NOWY TARG. Tuż po godz. 14.00 eksplozja wstrząsnęła sąsiadującym z przychodnią blokiem przy ul. Wojska Polskiego. Rozpadła się ściana zewnętrzna mieszkania na III piętrze i zaraz objął je pożar. Na zewnątrz wydobywały się kłęby ciemnego dymu i płomienie. Ogień sięgnął IV piętra.
Wyjątkowo szybko zorganizowana akcja gaśnicza ściągnęła na miejsce wypadku 20 jednostek straży pożarnej. Kilka karetek pogotowia udzielało pomocy rannym mieszkańcom bloku. Wymagał tego stan dwunastu osób. Sześć z nich trzeba było przewieźć do szpitala. Najcięższy jest stan właściciela lokalu i dostawcy gazu – z bardzo rozległymi poparzeniami powierzchni ciała.
Na miejscu wypadku pojawili się burmistrz i starosta, gdyż ludziom, którzy musieli opuścić swoje mieszkania z powodu pożaru, zadymienia i nie zbadanych jeszcze naruszeń konstrukcji bloku – trzeba było zapewnić opiekę i lokum. Część z nich – podobnie jak po niedawnym rozszczelnieniu instalacji gazowej w ul. Waksmundzkiej – znajdzie je w Hali „Gorce”. Resztę przygarną na nocleg krewni i znajomi. Prowizorycznym schronieniem przed deszczem były zapewnione im namioty.
Prócz zniszczonego wybuchem mieszkania, uszkodzony został także lokal nad nim. Swoje zrobiły też strumienie wody ze strażackich węży. Kiedy ludzie będą mogli wrócić do swoich siedzib, zdecydują służby budowlane po oględzinach konstrukcji.
Wybuch w bloku i akcja ratowniczo-gaśnicza prowadzona przez ok. 20 zastępów – JRG i OSP, spowodowały siłą rzeczy spore perturbacje w ruchu na ul. Wojska Polskiego i w jej sąsiedztwie. „Korki” utrzymywały się jeszcze półtorej godziny po zdarzeniu.
Przyczyną nieszczęścia na III piętrze bloku przy ul. Wojska Polskiego, według nieoficjalnej jeszcze wersji był wybuch gazu z butli. Jak do tego doszło – będą dociekać biegli.
Zaraz po ugaszeniu pożaru z mieszkania zostały wyniesione przez strażaków i poddane oględzinom przez ekipę dochodzeniowo-śledczą policji z udziałem biegłego w zakresie pożarnictwa, kpt. Rafała Czerwińskiego, dwie 11-kilogramnowe butle gazowe. Sporządzona została dokumentacja fotograficzna, zważono butle dla sprawdzenia, czy zawierają jeszcze gaz. Dokonano oceny stanu zaworów w tych butlach, które zostały zabezpieczone dla potrzeb dalszego postępowania.
Z naszych również nieoficjalnych informacji wynika, że właściciel mieszkania na III piętrze zadzwonił do Gaspolu, zamawiając nową butlę, ponieważ z dotychczas używanej nie wydobywał się już gaz. Dostawa gazu nastąpiła, pracownik firmy wymienił butlę, lecz starej nie zdążył już wynieść…
Już w tej chwili wiadomo jednak, że butle nie noszą śladów zniekształceń, co oznacza, że nie doszło do ich wybuchu. Musiał wybuchnąć gaz, który się z nich ulotnił. Jutro będą kontynuowane oględziny miejsca wybuchu i sąsiadujących z nim mieszkań. Lokatorzy z innych klatek bloku nr 12 mogą już nocować u siebie.
Fot. Anna Szopińska