GÓRY. Pracownicy polskiego i słowackiego Tatrzańskiego Parku Narodowego naliczyli 1096 kozic. To największe pogłowie kozic odkąd prowadzone są akcje liczenia.
Wspólne ze Słowakami akcje liczenia prowadzone są od 1957 roku. W 1964 roku kozic było całkiem sporo – 1072. Od tamtej pory stan populacji wahał się. Najmniej kozic naliczono w 1999 roku – zaledwie 241, w tym tylko 69 po polskiej stronie gór. Wówczas populacja kozic była poważnie zagrożona. To właśnie w tym „kryzysowym” dla pogłowia kozic roku naukowcy z polskiego Tatrzańskiego Parku Narodowego oraz słowackiego TANAP-u rozpoczęli program ratowania kozicy tatrzańskiej. Stały monitoring miał na celu zbadanie przyczyn spadku populacji. – Obserwowaliśmy kozice prawie non stop. Czasem spaliśmy w pobliżu zwierząt na grani – opowiada Filip Zięba z Tatrzańskiego Parku Narodowego. Od tamtej pory liczba zwierząt powoli, ale stale rośnie.
Do wahań populacji kozicy tatrzańskiej przyczynia się kilka czynników. Dawniej niewątpliwie jednym z głównych było kłusownictwo. W czasie realizowania programu ratowania tatrzańskiej kozicy pracownicy TPN udowodnili kilkanaście przypadków kłusownictwa. Od tamtej pory proceder ten został znacznie ograniczony. Kozice padają także ofiarami drapieżników, czasem giną w lawinach. Gdy zwierząt jest mało, śmierć każdej kozy jest istotna dla stanu całej populacji.
– Fluktuacja stanu populacji jest jednak czymś naturalnym. Zdajemy sobie sprawę, że za jakiś czas liczba kozic być może spadnie. Naturalną konsekwencją przyrostu populacji kozic będzie za jakiś czas wzrost liczby drapieżników, dla których kozice stanowią pożywienie – mówi Filip Zięba.
Na szczęście zagrożenie stanu populacji, które było realne w 1999 roku zniknęło.
Akcje liczenia kozic pracownicy TPN wspólnie z pracownikami słowackiego TANAP prowadzą 2 razy w roku.