PIŁKA NOŻNA. Grzegorz Hajnos nie jest już trenerem A klasowej Lepietnicy Klikuszowa. Zrezygnował z tej funkcji wraz z końcem sezonu 2014/2015 w którym prowadzona przez niego drużyna zajęła miejsce piąte. Powód?
– Czas na nowe wyzwanie. Bardzo cenię ten czas spędzony w Klikuszowej, ale myślę że pora na to abym postawił kolejny krok w przód. A takim byłaby praca w klubie z wyższej ligi – wyjaśnia 26 letni szkoleniowiec, który w Klikuszowej spędził dwa lata – Od samego początku postawiłem na profesjonalizm. Wiele osób mnie przestrzegało, że w klubie B klasowym nie ma to sensu. Nie zraziłem się tym. I dobrze na tym wyszedłem. Szybko tym profesjonalizmem „zaraziłem” zawodników. Najlepiej obrazuje to frekwencja na treningach. Zdarzały się zajęcia, na które przychodziło nawet po 30 graczy. Trafiłem na wspaniałą grupę ludzi, chętną do pracy i podnoszenia swoich umiejętności. Udało się nam myślę osiągnąć fajne wyniki. Najpierw awans do A klasy a potem to piąte miejsce, najlepsze w 20 letniej historii klubu – podkreśla.
Hajnos nieustanie dba o to aby podnosić swoje kwalifikacje. W tym celu odbył kolejne dwa staże: w pierwszoligowej Sandecji Nowy Sącz oraz ekstraklasowej Wiśle Kraków.
– Z Sandecją spędziłem tydzień podczas ich zimowego obozu w Szaflarach. Wówczas trenerem był jeszcze Piotr Stach. Jego osoba bardzo mnie urzekła. Bardzo dużo rozmawialiśmy na temat taktyki, dyscypliny, ale i relacji na linii zawodnik – trener. Jeżeli chodzi o Wisłę, to staż udało mi się odbyć jeszcze w trakcie trwania rundy wiosennej. Było o tyle łatwiej, że doskonale znam się z trenerem Kazimierzem Moskalem. Nie miał przede mną żadnych tajemnic. Miałem okazję z bliska przyjrzeć się temu jak wyglądają przygotowania do meczów, w jaki sposób trener motywuje i podnosi na duchu zawodników po nieudanych występach. Wiele cennych wskazówek udzielił mi również Andrzej Bahr, który pełni rolę trenera od przygotowań fizycznych – dzieli się wrażeniami Hajnos, który jeszcze nie zdecydował w jakim klubie będzie pracował w nowym sezonie: – Jest już kilka opcji, ale wciąż jestem otwarty na propozycje. Chciałbym trafić do klubu, który będzie mierzył wysoko. Nic bowiem nie motywuje mnie bardziej niż ambitne wyzwania, nawet takie które, że tak powiem wychodzą poza granice zdrowego rozsądku – podkreśla.