Ratownicy TOPR mają pełne ręce roboty

topr KopiowanieZmienna pogoda – słońce na przemian z burzami i opadami deszczu, a do tego wysoka frekwencja turystów sprawiły, że w ostatnich dniach ratownicy TOPR mieli pełne ręce roboty.Obecnie toprowcy interweniują nawet kilka razy dziennie.

Główną przyczyną interwencji są kontuzje nóg spowodowane upadnięciami bądź poślizgnięciami. Toprowcy udzielali także pomocy osobom z niewydolnością krążenia oraz z objawami stanu przedzawałowego.
TOPR miał do czynienia z niefrasobliwością turystów. Ratownicy, wezwani na pomoc w rejon Psiej Trawki do turysty z atakiem padaczki, nie znaleźli nikogo, kto potrzebowałby pomocy.
Często ratownicy udawali się wprost z akcji na akcję. Tak było m.in. w sobotę. Jak informuje Adam Marasek, ratownik TOPR, w sprawozdaniu z działalności ratowników (www.topr.pl.), o godz. 10.30 poinformowano TOPR, że na szlaku wiodącym z Doliny Pięciu Stawów Polskich na Krzyżne kontuzji barku doznał 21-letni turysta z Legnicy. Z pomocą pospieszył ratownik pełniący dyżur w schronisku w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, a z Zakopanego ze względu na nielotną pogodę wyruszyła ekipa transportowa. Po udzieleniu pierwszej pomocy turysta został sprowadzony do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich i dalej pod próg doliny, gdzie przejęła go ekipa z Zakopanego. W tym czasie poinformowano ratowników, że w rejonie Kołowej Czuby 37-letni turysta z Nowego Tomyśla upadł i złamał nogę. Część ekipy sprowadzającego turystę z urazem barku zawróciła, by udzielić mu pomocy. Po godz. 14-tej ratownicy dotarli do rannego. Po sprowadzeniu go do schroniska pogoda umożliwiła start śmigłowca, który zabrał poszkodowanego do szpitala.
Także w ostatnich dniach ratownicy TOPR bardzo często odbierali telefony z prośbą o pomoc. W środę, mimo niepewnej i kapryśnej pogody oraz niskiego pułapu chmur śmigłowiec „Sokół” nadleciał w rejon Suchych Czub, gdzie na pomoc oczekiwała turystka z kontuzją nogi. Z tej „okazji” skorzystała inna turystka znajdująca się akurat w pobliżu, która również miała kłopoty z chodzeniem. Śmigłowiec oczekiwał w zawisie, kilka metrów nad szlakiem, by ratownik TOPR desantował się na szlak z noszami. Najpierw na pokład została zabrana pierwsza turystka, po czym ratownik przygotował kolejną osobę do transportu. Obydwie panie zostały przetransportowane do szpitala.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *