Poczekalnia SOR-u – otwarta po interwencjach (póki nie ma nowych infekcji). Ale tylko dla przetestowanych

POWIAT NOWOTARSKI. Po skargach i interwencjach Podhalański Szpital otworzył korytarz SOR-u dla oczekujących na przyjęcie pacjentów. Ale na określonych zasadach. I być może nie na długo.

Im bardziej upały dawały się we znaki, tym więcej docierało do nas skarg na warunki oczekiwania pacjentów przed Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym – w ciasnej przewiązce pod daszkiem z plexi, bez jakiegokolwiek miejsca, by usiąść, bez wody, bez toalety. A w kolejce oczekiwały tam zarówno osoby z urazami, z gorączką, z nagłymi przypadłościami, z podejrzeniem Covida, jak i zgłaszające się do teksów. Jedni słabi  cierpiący, drudzy zniecierpliwieni. By skorzystać z toalety, musieli oni zejść z estakady, przewędrować do pawilonu D i dostać się do Szpitala głównym wejściem. Ta sytuacja była powodem dużych pretensji i mocnych słów rzucanych zarówno pod adresem dyrekcji placówki, i powiatowych władz. Skutkiem skarg i interwencji zapadła radykalna decyzja o przywróceniu pacjentom SOR-u możliwości czekania a przyjęcie przed ambulatoriami.

– Ponieważ od kilkunastu dni nie zanotowaliśmy żadnego pozytywnego przypadku wśród pacjentów SOR-u i korzystających z opieki całodobowej – po konsultacji ze służbami wojewody i z ordynatorem podjęliśmy decyzję, że, niezależnie od obowiązujących nas obostrzeń, otworzymy SOR dla pacjentów – mówi dyrektor Marek Wierzba. – Ale z pewnymi ograniczeniami, jeśli chodzi o ilość osób już po triage’u, przebywających w poczekalni, żeby zachować te minimalne odległości i przynajmniej starać się spełniać warunki nałożone obostrzeniami. Jednorazowo może się tam zmieścić 20 pacjentów do obu ambulatoriów: chirurgicznego i internistycznego. Jest to taka ilość, że nie powinno się zdarzyć, by pacjenci oczekiwali na zewnątrz.

Gdyby jednak doszło do sytuacji, że liczba oczekujących przekroczy 20 osób – ci, którzy się nie zmieścili, nadal będą musieli stać w przewiązce na zewnątrz, aż zwolni się miejsce. Jedno obostrzenie zostało wszakże bezwzględnie utrzymane w mocy: każdy pacjent przed przyjęciem na SOR musi przejść test covidowy. Są to jednak szybkie testy genetyczne, tzw. kasetkowe. Oczekiwanie na wynik trwa zaledwie 15 minut.

– Tak długo, dopóki nie będziemy odnotowywać pozytywnych wyników wymazów – będziemy utrzymywać taką sytuację – zapowiada dyrektor. – Ale zapowiedzi dotyczące wariantu Delta są bardzo niepokojące. Jeżeli będzie on wykrywany – będziemy zmuszeni przywrócić te obostrzenia, które do tej pory obowiązywały.

Definitywnym rozwiązaniem problemu warunków oczekiwania przed SOR-em, byłaby dopiero planowana przez Szpital przebudowa SOR-u wraz Z OIOM-em. Na dobry początek tego dużego przedsięwzięcia – planowanego w cyklu trzyletnim – placówka pozyskała milion zł z Funduszu Inwestycji Lokalnych. Koszt całego zadania szacowany jest jednak na ok. 17 – 18 milionów.

– Właśnie jednym z celów, który chcielibyśmy osiągnąć po przebudowie, jest zwiększenie ilości miejsca dla pacjentów podejrzanych o infekcję i innych pacjentów oczekujących – upewnia szef placówki. – Bo ta przestrzeń wtedy wyraźnie się rozszerzy.

Szpital z własnych środków jest w stanie pokryć 15 – 20 procent kosztów przebudowy. A czy porwie się na rozpoczęcie dużej i niełatwej inwestycji z zaledwie milionem?

– Szpital zaryzykuje, bo z naszego punktu widzenia parytetem jest pacjent i jego potrzeby – mówi dyrektor. – O pieniądze będziemy się starać. Do tej pory często tak było, że rozpoczynaliśmy inwestycje, nie mając dopiętego finansowania, ale różnego rodzaju starania i zabiegi pozwalały je kontynuować i dokończyć. Wierzę, że tym razem będzie podobnie. 

Rozpoczęcia przebudowy trudno jednak spodziewać się w tym roku.  

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *