Pomnik Bohaterskich Obrońców Ojczyzny (aktualizacja)

GMINA OCfot. Beata SzkaradzińskaHOTNICA DOLNA. Zrekonstruowana armata, taka sama jak ta używana na Wietrznicy w 1939 roku, stanie w tym samym miejscu lada moment na trasie istniejącej już od czterech lat ścieżki historycznej, niezwykłego pomnika bohaterstwa Obrońców Ojczyzny z czasów Wojny Obronnej 1939 roku. Oficjalnie otwarcie zaplanowano jednak już na wrzesień.

– Armata jest taka, jak oryginalna. Nawet identyczne z tą z 1939 roku ma opony. Została ona wykonana w Wieliczce. Lada momentfot. Beata Szkaradzińska przyjedzie do Tylmanowej – mówi wójt Kazimierz Konopka. Armata zostanie posadowiona w pobliżu dawnego bunkra.fot. Beata SzkaradzińskaUstawienie Armaty, fot. PTHfot. Beata Szkaradzińskafot. Beata Szkaradzińskafot. Beata Szkaradzińskafot. Beata Szkaradzińska

Skąd taki pomysł, aby zrobić replikę armaty? Wójt Kazimierz Konopka podkreśla, że pomysł jest wspólny jego i Podhalańskiego Towarzystwa Historycznego z siedziba w Nowym Targu. Mocno w tę ideę zaangażował się jednak i sołtys Tylmanowej Jan Ligas. Armatę zaś wspólnie finansuje gmina i Gminny Ośrodek Kultury.

Po jednak armata stanie w lesie? Jak się okazuje cel jest prosty. Chodzi o przypomnienie toczących się na tym terenie walk wojny obronnej. Pokazanie, jak mimo przeważającej siły wroga, Polacy walczyli by wróg nie przedostał się dalej, by Nowy Sącz miał więcej czasu na przygotowanie obrony.

– Proponujemy Wam niezwykłą podróż w czasie i przestrzeni. Po raz pierwszy w Małopolsce macie okazję odbyć dwugodzinny spacer szlakiem świetnie zachowanych polskich fortyfikacji polowych z września 1939 r. Ludność wsi Tylmanowa nie zniszczyła ich, mimo że w większości miejsca te porósł las. Ślady umocnień to zapisany w ziemi trud – najpierw junaków, budujących w pośpiechu, w skwarne lato 1939 roku fundamenty pod zaplanowaną potężną pozycję obronną, która miała składać się z kilkunastu żelbetowych obiektów, potem kopiących okopy, gdy wiadomo było, że na stałe fortyfikacje zabraknie czasu, wreszcie wysiłek i cierpienie, towarzyszące twardej obronie żołnierzy Armii Karpaty przeciwko agresji niemieckiej i słowackiej. Ślady te oddziałują na świadomość mocniej, niż spiżowe pomniki, są bowiem autentyczne. Trudne dziedzictwo, zaklęte w krajobraz naszych gór – Gorców, wymagało jednak uczytelnienia i opisania; nieopisany i nienazwany krajobraz historyczny jest bowiem tym, czym napisany, lecz niewysłany list – czytamy słowa wójta w specjalnie przygotowywanym na oficjalne otwarcie ścieżki folderze.

– Fortyfikacje tylmanowskie nie wymagały odkrywania; zawsze tkwiły w pamięci mieszkańców naszej gminy, gdyż wiązały się z początkiem najbardziej dramatycznych wydarzeń w jej dziejach, jaki stanowiła okres II wojny światowej i następujących po niej, tragicznych zmagań z narzuconą władzą komunistyczną – przypomina wójt Kazimierz Konopka, pasjonat historii i patriota. Wraca on do lat 1994 – 96, gdy to rozpoznano i zinwentaryzowano fortyfikacje, dzięki studentom z Koła Naukowego „Architectura Militaris”, działającego na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej, pod kierunkiem dr inż. arch. Krzysztofa Wielgusa. Wójt podkreśla też zasługi Roberta Kowalskiego prezesa PTH, który odnalazł w Londynie w zbiorach Instytutu Gen. Władysława Sikorskiego oryginalną mapę taktyczną z tamtych walk oraz wkład dra Piotra Sadowskiego z Podhalańskiej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Targu i Dawida Golika z Instytutu Pamięci Narodowej. – Wszyscy wymienieni naukowcy są członkami Polskiego Towarzystwa Historycznego, Oddziału w Nowym Targu, który od wielu lat, wspólnie z Gorczańskim Parkiem Narodowym i Politechniką Krakowską, przy współpracy gmin gorczańskich, z Gminą Ochotnica Dolna na czele, realizują unikatowy projekt dokumentacyjny miejsc związanych z dramatyczną historią naszych gór, nazwany „Gorczańskie Cienie”. Jego owocem jest projekt udostępnienia części fortyfikacji na Wietrznicy. Opracowanie tablic oraz małej architektury wykonały dyplomantki na Kierunku Architektury Krajobrazu na Politechnice Krakowskiej – Malwina Grudzień i Kinga Rojek.

Warto też pamiętać, że przed czterema laty to na Wietrznicy w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa zorganizowano wielką inscenizację walk Wojska Polskiego z niemieckimi najeźdźcami. Zaraz potem wykonano ścieżkę historyczną. Teraz jest ona uzupełniana modelami terenowymi, pokazującymi, czym walczyło wówczas Wojsko Polskie. Inspiratorem tego pomysłu jest Jan Janczykowski, Małopolski Wojewódzki Konserwator Zabytków. Natomiast projekty modeli wielkoskalowych wykonali: Ada Markiewicz, Eligiusz Duda, Tomasz Jastrzębski oraz Szymon i Krzysztof Wielgusowie.

Warto też podkreślić, że gmina Ochotnica Dolna szczególną wagę przywiązuje do historii za sprawą wójta. Dlatego ta ścieżka edukacyjna nie jest jedyną w gminie. Wraz z Gorczańskim Parkiem Narodowym przygotowano i inną ścieżkę im. por. pil. Williama Beimbrinka. Prowadzi ona doliną Potoku Jaszcze do miejsca katastrofy amerykańskiego bombowca „Liberator” w górnym odcinku strategicznej, historycznej z 1911 roku, Drogi Knurowskiej.

To nie ostatnie słowo gminy w sprawie historii. Zrodził się bowiem kolejny pomysł na przygotowanie międzynarodowego Szlaku Kultury Wołoskiej. – Gmina nasza, stawia bowiem na ludzi aktywnych, ciekawych świata i swojej tożsamości. Nie czynimy tu różnicy pomiędzy Przyjezdnymi i Mieszkańcami – lekcje przyrody i historii w krajobrazie są jednakowo cenne dla jednych i drugich. Jesteśmy dumni, że po 74 latach od bohaterskiej obrony Wietrznicy – nad polskimi fortyfikacjami polowymi Armii Karpaty – znów załopocze Biało-Czerwony Sztandar – podkreślają wspólnie wójt Kazimierz Konopka i sołtys Jan Ligas.

***

A tu opracowania historyczne.

Wojenne ślady w Tylmanowej.

Nad ujściem rzeki Ochotnicy do Dunajca wznosi się skaliste wzniesienie Baszta (w oryginale: Basta, 440 m n.p.m). Wg niepotwierdzonych badaniami przekazów, na jej szczycie miała znajdować się średniowieczna strażnica. Basta, oraz sąsiednie ciaśniny Dunajca pod Kłodnem i pod Wietrznicą, jako miejsca obronne, odegrały rolę w obydwu wojnach światowych.
Działania I wojny światowej dotarły pod Tylmanową ok. 20 listopada 1914 r. Dolną część wsi zajęli kozacy z 10 dywizji kawalerii gen. Fiodora Kellera. Ich marsz Doliną Dunajca powstrzymywał, austro-węgierski oddział specjalny płk. Weisza, wyposażony m.in. w karabiny maszynowe M.07 Schwarzlose, których pozycje umieszczono na wzgórzu Basta. Wczesnym rankiem 10 grudnia 1914 roku gen. Joseph Roth wysłał, jako wsparcie, batalion cyklistów oraz żołnierzy Legionów Polskich. Cykliści przejechali z Nowego Targu przez Drogę Knurowską, zaś legioniści, furmankami, drogą przez Krośnicę. Rosjanie zostali wyparci z Tylmanowej.
Niedługo przed wybuchem II wojny światowej Wojsko Polskie rozpoczęło, z udziałem mieszkańców wsi, budowę fortyfikacji. Ich plany opracowano na przełomie czerwca i lipca pod kierunkiem płk. dypl. Mariana Porwita. Niestety, zabrakło czasu na zbudowanie kilkunastu betonowych obiektów bojowych. Wykonano jedynie kilka wykopów fundamentowych, które włączono do rozległego systemu okopów. Od 2 do 3 września 1939 roku pozycji na Kłodnem broniła 3 kompania baonu Korpusu Ochrony Pogranicza „Żytyń” pod dowództwem ppor. Tadeusza Piotrowskiego. Na wieść o przenikaniu przez Przełęcz Knurowską jednostek niemieckiej 2 Dywizji Górskiej, w tym oddziałów słowackich, obrońcy opuścili Kłodne, wysadzili skalisty stok Basty i obsadzili punkt oporu Wietrznica w Tylmanowej-Rzece. Na zachód od nich zajęła pozycję 2 kompania Obrony Narodowej „Limanowa” pod dow. ppor. rezerwy Stanisława Zięby. Razem jednostki te stanowiły Oddział Wydzielony „Roman”, dowodzony przez kpt. Romana Wróblewskiego. Dla wsparcia sprowadzona została też 2 kompania baonu „Żytyń” por. Jerzego Grudzińskiego i kompania karabinów maszynowych por. Januarego Wigury. Oddział dysponował stosunkowo silnym uzbrojeniem, w tym bronią przeciwpancerną. Polacy przez ponad 24 godziny stawiali zacięty opór wojskom niemieckim i słowackim. W walkach poległo wielu Niemców i Słowaków. Niemcy zemścili się za udział Tylmanowian w budowie fortyfikacji, paląc gospodarstwa i rozstrzeliwując 15 mieszkańców. W obawie przed okrążeniem, obrońcy Wietrznicy wycofali się wieczorem 4 września górami, w kierunku Nowego Sącza.
W listopadzie 1944 r. w Tylmanowej-Rzece partyzanci z 11 kompanii 1 Pułku Strzelców Podhalańskich AK rozbroili i wzięli do niewoli 20 Niemców. W odwecie za akcje partyzanckie 22 i 23 grudnia 1944 r. żołnierze okupanta zamordowali 11 mieszkańców Tylmanowej i spalili wiele gospodarstw. Niedługo po wojnie w dworze tylmanowskim bazował oddział Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i posterunek Milicji Obywatelskiej, zyskując ponurą sławę.
Jakby zaprzeczając krwawym dziejom – w latach 70. XX wieku, Tylmanową, Bastę i jej stoki upodobała sobie młodzież z katolickiego Ruchu Światło-Życie, odbywając tam spotkania modlitewne.

Krzysztof Wielgus, Robert Kowalski, Polskie Towarzystwo Historyczne, Oddział w Nowym Targu.

 

Punkt oporu „Wietrznica”, rok 1939.

 

Punkt oporu „Wietrznica” znajduje się w miejscowości Tylmanowa-Rzeka na terenie Gminy Ochotnica Dolna, około 10 km na północ od Krościenka nad Dunajcem. Stanowi on jeden z najlepiej zachowanych kompleksów polskich fortyfikacji polowych z okresu Wojny Obronnej 1939 r. w Małopolsce.
Umocnienia budowane były od później wiosny 1939 r. przez żołnierzy Batalionu Korpusu Ochrony Pogranicza „Żytyń”, stanowią fragment większego założenia fortyfikacyjnego, które miało bronić doliny Dunajca przed spodziewanym atakiem niemieckim od strony Słowacji. Fortyfikacje polowe miały zostać wzmocnione żelbetowymi schronami dla broni maszynowej i armat, zgodnie z planem umocnienia południowej granicy Polski autorstwa pułkownika dypl. Mariana Porwita. Niestety, zabrakło czasu na ich zbudowanie. Wykonano jedynie kilka wykopów fundamentowych, które włączono do rozległego systemu okopów. Prace te prowadzono w lipcu i sierpniu, siłami Kompanii Roboczej nr 13 (około 600 inżynierów, techników, kreślarzy i około 6.000 robotników). Zbudowano też Punkt Oporu „Kłodne” oraz Punkt Oporu „Korytnica”. Osobną pozycję polową stanowić miało wzgórze Tarchały w Ochotnicy Dolnej, mające osłaniać prawe skrzydło Punktu Oporu „Wietrznicy”. Obiekty znajdowały się w pasie obrony, 1939 r. Armii „Karapaty”, utworzonej 10 lipca 1939 r.
1 września 1939 r. polską granicę w Beskidach, Pieninach i Tatrach przekroczyły oddziały niemieckiej 2 Dywizji Górskiej gen. por. Feursteina oraz sprzymierzone z nimi siły słowackie ze zgrupowania dywizyjnego „Janosik”.
Całość opisanych, polskich umocnień obsadzili żołnierze Oddziału Wydzielonego kpt. Romana Wróblewskiego, w skład którego wchodziły pododdziały z Batalionu KOP „Żytyń” oraz z Batalionu Obrony Narodowej „Limanowa”.
Od 1 do 3 września pozycji „Kłodne” broniła 3 Kompania Batalionu KOP „Żytyń” pod dowództwem ppor. Tadeusza Piotrowskiego. Polscy żołnierze walczyli tutaj z 10-krotnie liczniejszym przeciwnikiem. Na wieść o przenikaniu przez Przełęcz Knurowską jednostek słowackich, obrońcy opuścili Kłodne, wysadzili skalisty stok wzgórza Basta, zasypując drogę i obsadzili Punkt Oporu „Wietrznica”. Obrona została wsparta 2 kompanią Obrony Narodowej „Limanowa” pod dowództwem ppor. rezerwy Stanisława Zięby. Ponadto, jako wsparcie, sprowadzona została także 2 kompania Batalionu KOP „Żytyń” por. Jerzego Grudnickiego i kompania karabinów maszynowych por. Januarego Wigury. Oddział dysponował stosunkowo silnym uzbrojeniem, w tym bronią przeciwpancerną i jedną armatą polową. Polacy przez ponad 24 godziny stawiali zacięty opór wojskom niemieckim i słowackim, zadając im znaczne straty. Po ciężkiej walce, w obawie przed okrążeniem, obrońcy Wietrznicy, opuścili niezdobyte stanowiska i wycofali się w nocy z 4 na 5 września, górami, w kierunku Nowego Sącza. Po dotarciu do Starego Sącza OW „Roman” liczył zaledwie połowę początkowego stanu osobowego. Główne straty (kilkunastu żołnierzy) poniesiono jednak nie w walce, a podczas przebijania się z okrążenia na Wietrznicy.
Niestety walki na Wietrznicy przyniosły duże straty wśród ludności cywilnej – zginęło 13 osób, spalonych zostało także 21 gospodarstw, przede wszystkim na tzw. Rzece. Również przynajmniej jeden mężczyzna zastrzelony był przez samych żołnierzy KOP, którzy uznali go za wywiadowcę słowackiego.
Nieznane są straty niemieckie i słowackie. Wiadomo, że na terenie Krościenka zginął celowniczy karabinu maszynowego. Z kolei w Tylmanowej pochowanych miało być według jednych źródeł 7 Niemców, według innych 4 Niemców i 1 Słowak. Ponadto podczas walk z OW „Roman” zginęło jeszcze 5 innych Słowaków, których pochowano na cmentarzu w Ochotnicy Dolnej. Część strat słowackich może wynikać z przypadkowej wymiany ognia z jednostkami niemieckimi podczas zajmowania polskich pozycji na Osobiu oraz na Wietrznicy.
Polscy żołnierze odchodząc z terenu Tylmanowej oraz Wietrznicy porzucili lub ukryli stosunkowo dużą ilość sprzętu wojskowego, który zaczęli zbierać miejscowi górale. Udało się zebrać i zabezpieczyć kilkanaście karabinów (w tym ręczny karabin maszynowy) oraz sporą ilość amunicji i granatów. W roku 1944 r. uzbrojeni to stało się podstawowym wyposażeniem tworzącego się w Gorcach oddziału partyzanckiego AK kpt. Juliana Zapały „Lamparta”.
Punkt Oporu „Wietrznica” to czytelne jeszcze dziś, ułożone piętrowo rowy strzeleckie z doskonale widocznymi stanowiskami dla ręcznych i ciężkich karabinów maszynowych. Ponadto rozpoznawalne są wciąż pozycje dla armaty przeciwpancernej, armaty polowej oraz wykopy fundamentowe pod niewykonane schrony żelbetowe.
Z pozycji obronnych rozpościera się wspaniały widok na Dolinę Dunajca, Beskid Sądecki oraz Gorce.

Dawid Golik, Robert Kowalski, Polskie Towarzystwo Historyczne, Oddział w Nowym Targu.

Zdjęcia z inscenizacji z 2009 roku na Wietrznicy, fot. Beata Szkaradzińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *