Przemieszczenie Zespołu Ratownictwa. Szczawnica się burzy, decyduje wojewoda

POWIAT NOWOTARSKI. – Nie zgodzimy się nigdy z przedmiotowym traktowaniem mieszkańców i przebywających w uzdrowisku gości, a tym samym obniżeniem standardów opieki medycznej – ostrzega w przyjętej rezolucji Rada Miejska Szczawnicy. Przyczyna niepokoju i ostrej reakcji szczawnickiego samorządu to upubliczniony przez wojewodę małopolskiego plan dyslokacji karetek.

Dla powiatu nowotarskiego oznacza on przeniesienie Zespołu Ratownictwa Medycznego ze Szczawnicy do Krościenka. Odległość – kilkukilometrowa, ale Szczawnica ma mocne argumenty, by nie pozbywać się Zespołu.

W Szczawnicy jako miejscowości o charakterze uzdrowiskowo-turystycznym zlokalizowane są budynki sanatoryjne, liczne domy wczasowe i pensjonaty oraz kilkaset budynków prywatnych świadczących usługi noclegowe dla grup niezorganizowanych – czytamy w rezolucji. Przy tak rozwiniętej bazie noclegowej Szczawnica przyjmuje jednorazowo ok. 10 tysięcy osób, nie licząc osób korzystających z jednodniowych pobytów. Przypominamy, że liczba mieszkańców Miasta i Gminy Szczawnica stanowi blisko 7.500. Ponadto Szczawnica jest końcową przystanią spływu przełomem Dunajca, z którego rocznie korzysta ok. 250 000 turystów.

W tej chwili Zespół Wyjazdowy korzysta z użyczonych nieodpłatnie (wraz z mediami) pomieszczeń po byłym pogotowiu, o łącznej powierzchni ponad 75 metrów kwadratowych oraz z garażu. W 55-letniej historii funkcjonowania pogotowia na ternie Szczawnicy dowodów wsparcia ze strony lokalnej społeczności było znacznie więcej. Przez wszystkie te lata gmina wciąż dążyła do poprawienia warunków lokalowych pogotowia, dbała o unowocześnienie sprzętu medyczno-diagnostycznego i o powiększenie taboru transportu sanitarnego. W latach siedemdziesiątych społecznymi siłami rozbudowano bazę pogotowia o 6 pomieszczeń, a w latach osiemdziesiątych – o kolejnych 6. Społeczne zbiórki i wsparcie NFOZ-u pozwoliły na zakup aparatury RTG, EKG, USG i trzech karetek. Placówce pogotowia społeczność Szczawnicy i okolic pomagała jak „swojej”, bo zespół wyjazdowy służył wielu chorym, ratował w nagłych wypadkach. Z miejskiego budżetu corocznie szły pieniądze na remonty, czynsze, opłaty za energię. Tabor pogotowia był zwolniony z podatku od środków transportu. Wszystko to trzeba uznać za partycypację znaczącą i nie pozostawiającą wątpliwości, że lokalna społeczność chciała wspierać pogotowie; że leżało jej na sercu bezpieczeństwo zdrowotne i mieszkańców, i przyjezdnych. Przy tak daleko idącym zaangażowaniu zabieranie pienińskiemu terenowi karetki wydaje się niesprawiedliwe.

Ale wojewoda, przyjmując upubliczniony w styczniu plan dyslokacji karetek na terenie Małopolski, też się czymś kierował.

– To jest decyzja poprzedzona analizą czasów dojazdu – tłumaczy dr Bartosz Mrózek, ordynator Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Podhalańskim Szpitalu Specjalistycznym. – Nie sądzę, żeby dyslokacja była wprowadzana na chybił trafił – musiały ją poprzedzić konsultacje, przede wszystkim z Krakowskim Pogotowiem Ratunkowym i Zarządem Województwa.

Pytany jednak, czy praktyka medyczna Oddziału wskazuje na większą zasadność stacjonowania Zespołu w Szczawnicy, czy w Krościenku, ordynator SOR powiada:

– My dostosujemy się do każdej sytuacji, która wiąże się z realizacją zadań KPR.

Władze powiatu nowotarskiego w sprawie „planu dyslokacji” wypowiadały się jeszcze na etapie jego opiniowania. Rada Powiatu zajęła bardzo jednoznaczne stanowisko, opowiadając się zdecydowanie za pozostawieniem Zespołu w Szczawnicy, jako że jest to miejscowość duża, prężnie się rozwijająca, z silnym ruchem turystycznym. A Zarząd Powiatu, wiedząc, że czasy dojazdu karetek do odległych miejscowości – Ochotnicy i Tylmanowej – nie były zgodne ze standardami, poszedł jeszcze dalej i nie tylko razem z opinią wystosował protest do wojewody.

– Zaproponowaliśmy, żeby wobec tego wojewoda ulokował jeszcze jedną, dodatkową, dzienną karetkę w Knurowie – mówi starosta Krzysztof Faber. – Dyżurowałaby ona przez 12 godzin. Ale wojewoda nie uwzględnił ani opinii, ani propozycji, ani protestu – plan dyslokacji został ogłoszony.

Teraz do wojewody apeluje szczawnicki samorząd. Czy wobec tego już bez szans?

– Klamka jeszcze nie zapadła, bo nie został na razie przez wojewodę ogłoszony przetarg na obsługę rejonów operacyjnych –  zostawia jakąś nadzieję starosta. – Dopóki się to nie stało, wojewoda może jeszcze zmienić stanowisko.

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *