WYWIAD. O XIV Tatrzańskim Forum Gospodarczym rozmowa z Agatą Wojtowicz, prezesem Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.
Za nami XIV Tatrzańskie Forum Gospodarcze. Jakie tematy były poruszane podczas tego dorocznego spotkania podtatrzańskich przedsiębiorców i władz samorządowych?
Tegoroczna tematyka Forum, można powiedzieć, była nośna i aktualna. Dotyczyła rozwoju przedsiębiorczości. Rozmawialiśmy o szczegółach, które przedsiębiorców bolą. Jednocześnie występowali też przedstawiciele władz samorządowych, miasta i powiatu, którzy mówili o perspektywach rozwoju. Ciekawą, można powiedzieć filozofię rozwoju Zakopanego, przedstawił burmistrz miasta. Chodzi o program Eko – Zakopane. To bardzo interesujące zagadnienie, szansa, by nasz region mógł się czymś wyróżnić.
Jak Pani wspomniała, mówiono też o tym, co przedsiębiorców boli. A więc?
Rozmawialiśmy o barierach, jakie napotykają przedsiębiorcy w swojej działalności. Nie raz, na przykład na sprawy podatkowe władze samorządowe wpływu nie mają, ale są też takie utrudnienia, które można pokonać na łonie lokalnej polityki i działalności miejscowych władz. Skierowaliśmy dużo uwag co do pracy samorządu. Wskazywaliśmy na brak uporządkowania pewnych spraw. Przedsiębiorcy, jak by nie było sól tej ziemi, mają spore oczekiwania. Jeśli im będzie się ułatwiać prowadzenie biznesu, to skorzysta na tym cały region. Ułatwi, albo przynajmniej, jak mówił jeden z gości, nie będzie w prowadzeniu biznesu przeszkadzać.
O jakie utrudnienia na przykład chodzi?
Choćby o rozbudowę dojazdu pod Tatry, czyli o zakopiankę. Na ten temat jednak chyba już wszystko zostało powiedziane i szkoda mówić więcej. Ale na przykład istnieje problem w pracy nadzoru budowlanego. Można postawić budę na okres 120 dni, a potem nikt już nie kontroluje co się z nią dzieje. Ja rozumiem, że nadzór budowlany ma sporo pracy – 2750 budynków na terenie powiatu jest zgłoszonych jako samowole budowlane. Ale właśnie trzeba coś z tym zrobić, żeby prawo było przestrzegane! Ludzie oczekują zmian.
Jakie jeszcze wnioski można było wysnuć z tego jakże ciekawego spotkania?
Bardzo ważna jest konsolidacja środowiska przedsiębiorców. Przykładowo łatwiej bowiem jest się reklamować w kilka przedsiębiorstw, niż działać na własną rękę. Nadzieję pokładamy w powstałym niedawno subregionie podhalańskim skupiającym trzy powiaty. Razem łatwiej osiągnąć więcej.
Podczas Forum okazało się jednak również, że nasi przedsiębiorcy nie za bardzo chcą uczestniczyć w życiu publicznym…
Tak, musimy się też uderzyć w piersi. Nie możemy tylko rządać, nic nie dając w zamian. Okazało się na przykład, że posiadając produkt, nie potrafimy go skutecznie sprzedać. Przykładowo, jeśli chodzi o hotelarstwo, nie ma u nas specjalizacji w tej branży. Dziś już nie wystarczy mieć pokoje z łóżkami, turystom trzeba coś więcej zaoferować. Nasi przedsiębiorcy muszą się szkolić. Tymczasem okazuje się, że na kursach zorganizowanych przez Biuro Promocji Zakopanego pojawiła się zaledwie garstka zainteresowanych… Na szczęście jest wielu przedsiębiorców, którzy dzialając na własną rękę, jednak poszukują możliwości i szansy na zrzeszenie się, by wspólnymi silami skuteczniej działać. I to jest budujące.
Porównywali również Państwo sytuację przedsiębiorców na Słowacji i w naszym kraju?
Tak, i trzeba zaznaczyć, że poza granicami Polski też nie jest cudownie. Przedsiębiorcy wszędzie napotykają bariery, które z mozołem muszą pokonywać.
Dyskusja dyskusją, ale co dalej?
Postanowiliśmy, że po każdym takim spotkaniu będziemy spisywać wnioski i kierować je do władz miasta i powiatu. Niebawem taki dokument powstanie. Mamy nadzieję, że ułatwi on naszym samorządowcom zniesienie barier, które sami, często nieświadomie, wznieśli, a które zawadzają w rozwoju lokalnej przedsiębiorczości.
Dziękuję za rozmowę.