Poświatowska według Małgosi Bańki. Nie pytaj o życie, zapytaj o miłość… (z galerią)

gosbanNOWY TARG. W niedzielnym Salonie Poezji spotkały się dwie czarowne osobowości. Poetycka Haliny Poświatowskiej i muzyczna Małgorzaty Bańki. Godzinny, autorski program artystki urodzonej w Nowym Targu zgromadził wielu miłośników kobiecej liryki.

Tym bardziej, że poetycko-muzyczny spektakl „Właśnie kocham” był pierwszym po dłuższym czasie występem Małgorzaty Bańki w rodzinnym mieście. Absolwentka I Liceum i nowotarskiej Szkoły Muzycznej kilkanaście lat mieszkała w Paryżu, kształcąc tam swój talent w różnych artystycznych szkołach. Teraz mieszka w Warszawie, realizuje autorskie programy, śpiewa i komponuje, bierze udział w festiwalach piosenki aktorskiej i poezji śpiewanej.

Obdarzona aksamitnym, dźwięcznym, wyjątkowo ciepłym głosem, przy tym wielką interpretacyjną wrażliwością – potrafi czarować i wzruszać. Delikatna i żywiołowa zarazem – występując przed publicznością Salonu – wydawała się drugim wcieleniem zmarłej w 1967 r. poetki.

Halina Poświatowska, od dziewiątego roku życia zmagająca się z poważną chorobą serca, odeszła mając zaledwie 32 lata. Cień śmierci i dramat walki z niemocą ciała do końca nie stłumił jej głodu życia i kochania, silnej, zmysłowej osobowości. Wiersze pochodzącej z Częstochowy poetki do dziś pozostają jednym z najpiękniejszych zjawisk we współczesnej kobiecej liryce. I cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem kolejnych generacji. Tym bardziej, że są splecione z biografią niezwykłą, bo historią woli wbrew słabości ciała. Siła i sugestywność obrazowania, przy tym kosmiczny, eschatologiczny wymiar spraw zamkniętych w poetyckim słowie – są zdolne poruszać wyobraźnię i najczulsze struny jestestwa. Przekonali się o tym – za sprawą drugiej czarodziejki, Małgorzaty Bańki – bywalcy Salonu.

Odpowiedzią na pieśń o „miłości, która jest skazańcem zasądzonym na śmierć”; odpowiedzią na przestrogę „…uciekaj przed wiecznością w kruche, krótkie życie” – mogły być tylko wzruszenie i cisza. A potem owacja na stojąco dla artystki, która stworzyła autorski spektakl, sięgając do wierszy, prozy, listów i pamiętnika poetki; przy tym dodała wierszom cudowny, własny akompaniament, obudziła zaklętą w nich ich melodię. Spektakl był zarazem hołdem dla Haliny Poświatowskiej i jej wspomnieniem, w 80. rocznicę urodzin.

Poświatowska i Małgosia Bańka

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *