HOKEJ. Hokeiści TatrySki Podhala Nowy Targ przegrali w serii rzutów karnych wyjazdowe ligowe starcie z Orlikiem Opole. Porażka jest o tyle bolesna, że jeszcze w 43 min meczu „Szarotki” prowadziły 3:0.
W pierwszej tercji najważniejsza sytuacja miała miejsce w 10 min. Wówczas „Szarotki” objęły prowadzenie po kontrataku, zakończonym celnym strzałem Filipa Wielkiewicza. Ponadto – jeszcze przy wyniku bezbramkowym – m.in. w słupek trafili Michal Korenko i Patryk Wronka.
Kolejne dwa trafienia nowotarżanie dołożyli w tercji drugiej. W 28 min gola wypracowała pierwsza formacja. Podanie Krzysztofa Zapały, wykorzystał Jarmo Jokila z bliska wrzucając krążek do bramki nad interweniującym Frankiem Slubowskim. W 32 min z kolei po błędzie defensywy Orlika Bartłomiej Neupauer wygrał pojedynek sam na sam z bramkarzem gospodarzy.
Gapiostwo w defensywie, błędy indywidualne i zbyteczne kary spowodowały, że mecz wymknął się spod kontroli „Szarotek” w tercji trzeciej. W 43 min Ondreja Raszkę pokonał Amerykanin Dakota Klecha, a w 46 min jego wyczyn powtórzył Kanadyjczyk Alex Szczechura, który chwilę wcześniej opuścił ławkę kar. Orlik złapał „wiatr w żagle” i atakował z coraz większą siłą. W 55 min było już 3:3, po tym jak gospodarze wykorzystali grę w liczebnej przewadze. Do nowotarskiej bramki trafił Sebastian Szydło. Po chwili na ławkę kar odesłany został Jarosław Różański. Tym razem „Szarotki” wybroniły jednak grę w osłabieniu i regulaminowe 60 minut gry zakończyło się remisem. W dogrywce wygraną Podhalu mógł dać Zapała, ale przegrał starcie ze Slubowskim. Mecz więc rozstrzygnął się w rzutach karnych. W decydującej szóstej serii sędziowie po analizie video uznali gola Michela Cichego, z kolei swojej szansy nie wykorzystał Jussi Tapio.
– Na własnej skórze przekonaliśmy się jak hokej bywa nieobliczalny. Przegraliśmy na własne życzenie, ale trzeba też oddać Orlikowi, że potrafił podnieść się z kolan, potwierdzając tym samym że jest dobrym zespołem. W moim przekonaniu kluczowa była ta pierwsza przez nas stracona bramka na samym początku tercji trzeciej – ocenił szkoleniowiec Podhala, Marek Ziętara.
– Uważam, że w całym spotkaniu prezentowaliśmy się całkiem nieźle. W pierwszych dwóch tercjach byliśmy jednak szalenie nieskuteczni, czego z kolei nie można powiedzieć o Podhalu, które niemiłosiernie nas kontrowało. Wreszcie szczęście zaczęło się do nas uśmiechać w tercji trzeciej, z czego skorzystaliśmy – podsumował trener Orlika, a w przeszłości zawodnik i trener Podhala, Jacek Szopiński.
Orlik Opole – TatrySki Podhale Nowy Targ 4:3 po rzutach karnych (0:1, 0:2, 3:0. d. 0:0)
Bramki: 0:1 Wielkiewicz 10, 0:2 Jokila (Zapała) 28, 0:3 Neupauer 32, 1:3 Klecha (Rompkowski, Łymański) 43, 2:3 Szczechura (Fabry, Cichy) 46, 3:3 Szydło 55. Decydujący rzut karny: Cichy. Sędziował: Janusz Strzempek z Katowic. Kary: 8-14 min.
Orlik: Slubowski – M. Stopiński, Ł. Sznotala, F. Stopiński, Szydło, Marzec – Bychawski, Kostek, Szczechura, Cichy, Fabry – Korenko, Sordon, Klecha, Rompkowski, Rymański – Obrał, Dolny, Zwierz, Korzeniowski, Gawlik.
Podhale: Raszka – Haverinen, Sulka, Jokila, Zapała, Tapio – Tomasik, Aleksiuk, Gruszka, Bryniczka, Wronka – Łabuz, Mrugała, Michalski, Neupauer, Wielkiewicz – Różański, Wojdyła, Zarotyński, Olchawski, P. Michalski.