SKOKI NARCIARSKIE. Rozmowa z pochodzącą z Nowego Targu 18 letnią Magdaleną Pałasz, skoczkinią narciarską, która przed kilkoma dniami sięgnęła po pierwsze w karierze punkty Pucharu Świata.
Zacznijmy od tego skąd wzięła się w Tobie pasja do tak mało kobiecego wydawać by się mogło sportu?
– Zaczęło się pod koniec Szkoły Podstawowej. Jako pierwszy z trójki naszego rodzeństwa, skoki trenować zaczął mój młodszy o 3 lata brat. To z nim tata jeździł na treningi. Na jeden z nich wybraliśmy się wspólnie. Za namową taty i trenera postanowiłam spróbować. Spodobało mi się na tyle, że i ja rozpoczęłam regularne treningi.
A to nie jest tak, że dałaś się pochłonąć „Małyszomani” czy „Stochomanii” ?
– Nie wiem, może w jakimś małym stopniu. To są wielkie postacie skoków i polskiego sportu, których sukcesy napędzają nas jeszcze bardziej i pozwalają wierzyć, że marzenia jednak się spełniają. Złoto Kamila w Soczi, tylko umocniło we mnie przekonanie, że warto robić to co się kocha.
Co pociąga Cię w tym sporcie najbardziej?
– Wszystko, cała ta otoczka jaka im towarzyszy. Uwielbiam wyjazdy na zawody, treningi nawet jeżeli one są bardzo ciężkie i ludzi jakich spotykam i poznaję przy okazji kolejnych zawodów. Po prostu uwielbiam być na skoczni.
Wcześniej, zanim zaczęłaś trenować skoki, uprawiałaś jakąś dyscyplinę?
– Tylko przy okazji zajęć z wychowania fizycznego w Szkole Podstawowej. Muszę jednak zaznaczyć, że nasz nauczyciel pan Andrzej Ruchała zachęcał i mobilizował nas do uczestnictwa w zawodach z różnych dyscyplin. Bywało tak, że jeździłam na zawody z biathlonu, biegów narciarskich, ale również biegów przełajowych czy w grach zespołowych.
Pamiętasz swój pierwszy oddany skok?
– Oczywiście. To było 6 lat temu. Byłam w 6 klasie Szkoły Podstawowej. Na skoczni K15 skoczyłam 7 metrów. Wynik nie specjalnie imponujący, ale emocje wówczas były olbrzymie.
A co uważasz za swoje dotychczasowe największe osiągniecie?
– Każdy start jest dla mnie istotny. Z każdych zawodów staram się wyciągać odpowiednie wnioski. Na pewno w pamięci zostaną mi zawody w austriackim Hinzenbach, gdzie po raz pierwszy sięgnęłam po pierwszy punkty Pucharu Świata. Nie zapomnę również startu w Lillehamer w konkursie mieszanym, gdzie miała przyjemność być w jednej drużynie z Kamilem Stochem czy Maćkiem Kotem.
Miałaś jakieś momenty zawahania w sens dalszego uprawiania skoków narciarskich?
– Czasami pytam sama siebie czy warto. Zastanawiam sie czy to co robię ma sens i czy mam na tyle sił. Bywa też tak, że najchętniej skończyłabym to wszystko, ale wtedy uświadamiam sobie że kocham to co robię i chce to robić dalej. Nie warto rezygnować ze swojej pasji tylko dlatego że ma się jakąś chwilę zawahania. Ja mam to szczęście że zawszę mogę liczyć na wsparcie mojej rodziny, znajomych i starszych chłopaków którzy trenują i wiedzą co czuję.
Dziś skoki to już dla Ciebie nie tylko zabawa, ale i chyba ważna część życia codziennego...
– Zgadza się. Na co dzień uczę się w Liceum Ogólnokształcącym Mistrzostwa Sportowego w Zakopanem. Mój dzień wygląda tak, że rano mam trening, a od 11:45 do 18 zajęcia w Szkole. Do tego dochodzą wyjazdy na zawody. Czasu wolnego mam bardzo mało. Staram się jednak nie zaniedbywać znajomych.
Twoje plany i marzenia?
– Plan to skończyć szkołę i zdać maturę. Chciałabym tez dostać się na Akademię Wychowania Fizycznego, ale co z tego będzie to nie wiem. Co do marzeń to na razie zostawiam je tylko dla siebie.
Jednym z nich jest zapewne start w Igrzyskach Olimpijskich. Te za 4 lata odbędą się w Korei Południowej..
– Każdy sportowiec marzy o tym aby wystąpić na Olimpiadzie. Również i ja. Czas pokaże czy mi się to uda. Nie chcę zapeszać.
Kobieta jak to kobieta zawsze przywiązuje wagę do wyglądu. Czy w trakcie zawodów dbasz o takie prawy jak makijaż czy gustowna fryzura?
– To, że trenuję skoki nie wyklucza tego, że nadal jestem dziewczyną. Niemal zawsze kiedy idę na zawody to robię makeup, ale raczej taki delikatny. Natomiast co do fryzur, to nie mam zbyt dużego wyboru ponieważ mamy kaski i nie jest zbyt wygodnie kiedy fryzury są jakieś urozmaicone.
A kolor kombinezonu ma dla Ciebie znaczenie?
– Najważniejsze aby był wygodny i dopasowany. Kolor nie ma znaczenia. Chociaż…
W jaki sposób zachęciłabyś młode dziewczyny do tego, żeby wybrały skoki narciarskie?
– Nikomu nic na siłę nie można narzucać. Trzeba robić w życiu to co się kocha. W Polsce tak naprawdę skoki narciarskie w wykonaniu dziewcząt to dopiero nowość. Grupa tych , które regularnie trenują jest bardzo niewielka. Mam nadzieję, że to z upływem czasu ulegnie zmianie.
Fot. archiwum zawodniczki/Frederik Clasen