Rynek w nowej postaci, część I: zacznijmy od ruin

NOWY TARG. Na razie w sercu miasta widać szarą, kamienną płytę, a przechodnie i zmotoryzowani z różnych dzielnic są coraz bardziej ciekawi, jak też będzie wyglądał historyczny kwadrat po zakończeniu rewitalizacji. Wyobraźnia pracuje nowotarżanom tym mocniej, im dłużej czekają na oddanie rynku, przesuwane z powodu prac archeologicznych. A właściciele przyrynkowych kamienic niepokoją się, że miasto nie podjęło jeszcze z nimi rozmowy o przyszłym wyglądzie rynku oraz ich roli w jego zagospodarowaniu.

Kontynuując rozpoczętą przez nas w czerwcu dyskusję na ten temat, dziś przedstawimy komisję, która od dwóch miesięcy wypracowuje wariantowy pomysł na zrewitalizowany rynek. Kataloguje pomysły, problemy i sposoby ich rozwiązania. Do niej też można kierować pomysły i ona też chce wkrótce publicznie przedstawić mieszkańcom dojrzałą już koncepcję.

To kilkuosobowe ciało działa pod przewodnictwem Marcina Ozorowskiego – specjalisty ds. strategii rozwoju w nowotarskim Urzędzie Miasta. Tworzą je też: Olgierd Pustówka – architekt miejski, Marcin Jagła – naczelnik wydziału infrastruktury społecznej i promocji, Barbara Pachniowska – dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury, radni Marek Batkiewicz i Jacek Kubowicz, plastyk i architekt wnętrz Leszek Pustówka.

Ponieważ najwięcej emocji wzbudziły do tej pory – bo też największą były niespodzianką – wykopalista archeologiczne, zacznijmy od sprawy sprzed kilku wieków.

Wynikło i z dyskusji na naszym forum, że najczęściej postulowanym przez nowotarżan sposobem wyeksponowania ruin było przeszklenie i podświetlenie zabytkowych ruin oraz resztek fundamentów.

– Byłem orędownikiem, żeby wrócić do tożsamości, która została pod płytą; tożsamości nawet doby renesansu, bo ostatnie odkrycie podziemia XVI-wiecznego ratusza przerosło nasze wyobrażenia – mówi Marcin Ozorowski. – Ale sposób zabezpieczenia wykopalisk obwarowany jest wieloma wymogami Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Gdyby nakazał on miastu nakrycie resztek budowli taflą szkła, to samorząd byłby zobowiązany, gdyż decyzja Konserwatora jest tu wiążąca. Przeszklenie oznacza jednak wszczęcie nowych procedur typu: zalecenia konserwatorskie, koncepcja, przetarg. Przedsięwzięcie byłoby drogie. Piaskowiec, z którego budowano podziemie XVI-wiecznego ratusza i fundamenty nowszego – kilka wieków przetrwał pod ziemią, ale w kontakcie z czynnikami atmosferycznymi zacząłby wietrzeć i kruszeć, kamienie trzeba by więc było konserwować i żywicować. Szacunkowo koszt samej konserwacji – bez przeszklenia, doprowadzenia energii i założenia światła – to ok. 200 tys. zł. Teoretycznie można by pokryć te wydatki z budżetu miasta w 2013 r., ale prognozy nie są optymistyczne…
W efekcie miasto, ponosząc już koszty prac archeologicznych, nie wykazało entuzjazmu dla idei wyeksponowania ruin przez przeszklenie. A Wojewódzki Konserwator zalecił wyróżnienie obrysu fundamentów i ruin innym rodzajem kamienia, przez podciągniecie do poziomu płyty.

To rozwiązania było zdecydowanie tańsze, ale też pracochłonne. Wymagało pomiarów geodezyjnych, poziomowania i ręcznego układania ciągów z odpowiednio dobranego piaskowca.

Komisja wypracowująca koncepcję dla rynku zaczęła tymczasem od podzielenia go na cztery strefy. O tym – w następnym odcinku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *