SPYTKOW
ICE. Pożar ubojni u Kowala na granicy ze Skawą wybuchł tuż przed godziną 19. Został zakwalifikowany – jak poinformował oficer dyżurny z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej – jako duży. Płonął nie tylko od poddasza duży budynek ubojni, ale i był zagrożony stojący przyległy budynek mieszkalny.
– Pożar wybuchł przed godziną 19, zgłoszenie otrzymaliśmy o godzinie 18.58 na miejsce udały się nasze jednostki i OSP – wyjaśniał oficer dyżurny PSP. Podkreślił, że pożar jest duży. To dlatego na miejsce udało się od razu rozdysponowanych ponad 20 jednostek. W akcji udział wzięła natomiast blisko setka strażaków, a także specjalne podnośniki, w tym jeden aż z Zakopanego oraz grupa operacyjna z Krakowa. Na miejsce przyjechała też karetka pogotowia. Na szczęście nie ucierpieli ludzie.
Na początek musieli nie tylko gasić pożar, który zaczął się rozprzestrzeniać od poddasza ubojni, ale i natychmiast zabezpieczać budynek mieszkalny. Akcja była trudna ubojnia, choć murowana miała wiele elementów drewnianych. Strażakom udało się też szybko ustalić zarzewie ognia na poddaszu budynku ubojni. To tam było złożone siano. Strażacy musieli je dokładnie, jak to czynią w takich przypadkach przerzucić i przelać wodą, tak, aby wykluczyć pozostawienie w nim najmniejszej iskry, która mogłaby przyczynić się do wybuchu na nowo ognia. Niestety dwóch strażaków zostało rannych.
Na szczęście nie ucierpiały żywe zwierzęta. Te, które były w ubojni były już martwe. Wstępnie straty oszacowano na blisko 900 tysięcy złotych.