SZAFLARY. Wszystko wskazuje na to, że mieszkańcy Podhala i turyści w końcu nie będą musieli stać w kilometrowych korkach na zakopiance pomiędzy Rabką –Zdrojem, a Zakopanem. 10 samorządów podhalańskich z obu powiatów nowotarskiego i tatrzańskiego spotkało się bowiem, aby omówić projekt pod nazwą „Podhalański Transport Kolejowy”. Jego efektem ma być wspólne porozumienie w sprawie udziału w owym projekcie.
W spotkaniu udział wzięli m.in.: Edward Siarka, poseł na sejm RP, Radosław Poczmiek, naczelnik wydziału ministerstwa infrastruktury i budownictwa, Włodzimierz Zembol, PKP PLK S.A., Andrzej Siemieński, przewozy Regionalne sp. z o.o., Krzysztof Faber, starosta Powiatu Nowotarskiego, Bogusław Waksmundzki, członek Zarządu starostwa Powiatu Nowotarskiego, Piotr Bąk, starosta Powiatu Tatrzańskiego, Robert Wójciak, wiceburmistrz Rabki–Zdroju, Waldemar Wojtaszek, wiceburmistrz Nowego Targu, Wiktor Łukaszczyk, wiceburmistrz Zakopanego, Rafał Grygorowicz, wicewójt gminy Raba Wyżna, Jan Smarduch, wójt gminy Nowy Targ, Andrzej Nowak, wójt gminy Biały Dunajec, Bronisław Stoch, wójt gminy Poronin, Stanisław Wąsik – przewodniczący Rady Gminy Szaflary, Paweł Rydzyński z ZDG TOR, Maciej Panasiewicz z skansenu Taboru Kolejowego w Chabówce oraz gospodarz spotkania wójt gminy Szaflary Rafał Szkaradziński.
– Spotkanie to ma na celu wypracowanie wspólnego stanowiska w sprawie rozwoju transportu w oparciu o kolej oraz transport publiczny – wyjaśniał na wstępie gospodarz spotkania wójt Rafał Szkaradziński, który przedstawił Koncepcję uruchomienia Podhalańskiego Transportu Kolejowego. Dodał, że gdy gminy ustalą wspólne stanowisko wówczas znacznie łatwiej będzie można je przedstawić marszałkowi oraz szybciej przystąpić do realizacji.
Teraz sytuacja na drogach regionu podhalańskiego, a szczególnie zakopianki jest bardzo uciążliwa. Na Podhalu w zasadzie jest tylko transport samochodowy, a aż jego 60 procent generują sami mieszkańcy. – Widzimy brak wyraźnej alternatywy dla transportu samochodowego, brak jest też współdziałania transportu kolejowego z transportem publicznym, widać jedynie niewielką współpracę w zakresie transportu publicznego na terenie Podhala – mówił wójt gminy Szaflary. Dodał, że takie zjednoczenie sił samorządów byłoby korzystne nie tylko dla mieszkańców, ale turystów licznie odwiedzających region Podhala.
Podczas spotkania padły konkretne dane. Wynika z nich, że teraz kolej jest minimalnie wykorzystywana, niekorzystne są także czasy przejazdu pociągów. To dlatego w ramach projektu miano by dążyć do zwiększenia czterokrotnego ilości pociągów oraz poprawienia czasu ich przejazdu. Teraz z Rabki do Zakopanego jedzie się ok. 60 do 75 minut, po wprowadzeniu zmian czas miałby wynieść 40 do 45 minut. Z kolei połączenie pomiędzy stolicą Podhala, a stolicą Tatr miałoby się ograniczyć z ok. 30 minut do 20 minut. Powstałoby też więcej przystanków. Wszystko po to, aby ułatwić życie mieszkańców i turystów, którzy zamiast stać w korkach będą mogli podziwiać krajobrazy. – Stan docelowy miałby wyglądać tak, że współpracowałoby z sobą 10 samorządów, byłoby 14 przystanków obsługiwanych przez ruch kolejowy PTK, byłaby współpraca z autobusowym transportem publicznym, udogodnienia dla turystów, w tym rowerzystów, stawialibyśmy na powszechność i punktualność – mówił wójt Szaflar. Dodał, że dzięki temu byłaby większa mobilność mieszkańców na terenie Podhala, łatwiej i szybciej można by dojechać do atrakcji turystycznych i co bardzo istotne znacznie poprawiłaby się jakość powietrza.
O plusach i ewentualnych mankamentach owej koncepcji mówił z kolei Paweł Rydzyński z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. Wyjaśnił, że z jednej strony ustawa nie zabrania by samorządy organizowały transport kolejowy, z drugiej w praktyce jest to rzadka praktyka. Podał przykłady, gdzie to samorządy sprawę wzięły w swe ręce oraz wyjaśniał niuanse prawno – organizacyjne takiego transportu na szczeblu lokalnym. Podkreślił, że ważna jest dostępność przystanków kolejowych, a także czas jazdy taborem, co bezpośrednio przekłada się na ilość pasażerów, a za tym na rentowność linii. Zwrócił uwagę na źle zorganizowany dworzec PKP w Nowym Targu, a także ten w Zakopanem oraz na wiek taboru, który winien być zmodernizowany, co wiąże się z kosztami. – Kluczem do sukcesu jest skrócenie czasu jazdy, atrakcyjna taryfa i współpraca kolei z autobusami, a także zakładami pracy, pensjonatami, szkołami, punktami usługowymi – mówił.
– W końcu ktoś zauważył linię kolejową, która się tu marnuje w regionie – mówił Włodzimierz Zembol z PKP PLK S.A., dodając, że bardzo dziękuje za spotkanie, mimo, że został wezwany z urlopu. Wyjaśnił, że linia kolejowa na Podhalu na tym odcinku pomiędzy Rabką, a Zakopanem jest w bardzo dobrym stanie technicznym, nie ma na niej żadnych ograniczeń prędkości, więc pociągi mogą jechać szybciej. Dodał, że obecnie pomiędzy Rabką – Zdrój, a Nowym Targiem pociągi jeżdżą z prędkością ok. 60 km na godzinę, pomiędzy Nowym Targiem, a Szaflarami oraz Białym Dunajcem – 100 km na godzinę, w Poroninie jadą 90 km na godzinę, a w Zakopanem ok. 60 km na godzinę. Mówił, że możliwe jest też wykonanie dodatkowych przystanków. – Przygotowana oferta jest dobra i projekt można bez problemu nałożyć na istniejącą infrastrukturę – mówił Włodzimierz Zembol. Podkreślił, że ważne będzie skomunikowanie jedynie z pociągami autobusów. – Chodzi o to, aby połączenia się były skoordynowane z autobusami, aby się nie dublowały, można też byłoby wprowadzić jeden zintegrowany bilet.
Z kolei Andrzej Siemieński z Przewozów Regionalnych sp. z.o.o. wyjaśnił sytuację finansową firmy i podkreślał, że jeśli rzeczywiście czegoś się nie zmieni, to niestety ta linia do Zakopanego, która teraz zwraca się zaledwie w kilku procentach, przestanie istnieć. – Ta inicjatywa jest więc cenna – mówił. Dodał, że oczywiście trzeba zwiększyć mocno ilość przejazdów. Zapewnił, że skalkulował, że na te zmiany będzie potrzebne ok. 8 mln złotych rocznie. – Jeśli te pieniądze będą jutro możemy wyjechać na tory – mówił.
Na zalety projektu – w perspektywie kolejnych utrudnień podczas budowy zakopianki – wskazał starosta nowotarski Krzysztof Faber. – Warto będzie wsiąść do pociągu z Krakowie, gdy zakopianka będzie w budowie, a utrudnienia na pewno potrwają z cztery lata. Starosta podkreślił, że dla projektu kluczowy będzie Nowy Targ.
Z kolei poseł RP Edward Siarka podkreślał kluczową rolę infrastruktury i konieczność skomunikowania taboru kolejowego i ruchu autobusowego.. – To dobry czas, aby tę infrastrukturę rozwijać. Podkreślił, że wręcz rewelacyjnie rozwiązanie z szynobusami sprawdza się na odcinku pomiędzy Krakowem i Wieliczką. W przypadku Podhala trzeba będzie wypracować takie mechanizmy, aby zachęcić ludzi do przesiadki do pociągów.
O przewadze jazdy pociągiem nad samochodem mówił wiceburmistrz Nowego Targu Waldemar Wojtaszek. Podkreślił, że gdy pracował w Warszawie, dojeżdżał pociągiem, a czas jazdy wykorzystywał na czytanie książek i dokumentów. Zapewnił on także, że już wkrótce przy dworcu PKP będzie duży parking, a pomiędzy dworcami kolejowym i autobusowym będą kursowały busy.
Wójt Jan Smarduch zwrócił uwagę, że na terenie nowotarskiej gminy kolej przebiega przez niewiele miejscowości, więc ewentualne koszty inwestycji dla jego gminy powinny być odpowiednio niżej skalkulowane. A Robert Wójciak, wiceburmistrz Rabki-Zdroju z kolei był zainteresowany, czy pociąg jadący z Krakowa wjedzie do centrum uzdrowiska. – Trudno byłoby cały taki duży pociąg zawracać. Nowy przystanek będzie nad skansenem w Chabówce – wyjaśnia Włodzimierz Zembol z PKP PLK S.A.
Starosta tatrzański Piotr Bąk przekonywał o konieczności przygotowania koncepcji planowanego projektu komunikacyjnego Podhala i sfinansowania tego przez samorządy. – Myślę, że sytuacja już do tego dojrzała, abyśmy przekazali te parę złotych – stwierdził starosta tatrzański.
Koncepcja – jak się okazuje – kosztuje 50 tys. zł. Podczas spotkania ustalono, że 10 samorządów, pokryje je po równo. – Potem te pieniądze potrzebne na inwestycję podzielimy już jakoś proporcjonalnie – mówił starosta Piotr Bąk.