Pocieplało pod Tatrami

ZAKOPANE. Obchodząca 59. rocznicę istnienia Piwnica pod Baranami zagościła na scenie Grand Hotelu Stamary w Zakopanem wraz z wieczorem poetyckim Zofii Łukasz z Krempach na Spiszu, rodzonej podhpiw 1alanki z Rogoźnika. Chyba zaskoczeniem dla organizatorów była pełna sala, wypełniona do ostatniego miejsca, mimo braku profesjonalnego rozpowszechnienia imprezy. Sprawdziła się z nawiązką i nie zawiodła szeptana informacja.

Spotkanie prowadzili: Bogdan Micek – dyrektor Piwnicy pod Baranami i Jan Budz z Czarnej Góry, obaj z wielką swadą i zaangażowaniem, co docenione zostało przez widownię.

Program był czytelny, na przemian występowali artyści z Piwnicy, z Zofią Łukasz, autorką tomiku poetyckiego „Pamięć czasu”; jej poezja doskonale współgra z humorem i liryką prezentowaną ze sceny.

W Zakopanem wystąpili: Tamara Kalinowska, którą do Piwnicy przyjmował jeszcze Piotr Skrzynecki, jako laureatkę Festiwalu Piosenki Studenckiej, przyniosła wtedy z sobą tak znane pieśni jak „Wariatkę” i „Walca”, bez których trudno sobie wyobrazić jej występy w Piwnicy, dodam jeszcze, że jest siostrą Zbigniewa Preisnera; Piotr „Kuba” Kubowicz, na dodatek był ostatnim artystą Piwnicy, którego do zespołu przyjmował Piotr Skrzynecki, absolwent Akademii Muzycznej w Gdańsku, jakiś czas występował w Wiedeńskiej Operze Kameralnej, a tu na Podhalu może niektórym bliżej znany, bo urodzony w Rabce Zdroju i nawet jakiś czas temu aktor Teatru „Rabcio”; Agata Ślazyk, reprezentantka młodego pokolenia Piwnicy, laureatka wielu festiwali, m.in. piosenki francuskiej im. Georga Brassensa, czy świnoujskiej FAMY. Na skrzypcach towarzyszyła Agata Półtorak, na instrumentach klawiszowych Paweł Pierzchała.

Widzowie uczestniczący w spotkaniu oprócz doskonałego występu artystów Piwnicy zapamiętają pewnie… górę cukru, niespodziewaną metaforę. Do niej to obrazowo odniosła się Zofia Łukasz mówiąc o swojej poezji: – Trzeba być górą cukru i pozwolić się zjeść, żeby ludzie mnie smakowali, to czym ja żyję, jakimi wartościami się kieruję, jakie mam hobby. Ja się tym dzielę i cieszę, że państwo przyszliście posłuchać tego czym żyję. To jest dla mnie bodźcem i będzie myślę na dalsze miesiące, dziękuję.

Tomik „Pamięć czasu” jest takim właśnie czasem, do którego każdy z nas powraca, do smaków i zapachw dzieciństwa, a zarazem pachnie on snobizmem i rodziną. Autorka powiedziała, że ten czas zamyka jej przeszłość, dochodzenie do dojrzałości. Natomiast, co teraz zamierza to zawrzeć w wierszach swoje postrzeganie świata, które może narzucać i dzielić się nim z innymi, tak żeby zobaczyli jej opowieść o rzeczach bliskich, o dzieciach, rodzinie…

Czego autorka szuka w poezji? – Szukam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, ma je każdy z nas, do świata, do siebie, do bliskich; ja szukam tej odpowiedzi w sobie, o moją drogę ciągle odkrywającą się na nowo, pokazującą wciąż nowe światy, u boku moich bliskich, którzy są dla mnie ostoją. Tej poezji by nie było, gdyby nie moja rodzina, nie mój wspaniały mąż, który stwarza tego typu możliwości.
Poezja według Zofii Łukasz przemawia do człowieka, porusza najgłębsze sfery duszy; kreuje czas żeby ją docenić i zatrzymać się nad nią.

W wierszach w interpretacji Bogdana Micka widziałem te sfery, których wcześniej nie zauważyłem, a już wydawało mi się, że je w miarę dobrze poznałem. Nie jest to łatwa poezja, to obraz życia pełen wewnętrznych przeżyć.

Jak mantra współbrzmiała z nią pieśń „Niechciana kolęda” w wykonaniu Piotra „Kuby” Kubowicza, autora muzyki do słów Jana Kazimierza Siwka i „Góralska kolęda” Tamary Kalinowskiej, do jej słów i muzyki, a „Wariatka”? – harmonizowała sama w sobie.

Dodam jeszcze, że swój udział w wieczorze miała również muzyka Jana Karpiela-Bułecki. Koloryt wieczoru bez niej byłby niepełny i dobrze wprowadziła w jego nastrój.

Och gorąco było na sali, gorąco, co odbiło się na klimacie Zakopanego, mając wpływ na jego ocieplenie tegoż wieczoru.

Ryszard M. Remiszewski – galeria zdjęć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *