NOWY TARG. Festiwal Nauki zmienił płytę rynku w jedno wielkie laboratorium. Magią efektownych doświadczeń czarowała ciekawskich ekipa z Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk. Wszystko to w ramach unijnego projektu Eduscience.
Doświadczenia wykonywane i „pod chmurką”, i w namiotach, były pomyślane tak, jakby do eksperymentów z fizyki, chemii i budowania przestrzennych konstrukcji dodano jeszcze warsztat iluzjonisty. Przyciągały też publikę występy młodzieżowych zespołów wokalnych i tanecznych, solistów z „Septymy”, „Małych Śwarnych”, na koniec także motocyklowe akrobacje w wykonaniu Dawida Pietrzaka.
Nauka doświadczalna – Eduscience – dowiodła, że nie zna barier. Dokształcać się i eksperymentować mogli wszyscy – od małych dzieci do starszych. A że musiał być w tym i logiczny porządek, pokazów dokonywano w namiotach tematycznych: zagadki umysłowe na wesoło; temperatura i energia; warsztaty wodno–chemiczne; tajemnice DNA; elektryczność statyczna; optyka.
Każdy mógł dotknąć, sprawdzić na własne oczy i na własnej skórze i przekonać się, że wiedza nie boli. Mieliśmy i pękające arbuzy nadziane ciekłym azotem, i kwiaty kruche jak szkło, huk, trzask, kolorowe ognie i inne sztuczki. Każdy namiot cieszył się zainteresowaniem, ale największe powodzenie miało slowmotion, w którym każdy mógł zostać bohaterem „głupich min” kręconych z zawrotną szybkością – 600 klatek na sekundę. Ten puszczany w zwolnionym tempie film i nagrany potem na pendrive’a można było zabrać ze sobą.
Nie brakło też chętnych, odważnych i błyskotliwych młodzieńców do wyjaśnień trików przedstawianych na scenie. A kreatywność w przekłuwaniu balonów tak aby nie pękały zadziwiła nawet prezenterów.
Trzeba podkreślić naprawdę duży talent – jakby nie było naukowców z Instytutu Geofizyki – do nawiązywania kontaktu z publicznością przypadkową i różnie wykształconą. Jeden taki dzień daje więcej niż kilka miesięcy nudnego wkuwania regułek.
Fot. Anna Szopińska