POWIAT NOWOTARSKI. Jednemu lekarzowi, który był „bez kontaktu” i przejął dyżur na oddziale pediatrii Podhalańskiego Szpitala Specjalistycznego, udało się wczoraj doleczyć trójkę dzieci, które wcześniej nie kwalifikowały się do wypisu. Tym sposobem – po zakażeniu potwierdzonym u ordynatora – oddział został opróżniony. Wstrzymane są oczywiście przyjęcia na ten oddział. Mali pacjenci w razie konieczności będą trafiać na odziały pediatryczne w sąsiednich szpitalach.
Decyzja w sprawie oddziału chirurgii zapadnie pod koniec tego tygodnia.
Na oddziale chirurgii bowiem „pozytywni” okazali się trzej pacjenci, którzy przebywają teraz w szpitalu zakaźnym w Krakowie oraz jeden lekarz i jedna pielęgniarka. Dopiero wyniki badań dadzą odpowiedź na pytanie, czy zakażeń było więcej i oddział trzeba zamknąć, czy też chirurgia będzie mogła funkcjonować dalej.
Po ponownym rozruchu czasowo unieruchomionej interny, zamknięty pozostaje jeszcze oddział neurologiczny, pozbawiony personelu.
Czwórka lekarzy z pediatrii w środę będzie miała pobierane wymazy. Po podpisaniu umowy z laboratorium w Gliwicach, jest nadzieja, że wyniki będą znane następnego dnia.
Decyzje zapadające na szczeblu wojewódzkim, zwłaszcza o przerzuceniu opieki nad osobami „pozytywnymi” pozostającymi w izolacji na szpitale powiatowe – praktycznie pozostawiły Podhale samemu sobie na covidowym froncie. Z wyjątkiem najcięższych przypadków, które wymagają hospitalizacji w szpitalu zakaźnym.
– Wiedzieliśmy, że zostaniemy sami na placu boju i choć jest ciężko – radzimy sobie – mówi dr Aleksandra Chowaniec-Sibiga, zastępczyni dyrektora ds. medycznych. – Nasi ludzie są wspaniali. A sytuacja cały czas uczy nas czegoś nowego, wciąż wypracowujemy nowe procedury.
Te procedury najpilniej trzeba było wdrożyć na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, gdzie wciąż przywożeni są pacjenci z objawami ostrej niewydolności oddechowej. Każdy z nich traktowany jest jako pacjent potencjalnie covidowy. Oznacza to, że personel musi używać środków ochrony, że od takiej osoby pobierane są wymazy i jest izolowana do momentu uzyskania wyniku.
– Problemem jest tylko brak miejsca, ale próbujemy temu zarazić, tworząc łóżka obserwacyjne – dodaje dr Sibiga. – Nawet, gdyby pacjenci leżeli tak po dwóch – trzech, a jeden okazał się dodatni, to nie staje cały oddział. Wymazy będą zresztą pobierane od całego personelu Szpitala. Inni pacjenci, których przyjmujemy pilnie, też są wymazywani i personel zajmuje się nimi w środkach ochrony.
Na potrzeby takiego covidowego oddziału obserwacyjnego zajęty zostanie dotychczasowy Zakład Opiekuńczo-Leczniczy. W sytuacji wyższej potrzeby część pacjentów ZOL-u zostanie wypisana do domu, a część – przejęta przez inne oddziały. Ten oddział obserwacyjny zacznie funkcjonować pod koniec tygodnia.
Fot. Anna Szopińska
Ta ola to chyba bredzi trochę. Nowe procedury???? Cała dyrekcja do wymiany o do pociągnięcia do odpowiedzialności karnej
za to co się teraz dzieje