NOWY TARG. Wczesnym popołudniem przejeżdżała dziś przez miasto dziwna kawalkada – starocie marek volvo, mercedes, trabant i wielu innych, wystylizowanych na rekiny, nosorożce, amerykańską ciężarówkę, żółtą łódź podwodną itd. Pomalowane w najdziwniejsze kolory i desenie.
Wiele miało
otwarte dachy,
w których
stała załoga
pojazdów,
inne wiozły
na dachach
np. głośniki, meble, trumnę… Kto nie jechał kabrioletem – wysuwał się przez boczne okienko. Nieograniczona była bowiem pomysłowość ok. 400 uczestników „rajdu gruchotów”, czyli Carbage Run 2012, w którym biorą udział głównie Holendrzy.
Wszyscy kierowali się od strony Chyżnego na wschód, z tym, że wielu z mostu na Białym, Dunajcu, w ciągu al. Tysiąclecia zjechało ku rzece, by rozłożyć się tam na krótki popas. Niektórzy się posilali, inni chcieli ochłonąć, brodząc po wodzie, ktoś próbował skrzesać ogień z pomocą dwóch kamieni.
Motoryzacyjni fantaści z Holandii tego roku ruszyli w trasę po raz czwarty, „rajd gruchotów” został bowiem zapoczątkowany w 2009 r. Zasadą jest, że udział w rajdzie biorą pojazdy o wartości nie przekraczającej 500 euro. Popularność dowcipnej imprezy rośnie, skoro w pierwszej edycji startowały 64 pojazdy, a teraz jest ich kilkaset. Minimalny skład załogi to 2 osoby, a maksymalny – 4, wszyscy obowiązkowo z prawem jazdy od co najmniej dwóch lat. Kierowcy muszą być przynajmniej 20-letni. Wszystkich członków załogi obowiązuje abstynencja. A pojazdy – mimo, że archaiczne – są zobowiązane legitymować się ważnym przeglądem i ubezpieczeniem. Każdy ma mieć na wyposażeniu gaśnicę i apteczkę.
Wystylizowanych samochodów nie wolno zostawiać nigdzie na trasie – wszystkie pojazdy, które wyjechały z Holandii, muszą tam wrócić. Uczestnicy rajdu pokonują 3 tysiące kilometrów, ich trasa podzielona jest na etapy. Drugi kończył się pod Krakowem. Trzy dni zajmie im teraz droga do Salzburga, potem dzielne gruchoty wjadą na alpejskie drogi. Na razie unikają autostrad, wybierając drogi mniej ruchliwe. Załogi zwiedzają kraje, poznają okolice i wykonują różne zabawne zadania.
Laur zwycięzcy przypadnie drużynie, która zbierze najwięcej punktów i najciekawiej zaaranżuje swój pojazd. Nagrodę zdobędzie też załoga najbardziej „odjazdowego” auta. Trasa ma być jednak dla uczestników przede wszystkim dobrą zabawą i poznawaniem nowych miejsc.