojne. Aby rozwiać jednak wszelkie wątpliwości zapewne jeszcze raz spotkamy się z Iwanem w ringu. Obaj chcemy rewanżu – podkreśla Rzadkosz.

Gliczarowowi nie nie najlepiej zaczął walkę. W pierwszych dwóch rundach oddał inicjatywę przeciwnikowi. Mniej więcej od połowy trzeciej rundy Rzadkosza zaczął jednak dominować w ringu. Fizycznie był do tego pojedynku dużo lepiej przygotowany. Białorusin „gasł” z każdą kolejną minutą.

– Walka nie poszła w tę stronę jaką sobie zaplanowałem. Troszkę mnie poniosło. Chciałem zafundować kibicom krwawą „jatkę”. Na szczęście obyło się bez większych konsekwencji. Wydaje mi się, że wyprowadziłem większą ilość celnych ciosów. Te Ivana na ogół przyjmowałem na gardę. Często klinczował i atakował głową. Zwracałem na to sędziemu uwagę, ale nie reagował – uważa Rzadkosz.

Do pojedynku rewanżowego ma dojść wiosną. Wcześniej bokser z Podhala ma spotkać się w ringu z innym przeciwnikiem. – Szczegółów nie znam. Wszystko jest w rękach mojego promotra. Podporządkuje się jego decyzjom. Na razie chcę kilka dni odpocząć, a potem wracam do treningów – zaznacza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *