NOWY TARG. Prezentację kandydatów na radnych najwcześniej zaczęło Prawo i Sprawiedliwość. Jako pierwszy oficjalnie zaprezentował się też kandydat na burmistrza z listy PiS – Paweł Liszka. Obecny przewodniczący Rady Miasta podczas konferencji prasowej wystąpił w asyście czwórki liderów PiS-owskiej listy.
Gorąco rekomendowany przez swoją panią dyrektor i też kandydatkę na radną – Krystynę Wąchałę-Malik, sam przedstawił się jako syn pracowników NZPS „Podhale”, 35-letni absolwent Liceum Ekonomicznego w Nowym Targu i Akademii Ekonomicznej w Krakowie, także pedagogicznych studiów podyplomowych w krakowskiej Akademii Pedagogicznej; mąż w swojej działalności publicznej wspierany przez cierpliwą małżonkę, ojciec dwóch synów i córeczki.
Jego wyborcze hasło to: „Nowy Targ – nowy burmistrz – nowe możliwości”.
A pomysłów na miasto w dość pospiesznej formule konferencji rzucił kilka. Po pierwsze: rozwój na wielu płaszczyznach, po drugie – ustawienie się wreszcie „przodem do Gorców” i budowa kompleksu narciarskiego na Bukowinie Miejskiej.
Za tym szły kolejne sprawy do realizacji: Strefa Aktywności Gospodarczej, która by wspierała miejscowych przedsiębiorców, zahamowanie ekspansji hipermarketów (ze świadomością, że nie unikniemy kolejnych galerii handlowych), budowa obwodnicy wschodniej i przeniesienie targowicy; dążenie do wydania decyzji ZRID dla „zakopianki” na odcinku Rdzawka – Nowy Targ; współpraca z powiatem i okolicznymi gminami, współpraca z Podhalańska Wyższą w celu tworzenia kierunków zgodnych z potrzebami rynku pracy; wspieranie rodzin 3+ i tworzenie miejsc pracy.
Jako swój priorytet deklaruje Paweł Liszka wszelkie działania otwierające miejsca pod inwestycje.
Pytany o źródło finansowania dla tych inwestycji – przy istniejącym zadłużeniu miasta – wskazywał na możliwość wypuszczenia obligacji i formułę partnerstwa publiczno-prywatnego.
Wypowiadając się w sprawie Strefy Płatnego Parkowania, uznał, że najpierw trzeba stworzyć miejsca parkingowe przy urzędach i instytucjach, a potem dopiero myśleć o kolejnych krokach.
O doborze najbliższych współpracowników – gdyby udało mu się zostać burmistrzem – wypowiadał się dyplomatycznie i bez personaliów – że jego zastępcy na pewno będą osobami kompetentnymi. Nie ukrywał jednak zamiaru reorganizacji w Urzędzie Miasta, któremu brakuje „świeżości i nowości” oraz chęci „przyjrzenia się zatrudnieniu urzędników”, jako że „administracja publiczna jest u nas za droga”.
Zapowiadał też wspieranie wszystkich dziedzin sportu i zwiększenie wydatków na nie o 30 procent w dwa lata.
Co do Hali Lodowej – widziałby potrzebę zlecenia dwóch kosztorysów: jednego obliczonego na remont, a drugiego – na budowę nowej hali wielofunkcyjnej, w tym samym miejscu lub w innym. Decyzję podejmowałaby już Rada.
Pytany o „kanoniczne różnice” w programie swoim i dotychczasowego burmistrza, stwierdził, że jeśli on opowiada się za rozwojem i wykorzystaniem potencjału miasta, tak hasła konkurenta „mówią o stagnacji” i „nie ma tam żadnego rozwoju”.
– Marek Fryźlewicz jest urzędnikiem i to jest administrowanie miastem – podkreślał. – A ja chcę nim zarządzać. Moja codzienna praca jest pracą kreatywną.
Jako najbliższa asysta znaleźli się przy boku kandydata: Krystyna Wąchała Malik, Ewa Pawlikowska, Jan Lasyk, Łukasz Kempys. Konferencja zorganizowana w Euroregionie „Tatry” była też okazją do podania nazwisk kandydatów z listy PiS w poszczególnych okręgach.
Fot. Anna Szopińska