NOWY TARG. Podczas sesji Rady Miasta, która zapisała się odwołaniem dotychczasowego prezydium i powołaniem go w nowym składzie, miały miejsce ostre w tonie i rozrachunkowe wystąpienia szefów klubów. W imieniu Klubu Radnych Platformy Obywatelskiej wypowiadał się radny Andrzej Rajski, a w imieniu klubów Nowotarżanie i „Nasze Miasto” – radny Janusz Tarnowski.
Szef Klubu PO wywodził, że przy długotrwałym sprawowaniu władzy wytwarza się w mieście i utrwala system powiązań i zależności, złożony np. z szefów i pracowników podległych miastu jednostek, szkół, przedszkoli itd. Liczbę osób pozostających w tym systemie (wraz z rodzinami), radny Andrzej Rajski szacuje na ok. 5 tysięcy, czyli wysoko.
– Jednego jestem pewien – gdyby nie opozycja, wielu mieszkańców straciłoby po kilkaset złotych miesięcznie na miejsca płatnego parkowania – mówił szef Klubu PO. – Nikt by się nie dowiedział o aferze z rozbiórką torów, nie byłoby przyspieszenia inwestycji. Pozostając w Radzie, obiecuję, że nadal będziemy bronić interesów mieszkańców.
– W demokracji, niestety, tak jest, że rządzi większość, ale nie zawsze ta większość ma wiedzę, umiejętności i chęć, żeby działać dla dobra tych, których reprezentuje – ocenił sytuację w mieście radny Janusz Tarnowski, który na wcześniejszej jeszcze sesji złożył rezygnację z przewodniczenia komisji rewizyjnej. – Zyskując większość w Radzie, burmistrz stracił jednocześnie argument, którego używał, że chciałby dobrze, ale „Rada mu nie pozwala”.
Nie omieszkał wyrazić swojego żalu, że zarówno on, jak i wielu „opozycyjnych” radnych ze strony władzy wykonawczej „wielokrotnie doświadczało przejawów lekceważenia, ignorancji, braku akceptacji”. Skrótowo już – bo był znany z poprzednich sesji – przedstawił rejestr spraw nie załatwionych lub źle załatwionych przez miejską władzę. I tak: historia na rozbieranym torowisku, jego zdaniem, „świadczy o urzędnikach, którzy źle przygotowali umowę”; projekt modernizacji gospodarki wodno-ściekowej „idzie lepiej dlatego, że opozycja zaczęła się nim interesować”, a i tak niedociągnięcia skutkują tym, że wciąż nie można od Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska wyegzekwować należnych miastu pieniędzy (w kwocie 1 miliona 800 tys. zł), tymczasem zaciąga się kredyty.
Rejestr był jeszcze dłuższy, bo objął także: remont ul. Długiej, przy którym „ktoś zapomniał o przyłączeniu kanalizacji burzowej do budynków”; „zmarnotrawienie ponad 120 tysięcy z publicznych środków na nigdy nie zrealizowaną koncepcję i projekt przebudowy ul. Grel oraz przepychanki w sądach”, także niewyegzekwowanie pieniędzy od upadłej firmy w przypadku przedłużonego remontu ratusza.
– Te przykłady potwierdzają tezę o nieodpowiedzialności i ignorancji władzy – stwierdził radny Tarnowski. – Chciałbym, żeby moi koledzy zabierali glos, ale część Rady jest bierna i nie we wszystkich sprawach chce zajmować stanowisko. Klakieryzm i obojętność dają przyzwolenie na taką działalność burmistrzów i Urzędu. Mieszkańcy powinni się zastanowić, czy nie lepiej, by została odwołana cała Rada oraz burmistrz i zacznijmy wszystko od początku. Nie jest za późno. Przekażcie sobie tę informację wzajemnie, spróbujcie się zastanowić. Jesteśmy chyba jedynym samorządem, w którym nawet komisji rewizyjnej trudno się doprosić potrzebnych dokumentów; w którym nie wolno kontrolować inwestycji w toku. To jest nieporozumienie… Pan burmistrz nawet nie rozumie roli komisji rewizyjnej, bo na krytykę odpowiada: „ – Niech w takim razie komisja rewizyjna to zrobi”…
Wypunktowanych spraw jest sporo, wystąpienia odbywały się przy pełnej sali, w obecności reprezentacji co najmniej kilku wcześniej skonsolidowanych środowisk, m.in. Klubu Gazety Polskiej, Stowarzyszenia „Fala”, lokatorów mieszkań komunalnych. Jednak pod nieobecność burmistrza. Czy wezwanie radnego Tarnowskiego trafi na podatny grunt – pokaże najbliższy czas.