Przeciwko niskiej emisji: eko-kontrole, pomysły, działania, pokaz przy parafii

NOWY TARG. kontrolspal16Nowotarskie ulice w starej części miasta od prawie trzech tygodni przemierza dwójka kontrolerów w zielonych kamizelkach. Ich wzrok wędruje po kominach. Pukają do bram, naciskają dzwonki, by trafić do właścicieli, pytając o sposób ogrzewania domostw i używane paliwo. W torbach mają kolorowe ulotki zachęcające do przejścia na „spalanie od góry”.

Inspektorzy kontrolspal161codziennie rano wyruszają z magistratu, konkretnie z wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska. Wędrując po ulicach, dokonują kontroli na 8 – 10 posesjach dziennie. Sprawdzają, czy w piecach nie lądują odpady, pouczają o dobrodziejstwach metody górnego spalania, zachęcają do nabywania węgla sprawdzonej jakości, czyli bardziej kalorycznego i mniej zasiarczonego.

Po likwidacji Straży Miejskiej, jej numer telefonu (przypomnijmy: 18 266 48 88) burmistrz oddał do dyspozycji mieszkańców interweniujących z powodu zadymiania miasta. Ponieważ te sygnały rejestruje automatyczna sekretarka, ponadto kontrolerzy nie działają po południu, czyli w porze rozniecania palenisk – interwencji teraz praktycznie nie ma, bo ludzie nie wierzą w ich skuteczność. Poza tym ślady świadczące, że alarm był zasadny, szybko rozpływają się w powietrzu.

Pozostają więc systematyczne, prewencyjno-edukacyjne kontrole, upomnienia, pouczenia. Inspektorzy sporządzają protokoły, tworzą listę najmocniej dymiących kominów.

Do końca tego tygodnia kontrolerzy w żółtych kamizelkach sprawdzili ok. 150 posesji. Nie mają co prawda takich umocowań, by wejść na teren nieruchomości, jeśli właściciel ich nie wpuści, ale – jak twierdzą – z reguły nie natrafiają na opór, przyjmowani są raczej grzecznie. W większości przypadków nie znajdują śladów spalania odpadów. Spotykają się natomiast z konkretnym oczekiwaniem: jeśli w Nowym Targu mamy mieć czyste powietrze, to miasto czy państwo powinny pokryć różnicę w cenie węgla i bardziej przyjaznych środowisku paliw.

Podczas sesji Rady Miasta burmistrz Grzegorz Watycha, pytany o skuteczność kontroli w przypadkach zanieczyszczania powietrza, podkreślał, że ich liczba jest znacznie większa niż gdy wykonywała te czynności Straż Miejska. Natomiast mandatami pracownicy Urzędu Miasta karać nie mogą. Kończy się więc na prewencji, edukacji i pouczeniach. Tym bardziej, że kontrole obejmują także gospodarkę odpadami i umowy na odprowadzanie ścieków. Gdyby jednak uzasadnione były podejrzenia, że ktoś spala śmieci – winowajca musi się liczyć z konsekwencjami.

Wspominał też burmistrz o pomyśle na uświadamiającą mieszkańców akcję, ale szczegóły poznamy, gdy przedsięwzięcie do tego dojrzeje.

Starania o stałą stację monitoringu stanu powietrza miasto już podjęło. Z ambon nowotarskich kościołów mieszkańcy są wciąż napominani, by nie spalali w piecach odpadów i węgla złej jakości. Zawsze istnieje możliwość, by miasto podjęło się sprowadzania wprost z kopalni, bez pośredników, certyfikowanego węgla dobrej jakości przy pomocy Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, które dysponuje odpowiednią powierzchnią placów składowych. Łatwo jednak przewidzieć, że takie posunięcie wzbudzi protesty prowadzących składy węglowe – jako zamach na prywatną przedsiębiorczość.

Projekt LIFE Małopolska, który został uznany za najlepszy z 39 projektów z całej Unii Europejskiej, zakłada m.in. stworzenie sieci eko-doradców, którzy na poziomie gmin będą wspierać wdrażanie Programu Ochrony Powietrza i organizować programy dofinansowania dla mieszkańców, pozwalające na wymianę ogrzewania na ekologiczne. Podczas sesji Rady Miasta burmistrz wspominał o możliwości zatrudnienia takiego eko-doradcy, zaznaczając jednak, że – nie z winy miasta – wciąż nie ma na to dofinansowania.

W sytuacji, jaką czujemy całym naszym aparatem oddechowym, Jan Sięka – niestrudzony propagator metody górnego spalania – zapowiedział akcję planowaną wspólnie z parafią św. Katarzyny. Będzie to prezentacja porównawcza metod „dolnego” i „górnego” spalania, aranżowana z pomocą dwóch kotłów i dwóch kominów, przy tej ilości i jakości węgla wsypanego w oba kociołki.

Wiadomo już, że prezentacja ma się odbyć w następną niedzielę, 7. lutego, pośrodku Starego Miasta, czyli na dziedzińcu przed plebanią. Warto to zobaczyć i poczuć własnym nosem.

Zadymione miasto

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *